Zostań naszym lekomanem
Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak częstotliwość i jakość reklam proszków przeciwbólowych, maści i innych takich specyfików farmaceutycznych wpływa na nasze pojmowanie leczenia i usuwania objawów?
Leczenie – to nie tylko usuwanie objawów. Podczas leczenia staramy się przywrócić nasz stan zdrowia do takiego poziomu, jakim można nazwać normalny stan zdrowia. Leczenie jest gruntowne. Może też po prostu walczyć z ciągłym rozwojem choroby, która jest nieuleczalna, hamować jej postępy. Raz jeszcze powtórzę:
leczenie nie jest usuwaniem objawów.
Usuwanie objawów – to nie jest leczenie. Boli mnie ząb więc biorę tabletkę przeciwbólową, jednak nie oznacza to wcale, że wyleczę (czyt. pozbędę się) przyczynę bólu zęba.
Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem popełnienia wpisu o reklamach proszków od bólu. W takich reklamach przedstawia się ból jako zjawisko, które bierze się z powietrza, w zasadzie nie ma przyczyn, jest tylko jakieś zaczerwienione miejsce w synapsach mózgu i ynteligentny składnik proszku owo miejsce odczerwienia, przynosząc nam ukojenie. Skąd to czerwone miejsce? Reklama tutaj oczywiście nic nie mówi na ten temat. Owszem, może to być migrena – czyli ból głowy, który nie ma klinicznych przyczyn i nie wiadomo na razie skąd się bierze. Nie oszukujmy się jednak, producenci cudownych leków na bóle wszelakie, nie o migrenie mówią, gdyż leki migrenowe są cholernie mocne i chyba w 100% na receptę.
Karawana dalej nie chce iść?
Zawsze sądziłem, że dobre gry to tylko takie instalowane na dysku kompa, czy ewentualnie na konsolce odpalane. Gry online też są dobre, ale ich potęga polega na ilości grających w nie ludzi. Nigdy by mi do głowy nie przyszło, że może być gra stworzona we Flashu, która to gra po prostu rzuci mnie nie na kolana i sprawi, że zasiadać do niej będę tak jak swego czasu do Fallouta. Jaka to gra? – zapytacie.
Caravaneer – w której wcielamy się w rolę „karawaniarza” przeprowadzającego poprzez post-apokaliptyczną pustynię swoją karawanę. Na początku dysponujemy jednym mułem i karabinem. Później, wraz z dokonywaniem coraz bardziej udanych transakcji nabywamy nowe zwierzęta, wozy czy nawet samochody, kupujemy lepszą broń i wyposażenie oraz powiększamy liczbę osób, które u nas będą pracowały. Wędrujemy od miasta do miasta, walczymy z rabusiami i generalnie naprawdę fantastycznie godzina za godziną czas ucieka na graniu. Uwielbiam takie gry. Handel, taktyka turowa, rozwijanie postaci… Oczywiście można sejwować wynik gry, żeby później grać od miejsca, na którym poprzedniego dnia skończyliśmy. Niestety sejwy są składowane lokalnie, więc musimy grać na tym samym komputerze co poprzednio, ale pewnie dałoby się to jakoś rozwiązać.
W każdym razie gra naprawdę świetna, dla wszystkich miłośników handlu, strzelania i RPG. Są też zadania, na razie trafiłem na dwa.
Ok, uciekam bo, jak mówi stare chińskie przysłowie, psy szczekają a karawana idzie dalej :)



