Znowu trochę się zapuściłem w umieszczaniu nowych wpisów na blogaska. Spowodowane to jest ogólnym marazmem w jaki popadłem w JnJ. Na szczęście wczoraj zrezygnowałem z pracy w Johnson und Johnson i mam nadzieję, że przygnębienie psychiczne i fizyczne będzie ustępowało z dnia na dzień. Strasznie mi się ostatnio chce słodyczy, trochę zapomniałem o tym nieodzownym składniku mojej diety i bardzo możliwe, że ten brak energii także z tego się bierze. Ciężko wleźć w cudzą skórę. Nie umiem sobie wyobrazić mojego dłuższego pobytu w JnJ na obecnym stanowisku i z obecnymi obowiązkami. To absolutnie nie dla mnie. Na szczęście jeszcze w Warszawie poszukują administratorów Linuksa, więc nie jest tak źle i pracę w wymarzonym zawodzie znalazłem.
Mam więc nadzieję, że z czasem pojawią się kolejne wpisy i moja blogaskowa aktywność wzrośnie. Pomysłów kilka mam, może nawet dzisiaj uda mi się przełamać stupor i coś jeszcze, oprócz tego nudnego tłumaczenia, Wam zaserwować ;-)