Skip to content

18.10.2007 14:53

11

Apostazja – kusząca propozycja

Nie ma to jak nuda w pracy ;-)
Otóż w celu owej nudy pozbycia się przeglądam sieć i oczywiście znajduję ciekawe miejsca w tejże. I tak oto trafiłem znowu na informacje o apostazji – czyli wystąpieniu ze wspólnoty KRK. Kilka miesięcy temu coś tam mi się w tym temacie o uszy obiło, ale jakoś tak śmignęło i już. Teraz jednak zacząłem temat drążyć dalej, trafiłem na stronę apostazja.pl i wielka chęć mnie naszła na dokonanie odłączenia swojej zbolałej i udręczonej duszy od Kościoła Katolickiego. Temat pewnie jeszcze sobie przemyślę, ale dokumenty mam już wydrukowane :)

W zasadzie to nie mam się nad czym zastanawiać. Formalnie jestem poza Kościołem od zawsze. Nawet jako małe dziecko chodziłem na msze bo musiałem, nic z nich nie wynosząc. Lekcje religii także były jedną wielką porażką, przepychankami słownymi z księżmi i walką o swoją Wolną Wolę, na której, jak się okazało, bardzo mi zależało. Nie ukrywam, że moja decyzja w głównej mierze zależeć będzie od rozmowy z Gabą. Ciężko mi będzie widzieć, że krokiem tym sprawiam jej ból czy smutek albo wstyd, ale z każdym miesiącem moja samoświadomość rośnie i coraz cięższą staje się myśl, że zapisano mnie do wspólnoty, z którą nie mam nic wspólnego. Zapisano mnie bez pytanie, gwałcąc moją Wolną Wolę. [A może mi ją dopiero dając? Może dopiero po akcie chrztu Wolną Wolę się otrzymuje od ichniego Boga? Jeśli nawet tak miałoby być - trudno. Godzę się na stratę tejże Wolnej Woli, bo to tylko slogan reklamowy i nic za nim nie stoi.]

Na razie żarna się mielą. Nauczony doświadczeniem nie podejmuje już decyzji pod wpływem impulsu, jeśli nie ma takiej potrzeby.
Nie sądzę, żeby coś w moim życiu uległo zmianie, po akcie apostazji. Poczucie wolności, o którym piszą ludzie, którzy odeszli z Kościoła jakoś mnie nie rusza. To nie o to chodzi. Nie mi. Ja nie chcę być zapisany jako członek organizacji, z której postulatami się nie zgadzam. To tak, jakby mnie zapisać do PiS. Gardzę obiema tymi partiami (Kościołem i PiS) i nie czuję się nawet w najmniejszym stopniu związany z tym, co jest ich przesłaniem – czyli z nienawiścią do ludzi inaczej postrzegających świat. Wielokrotnie na tym blogasku rozpisywałem się na temat mojego pojmowania religii i boga i nie ma sensu znowu tego tutaj rozstrzygać.

Dla mnie akt apostazji to zwyczajna formalność. Nic mnie nie łączy z KRK, więc po co mam być w ich statystykach? To chyba logiczne? Kwestie szczegółów są w zasadzie tutaj nieistotne.

  • http://kasiak.jogger.pl Kasia

    już kilka takich apostazji przerobiłam jako obserwator;)

  • http://waltharius.pl walth

    A coś więcej możesz napisać? Bo mam wrażenie, że ironiczny ten uśmieszek jest :)

  • http://brocha.wordpress.com brocha

    Kasia napisz coś więcej, bo ja mam podobne odczucia jak Marcin.

  • http://kasiak.jogger.pl Kasia

    nie, nie było w tym żadnej ironii. ok – postaram się coś napisać, ale już nie dziś. (na razie napisałam kilka słów wyjaśnienia w mailu do Marcina – nie wiedziałam o tych komentarzach i Waszych postulatach, wybaczcie:)

