Skip to content

Archive for Październik 9th, 2007

9
paź

Nowa lista książek do przeczytania – mniam! :)

Kilkanaście dni temu zamówiliśmy sobie z Gabcią kilka nowych książek w Księgarni Warszawa. Mają 20% taniej teraz, więc niewiele myśląc skorzystaliśmy z owej promocji. Niestety przesyłka wysłana 03.10 doszła dopiero 8.10 – no ale to już „zaleta” naszej poczty.

Oto więc tytuły książeczek jakie w najbliższym czasie będziemy z Gabikiem czytali:

  1. Filozofia głupoty – Jacek Dobrowolski
  2. Księga smoków – Ewa Białołęcka, Anna Brzezińska, Maja Lidia Kossakowska, Iwona Surmik, Izabela Szolc, Maciej Guzek, Tomasz Kołodziejczak, Marcin Mortka,Jacek Piekara, Krzysztof Piskorski, Michał Studniarek, Wit Szostak
  3. Opowieści o Vimce – Alexandra Pavelkova
  4. Pierwsze uderzenie – John Ringo
  5. Taniec z diabłem – John Ringo
  6. Powrót na Marsa – Ben Bova
  7. Wenus – Ben Bova
  8. Trzynasta opowieść – Diane Setterfield
  9. Zdrada – Fiona McIntosh
  10. Zemsta – Fiona McIntosh

Mam o tyle fajniej niźli Gabcia, że ona nie przeczyta 4 tytułów z tej listy bo nie lubi s-f ;-)

Normalnie uczta dla duszy się szykuje, żeby tylko znaleźć na to czas :( Z tym może być znacznie trudniej. Liczę jednak na to, że niedługo w tej kwestii sporo się zmieni i czas też się znajdzie. Przynajmniej czasem :)

9
paź

Gastryczne problemy Warszawy

Mieszkam w tym mieście kilka już lat. O dziwo nigdy nie miałem jakiś większych problemów emocjonalnych z tym miastem. Większość ludzi uwielbia narzekać na „warszawkę”, pisać/mówić jakie to brzydkie miasto itd. OK, mają rację przeważnie, ja jednak jakoś nigdy nadmiernie nie przyłączałem się do tego chóru. Niby po co? Skoro wypadło mi tu żyć, mieszkać i pracować bez sensu jest utrudniać to sobie takim gadaniem i narzekaniem. Pewnie w innym mieście też bym znalazł pracę, jestem jednak tutaj i raczej nie zanosi się na zmiany. Dzisiaj jednak Warszawa przeszła samą siebie. Odkąd zacząłem pracę dla JnJ muszę dojeżdżać jakieś 1,5h rano do roboty. Wiem, kiepsko, długo i w ogóle do bani – ale się przyzwyczaiłem. Dzisiaj jednak korek był tak katastrofalnie wielki, że spóźniłem się ponad 45 minut. Jeszcze nigdy aż tyle się nie spóźniłem z powodu zakorkowanych ulic. Dobrze, że wsiadam na początku trasy autobusu 106, więc całą drogę siedzę i mogę sobie drzemać do woli, gdyby przyszło mi stać te 1,5h to chyba bym sobie rower kupił, i na pewno byłbym szybciej…

Nawet nie mam zamiaru zadawać pytania o to dlaczego tak się dzieje? Nie zadam też kolejnego pytania co możemy zrobić aby tak nie było? To jałowe.
Są trzy wyjścia:

  1. Przeprowadzić się do mniejszego miasta albo na wieś :)
  2. Przyzwyczaić się i jakoś z tym żyć a może nawet nauczyć się to dobrze wykorzystywać.
  3. Zmienić pracę lub miejsce zamieszkania w obrębie Warszawy.

Ale to oczywiście nie jest w stanie rozwiązać gastrycznych problemów miasta Warszawy.

stat4u