Marsz lemingów
Kilka dni temu na tvnsiedem oglądaliśmy kolejny odcinek serialu „Nocny kurs” o byłym gliniarzu, który jeźdź na taksówce w NY i robi dobrze wielu potrzebującym ludziom. Taki Robin Hood wyczulony na sprawiedliwość i w ogóle Super Man.
Film jednak wbrew pozorom nie jest tandetny. Oryginalny tytuł to Hawk (chyba, bo nie jestem pewien a szukać nie mam teraz ani ochoty ani czasu). Zazwyczaj poruszane w nim tematy są naprawdę ambitne i ambitnie są pokazywane oraz prowadzone. Szacunek za to dla producenta, reżysera i aktorów, bo w USA to raczej ciężko o serial, który naprawdę dobrze i prawdziwie pokazywałby jak działa prawdziwy system, którym omotują się hamerykanie i który sprzedają całemu światu.
Odcinek, który mnie tak bardzo poruszył był o terroryzmie i o tym jak FBI z nim sobie radzi. Otóż mają oni taką moc, że mogą zatrzymać każdego obywatela na podstawie domniemania o terroryzm. Bez oskarżenia, bez sądu i rozprawy człowiek zostaje skazany, przesłuchiwany i w ogóle przestaje być obywatelem tego „kraju wolności i swobód wszelakich”. Gorzej, jeśli przypadkiem taki niewinny, a domniemany terrorysta interesuje się islamem. Uuuu, to już w zasadzie ugotowany jest dokładnie. Nie ma przebacz. Rujnuje się mu życie, dom, rodzinę – wszystko. Nie ważne, że nie ma dowodów. Wystarczy, że ktoś go wskaże na zdjęciu w komisariacie i papa Wolności Ty Moja Słodka.
Przerażające jest to, że nie ma obrony przed taką władzą. Niby dla dobra społeczeństwa, ale rozwala się całą demokrację. Właściwie terroryści nie muszą już nic więcej robić. Społeczeństwa w strachu przed nimi pozwala na zakucie się w kajdany i zamknięcie w klatkach. W imię fałszywie pojętego bezpieczeństwa. Doskonale też w filmie zostało pokazane jaką sieczkę z mózgu robi się agentom FBI. Jakież pranie w głowach się im uskutecznia, żeby oni później mogli z taką wiarą maglować niewinnych ludzi. Ten który pierze, musi być takoż wcześniej w tej samej balii wyprany. Tak szkoliły służby specjalne Wermachtu i KGB czy GRU czy jak oni tam się nazywali. Dzięki temu taki superejdżent jest w stanie wyjaśnić wszelkie swoje wątpliwości, motywując wszystkie swoje działania dobrem kraju i „911″. Chęć zapobieżenia kolejnemu atakowi na taką skalę, usprawiedliwia zniszczenie życia całej rodzinie. Byleby mieć skuteczność, wykrywalność i coś robić. Nie ważne, że nie ma dowodów… Dowody nie są potrzebne. Metody prowadzenia śledztwa rodem z czasów Inkwizycji wracają. Magluje się kogoś tak długo, aż w końcu uwierzy, że faktycznie jest członkiem jakiejś siatki terrorystycznej. Jest pionkiem, i jak wskaże na podsuniętych zdjęciach szefa, (który zazwyczaj jest doskonale opisany przez prowadzącego „śledztwo”), to będzie się mógł zobaczyć w końcu z rodziną. Normalny człowiek długo tego nie wytrzyma. A wsparcia znikąd nie widać…
I takie rzeczy się dzieją pod nosem obrońców demokracji i wolności. To żadne odkrycie z mojej strony. Byłem w hameryce i wiem jakimi owcami są hamerykanie. Jak mało który z nich zastanawia się w ogóle nad tymi sprawami. Złapali czarnucha? Do tego jakiś czas temu przeszedł na Islam? Winny! Na pewno! Mało tego, przecież jakiś przestraszony świadek wskazał go na zdjęciu jako sprawcę. Dowody? Po co dowody? Lepiej złapać za dużo „winnych” niż za mało…
Błąd jest w tym myśleniu oczywisty, jednak społeczeństwo amerykańskie zdaje się go nie zauważać. Zresztą, to przypadłość nie tylko Ameryki. Przecież CBŚ czy CBA też mają wszelkie uprawnienia i znajdują się poza prawem. Mogą z nami zrobić wszystko, wystarczy podejrzenie o korupcję czy inne takie oskarżenie. Dowody są zbędne, tłumaczyć się nie trzeba, tym bardziej przepraszać, więc można robić sieczkę. W imię prawa i sprawiedliwości.
FBI też nie przeprasza za pomyłki. [Ciekaw jestem czy jak by po takim przeżyciu, oskarżyć rząd USA...? Ciekaw jestem przebiegu takiej rozprawy, ale czy ktokolwiek miałby śmiałość?]
Konkludując, uważam, że w tej materii nigdy nie da się dojść do kompromisu. Nigdy wilk nie będzie syty a owca cała. Nie da się zjeść ciasteczka i mieć ciasteczko.
Paranoja jako odpowiedź na fanatyzm, prowadzi do zapętlenia. Rozpadają się podstawowe wartości, którymi kierują się i na, których opierają się całe społeczeństwa i w konsekwencji wygrywają fanatycy. To droga donikąd – w najlepszym wypadku, albo ku przepaści – w najgorszym. Ciekawe czy da się jeszcze ten marsz lemingów powstrzymać, czy już jest za późno?
-
Ocznicki
-
http://byisk.wordpress.com b.YISK
-
http://waltharius.pl walth
-
http://uenifeu.blox.pl uenifeu


