Nowa lista książek do przeczytania – mniam! :)
Kilkanaście dni temu zamówiliśmy sobie z Gabcią kilka nowych książek w Księgarni Warszawa. Mają 20% taniej teraz, więc niewiele myśląc skorzystaliśmy z owej promocji. Niestety przesyłka wysłana 03.10 doszła dopiero 8.10 – no ale to już „zaleta” naszej poczty.
Oto więc tytuły książeczek jakie w najbliższym czasie będziemy z Gabikiem czytali:
- Filozofia głupoty – Jacek Dobrowolski
- Księga smoków – Ewa Białołęcka, Anna Brzezińska, Maja Lidia Kossakowska, Iwona Surmik, Izabela Szolc, Maciej Guzek, Tomasz Kołodziejczak, Marcin Mortka,Jacek Piekara, Krzysztof Piskorski, Michał Studniarek, Wit Szostak
- Opowieści o Vimce – Alexandra Pavelkova
- Pierwsze uderzenie – John Ringo
- Taniec z diabłem – John Ringo
- Powrót na Marsa – Ben Bova
- Wenus – Ben Bova
- Trzynasta opowieść – Diane Setterfield
- Zdrada – Fiona McIntosh
- Zemsta – Fiona McIntosh
Mam o tyle fajniej niźli Gabcia, że ona nie przeczyta 4 tytułów z tej listy bo nie lubi s-f ;-)
Normalnie uczta dla duszy się szykuje, żeby tylko znaleźć na to czas :( Z tym może być znacznie trudniej. Liczę jednak na to, że niedługo w tej kwestii sporo się zmieni i czas też się znajdzie. Przynajmniej czasem :)
Gastryczne problemy Warszawy
Mieszkam w tym mieście kilka już lat. O dziwo nigdy nie miałem jakiś większych problemów emocjonalnych z tym miastem. Większość ludzi uwielbia narzekać na „warszawkę”, pisać/mówić jakie to brzydkie miasto itd. OK, mają rację przeważnie, ja jednak jakoś nigdy nadmiernie nie przyłączałem się do tego chóru. Niby po co? Skoro wypadło mi tu żyć, mieszkać i pracować bez sensu jest utrudniać to sobie takim gadaniem i narzekaniem. Pewnie w innym mieście też bym znalazł pracę, jestem jednak tutaj i raczej nie zanosi się na zmiany. Dzisiaj jednak Warszawa przeszła samą siebie. Odkąd zacząłem pracę dla JnJ muszę dojeżdżać jakieś 1,5h rano do roboty. Wiem, kiepsko, długo i w ogóle do bani – ale się przyzwyczaiłem. Dzisiaj jednak korek był tak katastrofalnie wielki, że spóźniłem się ponad 45 minut. Jeszcze nigdy aż tyle się nie spóźniłem z powodu zakorkowanych ulic. Dobrze, że wsiadam na początku trasy autobusu 106, więc całą drogę siedzę i mogę sobie drzemać do woli, gdyby przyszło mi stać te 1,5h to chyba bym sobie rower kupił, i na pewno byłbym szybciej…
Nawet nie mam zamiaru zadawać pytania o to dlaczego tak się dzieje? Nie zadam też kolejnego pytania co możemy zrobić aby tak nie było? To jałowe.
Są trzy wyjścia:
- Przeprowadzić się do mniejszego miasta albo na wieś :)
- Przyzwyczaić się i jakoś z tym żyć a może nawet nauczyć się to dobrze wykorzystywać.
- Zmienić pracę lub miejsce zamieszkania w obrębie Warszawy.
Ale to oczywiście nie jest w stanie rozwiązać gastrycznych problemów miasta Warszawy.