  • http://kasiak.jogger.pl Kasia

    przyznaję, że przeczytałam tę notkę bez klikania na link do apostazja.pl i dopiero po zrobieniu tego zrozumiałam Wasze podejrzenia o ironię. otóż dla mnie prywatne wyłączenie się z KRK jakoś nie miało nigdy znamion apostazji i w sumie mi to obojętne, czy ktoś po prostu przestaje uczestniczyć, czy potrzebuje mieć to na piśmie… słowo “apostazja” skojarzyło mi się z dość głośnymi swego czasy wyjściami z KRK młodzieżowych wspólnot, które poszły w kierunku pobożności zielonoświątkowej, a czasem chyba nawet z zapędami sekciarskimi, ale to już osobna historia. pierwsze były bodajże Kielce, potem Wrocław, a chyba także Lublin i Kraków, nie wiem, czy coś wydarzyło się też w Warszawie, ale możliwe… swego czasu byłam w podobnej wspólnocie (tez podejrzewanej o zapędy apostatyczne) i stąd moja wiedza na temat, bo miałam okazję stykać się z tymi, który “wyszli” wielokrotnie…

  • http://waltharius.pl walth

    Kasia – ciekawe co byś powiedziała, gdyby odo razu po urodzeniu zapisali Cię do, na przykład, PiS-u? Dajmy na to byłaby nawet możliwość wypisania się z partii, ale nikt tego nie robi bo… i tu lista tradycyjnych wymówek: społeczeństwo, rodzina, co to zmieni? itd. Widzisz, dla mnie ma spore znaczenie to, że zalicza się moją skromną osobę do grupy, z którą nie mam nic wspólnego. Mało tego, jestem wręcz w opozycji do owej grupy. Sam się do niej nie zapisywałem, zrobiono to za mnie. Dlatego chcę się wypisać.

  • http://kasiak.jogger.pl Kasia

    dziś mi ktoś tłumaczył, że ludzie chcą się wypisywać, żeby walczyć z mitem, że ponad 90% naszego społeczeństwa to katolicy – jeśli tak, to nawet rozumiem, ale mi to w sumie rybka, jakimi procentami kto operuje i nie angażuję się w tego typu akcje. inna sprawa, że nie praktykuję od jakiegoś czasu, ale rozstałam się raczej z instytucją (nie wiem, czy trwale, czy czasowo), natomiast co do samej wiary, to nie zmieniłam zdania. w świetle KRK i tak jestem inna, bo z tego punktu widzenia nie ma wierzących niepraktykujących;)

  • http://waltharius.pl walth

    Kasia – wiesz, to może być dla Ciebie obojętne jakimi procentami kto operuje, jednak dla KRK nie jest to obojętne i wykorzystują te fałszywe statystyki do mówienia nam, że 90% Polaków chce tego, co chce Kościół. A to nie jest prawda. I tak jak napisałem wcześniej, chcę być w zgodzie z własnym sumieniem i poczuciem odpowiedzialności. Udawanie nie za bardzo leży w mojej naturze.

  • Seba

    Z tego co wiem, po dokonaniu aktu apostazji, tracimy także “przywileje”, w postaci ślubu kościelnego, bycia ojcem chrzestnym czy pogrzebu w obrządku katolickim. W moim przypadku, poza poczuciem formalnej niezależności i wystąpienia z tej “partii”, pasuje właśnie ten układ – nie chce ślubu kościelnego (na szczęście moja dziewczyna również), nie chcę być ojcem chrzestnym i nie chcę być grzebany z księdzem, mając krzyż na płycie grobowej. Dlatego także, plus parę innych powodów, dokonam aktu apostazji, co nastąpi po studiach.

    Pozdrawiam,
    Seba.

  • http://www.zadis.yoyo.pl Godlark

    Czy słyszał ktoś dwa tygodnie temu wypowiedź jakiegoś tam klechy:
    “95% wybiera religię w szkole” – coś takiego. To mnie ciekawi, że ja wybrałem religie, wogóle nie miałem wyboru :/ , a jak już coś to za mnie rodziece wybrali. Ja się za 4 lata wypisuje, już od 2 lat praktycznie nie wierzę, i wole wziąść ślub humanistyczny:D.

  • http://waltharius.pl waltharius

    Godlark – w religii takiej jak ta, czyli max nastawionej na kasę i władzę nie ma miejsca na samodzielne wybory. Wybory są tylko wtedy, kiedy wybiera się właściwie :D Czyli tak, jak oni chcą…

stat4u