Skip to content

Archive for Grudzień 26th, 2007

26
gru

Nowy Rok się zbliża wielkimi krokami a wraz z nim Wielkie Plany!

Nie da się ukryć, że kończy nam się rok A.D. 2007 a w kolejce czeka brand new Anno Domini 2008. Zazwyczaj ten okres kilku ostatnich dni roku obfituje w różne rozliczenia i plany na przyszłość. Modne jest tworzenie list ToDo na nadchodzący rok. Wymyślamy co byśmy chcieli osiągnąć i mamy szczerą nadzieję, jesteśmy pełni chęci aby to wszystko osiągnąć. Z każdym jednak nadchodzącym tygodniem skreślamy coraz mniej z naszej ambitnej listy planów na nowy rok i okazuje się, że więcej czasu pochłania nam szukanie wymówek niż wzięcie się za realizację tego, co sobie zaplanowaliśmy. Ja jakoś nigdy nie umiałem tworzyć dla siebie tych noworocznych planów. Czułem podskórnie, że nie dam rady zrealizować tych ambitniejszych punktów z listy i tylko będę sfrustrowany, tym że brak mi dostatecznej ilości silnej woli. Tak wiem, szedłem na łatwiznę. Dlatego też, w związku, że nieubłaganie zbliża się 3 krzyżyk na karku a moja osobowość znacząco uległa zmianie przez ostatnie kilka lat, postanowiłem zrobić listę rzeczy/celów, które chciałbym osiągnąć przed ukończeniem 30. roku życia.

1. Ożenić się. Dziwny cel, ale naprawdę chciałbym stać się mężem Gabci :) Oczywiście nie ma to być żaden ślub kościelny i Gabik o tym wie, na co się zresztą także zgadza. Po prostu chciałbym zakończyć pewien etap w moim życiu i rozpocząć kolejny. Dzieci nie planujemy na razie, więc nie to jest celem. Po prostu zakończyć stary rozdział i rozpocząć nowy.

2. Kupić mieszkanie/dom. Szanse są ale co się wydarzy w przeciągu tych niespełna 2. lat? Jest to moje wielkie marzenie i mam nadzieję w końcu je zrealizować.

3. Wypisać się z Kościoła Katolickiego. Pisałem o tym tutaj. Wiem, że to może być kolejny dość dziwny cel, jednak bardzo mi na tym zależy. To także jest zamknięcie jakiegoś etapu w życiu i uwolnienie się od czegoś, co mnie prześladuje. Dlaczego prześladuje? Przecież bycie w KK nic nie znaczy? – zapytałby ktoś. Prześladuje, bo dla mnie symbole mają znaczenie, a także ma ogromne znaczenie, to na jakich listach figuruje moje imię i nazwisko. Dla mnie to ważne i chcę mieć nad tym możliwie największą kontrolę.

4. W końcu zacząć pisać tę książkę, którą już od tylu lat tworzę w swojej głowie. Od dziecka marzę o napisaniu książki. Z każdym rokiem coraz więcej „scen” pojawia się w mojej głowie, nie umiem jednak zacząć. Ciągle brak czasu i pomysłu jak rozpocząć. Może w końcu czas się za to zabrać na poważnie? Chciałbym…

5. Kupić profesjonalny aparat fotograficzny i wyjechać na jakieś dłuższe wakacje po świecie. Napstrykać mnóstwo zdjęć, z których później niewiele będę miał frajdy – jak zawsze zresztą – ale przyjemność ich robienia… :) …i pokazywania znajomym… ;-) No i miejsca, które odwiedzę…

6. Nauczyć się w końcu wstawać wcześniej. Niby podobno każdy ma swój czas wstawania, snu i czuwania. Ja ewidentnie jestem nocnym markiem. Najlepiej działam wieczorem i w nocy, najsłabiej rano i do wczesnego popołudnia. Sądzę jednak, że dałoby się to jakoś zrównoważyć i nauczyć organizm wypoczywania w krótszym czasie snu. Na pewno warto spróbować.

Chyba tyle wystarczy jak na tak krótki okres czasu :) Fajnie by było jeszcze poduczyć się angielskiego i nauczyć się francuskiego, do tego chciałbym dorzucić pisanie skryptów w bashu, a także zrobienie czegoś naprawdę wartościowego dla innych. Dlaczego to ostatnie nie znalazło się na głównej liście? Jestem egoistą i wiem, że nie umiałbym się poświęcić dla innych, chciałbym jednak nadać swojemu życiu jeszcze dodatkową wartość i sens, dlatego, pewnie w nadchodzącym roku znajdę jakiś sposób na to, aby za moją skromną pomocą, ktoś poczuł się w życiu lepiej.

Fajnie by jeszcze było przed „trzydziestką” zapoznać się z kilkoma ciekawymi systemami religijnymi czy filozoficznymi. Kuszą mnie szczególnie wierzenia Indian obu Ameryk i coraz większą chęć mam na głębsze zapoznanie się z tym, w co wierzą i wierzyli.

Oczywiście temat jest rozległy. Plany na ten okres prawie 2. lat nie mogą się zamknąć w kilku punktach i podpunktach. To zbyt skomplikowane. Człowiek jest zbyt skomplikowany. Z każdym tygodniem stwierdzam ostatnio, że ciągle ulegam wewnętrznym przemianom. Nie da się nic tak po prostu zaplanować i liczyć, że po zrobieniu odpowiednich czynności plany owe się zrealizuje. Nie da się jednak ukryć, że bez żadnej listy szanse na osiągnięcie marzeń stają się jeszcze mniejsze. Poznanie swoich marzeń i pragnień wcale nie jest takie proste. Niby mamy ich bez liku, jednak ja miałem spory kłopot z wybraniem tych naprawdę ważnych. Nie dałbym rady dojść do 10. Zaczęły by się rozdrabniać i rozmywać. Czuję, że jeszcze wiele owej liście i samemu pomysłowi brakuje, jednak poczyniłem pierwszy krok, może to coś da?

A czy Wy, moi Najszanowniejsi Czytelnicy będziecie preparować jakieś specjalne kartki z wytyczonymi punktami, którymi macie zamiar przekroczyć następny rok? Jeśli tak, to jak zamierzacie dopiąć swego i zrealizować cele wymagające od Was sporych zapasów silnej woli? Może macie jakieś sztuczki i kruczki, które pomagają i zechcielibyście się nimi podzielić ze mną? :)

stat4u