Będzie już z miesiąc, jak w pracy dostałem laptopa. Zakupiono mi IBM/Lenovo 3000 N200 typ 0769-B3G. O lapku tym napisze więcej niedługo, na razie skupię się na systemie operacyjnym firmy Microsoft, który na nim zainstalowałem. Otóż jako miłośnik Linuksa musiałem pozbyć się wersji Visty fabrycznie zainstalowanej. Z 3. powodów:
- Beznadziejny podział na partycje, uniemożliwiający zainstalowanie innego systemu operacyjnego. Brak płytki instalacyjnej (co przy Viście i laptopach staje się nagminne) raczej nie zachęcał…
- Bardzo wolne działanie tego „natywnego” systemu, pomimo 1GiB RAMu.
- Zmniejszenie przestrzeni dyskowej o prawie 5GiB. Zwyczajnie ukryta partycja na której był instalator Visty. Jak dla mnie to zwykłe złodziejstwo, niby czemu mam ciągle łazić z instalką tego systemu operacyjnego na twardym dysku?
Na początku postanowiłem zainstalować Windowsa XP, niestety w firmie mieliśmy tylko 64. bitowe wersje tego systemu i miałem ogromne problemy ze sterownikami, w związku z czym dałem sobie spokój i zainstalowałem Vistę Bussines z firmowego Action Packa. Wszystko śmignęło raz dwa i bez większych problemów. Na stronie Lenovo znalazłem dział ze sterownikami, które po pobraniu na dysk zainstalowałem w nowym systemie. W zasadzie to chyba uruchomiłem wszystko:
- Karta graficzna – GeForce 7300 Go,
- Czytnik linii papilarnych,
- Karta WiFi,
- Bluetooth,
- Dźwięk itd.
Moje wrażenia z pracy:
Szybkość działania.
Otóż po przejściach z Vistą na moim wcześniejszym notebooku, muszę przyznać, że tutaj hula toto całkiem szparko. Przypuszczam, że te instalatory fabryczne coś nieźle mieszają i śmiecia instalują całe tony co wydajnie spowalnia nawet najlepszy sprzęt. Tak więc jeśli chodzi o szybkość działania to naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Jest dobrze. System uruchamia się szybko a czytnik linii papilarnych to fajny bajer ;-)
Komfort pracy.
Tutaj jest już gorzej. Nowy system MS jest bardzo mało przejrzysty. W zasadzie jest maksymalnie zaciemniony. Pewnie można się do tego przyzwyczaić, jednak ja nie umiem zrozumieć dlaczego opcje, które powinny być łatwo dostępne są poukrywane za kilkudziesięcioma kliknięciami? Konfiguracja WiFi po raz pierwszy to droga przez mękę, później jest już łatwiej, jednak początek jest trudny i w zasadzie trzeba zapomnieć o przyzwyczajeniach wyniesionych z poprzednich Windowsów. Intuicja idzie sobie w las na zieloną trawkę odpoczywać. To tak jak z przejściem z Linuksa na Windowsa lub z Windowsa na Linuksa. Tylko dlaczego przejście z Windowsa na Windowsa ma być takie bolesne?
Oprócz tych spraw konfiguracyjnych dochodzi kwestia bezpieczeństwa w pojmowaniu Visty. Ciągłe okienka proszące o potwierdzenie, że naprawdę chcemy kliknąć w ten przycisk i rozpocząć to działanie, które się za owym przyciskiem kryje jest WKURWIAJĄCE! Wiem, że można to wyłączyć. Wyłączyłem, niesmak jednak pozostał. Czy faktycznie chodzi o prawdziwe zabezpieczenie mojego komputera czy też o stworzenie takiego wrażenia? Ja stawiam na to drugie. Przyzwyczaiłem się już do tego, że Pan Małomiękki traktuje swoich klientów jak na w pół rozwiniętych debili i chce ich prowadzić za rączkę, tutaj jednak przeszli sami siebie.
Tak więc komfort pracy z tym Windowsem na początku jest irytująco niski, z czasem jednak poprawia się i wraca do „normy”.
Wygląd.
Jeżeli ktoś mi powie, że Vista jest ładna to mu przytaknę. Należy się zgadzać z ludźmi bez gustu ;-) Vista jest tak brzydka, że już bardziej nie można. Nieelegancka – sprawia wrażenie, systemu nieprofesjonalnego, dla dzieci i młodzieży. Takiej tandetnej zabawki. Biznesmen, moim zdaniem powinien się wstydzić tych cukierków jakie wypadają z ekranu komputera sterowanego tym systemem. Ikonki są nijakie a kolory ohydne. Wiem, to też można zmienić w ustawieniach. Tylko czy to jest właściwe podejście? Ja nie zmieniłem, ale też i ostatnio mało na Vistę zaglądam… W każdym razie wygląd nowego systemu MS jest kiepski. Widać, że ktoś nie miał czasu na projektowanie… albo umiejętności zabrakło.
Menu Start.
Jeśli o mnie chodzi to KATASTROFA tak pod względem wyglądu jak i funkcjonalności. Wszystko takie jakieś wrażenie tymczasowości i niedokończenia sprawia. Gdyby nie wyszukiwarka programów to nie wyobrażam sobie znalezienia rzadziej używanych komponentów. To menu zmusza do trzymania wszystkiego na pasku lub pulpicie. Ble!
Podsumowanie:
Gdybym miał do wyboru Windowsa XP Professional a Windows Vistę (jakąkolwiek edycję) bez wahania wybrałbym XP. Stary system Microsoftu potrzebuje jednak na swoje działanie znacznie mniej zasobów komputera niż nowa Vista. Mimo, że praca na Viście nie przysparza po pewnym czasie większych kłopotów wydaje się jednak ciągle mniej przyjemna niż na XPeku. Nadal zdarzają się problemy ze sterownikami do Visty, niektóre gry nie będą nam działały a i pewnie kilka(naście) programów odmówi współpracy. Vistę trzymam w zasadzie tylko dla gier. Do zastosowań „profesjonalnych” mam Linuksa ;-)
Moim skromnym zdaniem Vista nie wnosi niczego supernowoczesnego do świata systemów operacyjnych. Możliwe, że do świata Windowsów tak, jednak jak pokazują badania w działach IT wielu firm, mało który decyduje się na przejście z Windowsów 200x na Vistę. Mała sprzedaż wersji OEM i BOX też o czymś świadczy. Zmuszanie użytkowników do zakupu Visty wraz z nowymi notebookami takoż mówią nam chyba wiele o popularności tego systemu. Owszem, system będzie pojawiał się na coraz większej liczbie komputerów, przy takiej polityce firmy jaką widzimy to nieuniknione, jednak nie jest na tyle przełomowy, żeby wyprzeć XP tak jak tenże wyparł Windowsa 98 i 98SE.
Jest bo musi być z racji braku Windows XP Pro 32 bity. I to by było wsio w tym temacie z mojej strony.