Skip to content

Archive for Październik 8th, 2007

8
paź

Internet a wykształcenie formalne

Całe moje życie jako młodzieńca a nawet dziecka słyszałem, że wykształcenie jest najważniejsze i że dobre studia zaprocentują w przyszłości. Ba! bez studiów to tylko na „konserwatora powierzchni płaskich” się nadawać będę. I to też wcale nie będzie proste zadanie zdobyć taką fuchę. Dobra szkoła średnia i dobre studia – tylko to mi da dobry start w życie dorosłe. I tak było przez całe lata. Nawet w to uwierzyłem, tak jak się wierzy w istnienie Boga czy że bez kawy nie da się pracować, czyli bezdyskusyjnie i bezrefleksyjnie. Wykształcenie formalne niezbędne jest w każdym zawodzie i w każdej dziedzinie życia – kropka.

O rany rany, ciężko mi było bo absolutnie nie umiałem się odnaleźć ani w liceum ani tym bardziej na studiach. Zbyt kiepski byłem, zbyt mało inteligentny, w ten specjalny sposób, który umożliwia zbieranie dobrych ocen bez zrozumienia tego, za co się je dostaje no i zbyt mało ambitny. Nie znosiłem i nadal nie znoszę zdobywania wiedzy, której nie ma jak przetestować, jak sprawdzić w działaniu. Najwięcej zawsze wynosiłem z ćwiczeń na lekcjach fizyki, ale to też było mało. O teoriach fizycznych uczyłem się sam, w domu, czytając i oglądając a później starając się w myślach przyjrzeć tym doświadczeniom żeby odnieść je do codziennych spraw. Niestety przeważnie się nie dało przetestować tego _fizycznie_.

Łatwo sobie wyobrazić dlaczego w liceum sobie nie radziłem i miałem łatkę *zdolny ale leniwy*. Owszem, byłem, jestem i będę leniwy, ale to nie o takie lenistwo chodziło nauczycielom… Studia to już w ogóle *ka-ta-stro-fa*. Nie wiem jak można uznać, że *studia to najpiękniejszy okres w życiu człowieka*? No kamon ludzie! Przecież na studiach to tylko życie studenckie jest fajne, a cała reszta to do bani ;-) Dość powiedzieć, że mam wykształcenie średnie a studiowałem jakieś 8 lat (?) na 4 (?) różnych kierunkach w kilku miastach Polski.

Można powiedzieć, że jestem takim analfabetą i ignorantem, półgłówkiem, który prędzej zmarnuje swoje życie niźli coś konstruktywnego z nim poczyni. Przejadam to, co inni, lepiej wykształceni, inteligentniejsi i mądrzejsi ode mnie wypracują.

Oczywiście to nie jest prawda. Pracuję, zarabiam, płacę podatki, konsumuję i poprzez moją pracę różne firmy mogą produkować różne dobra. Tym samym przyczyniam się do tego, że powinno nam się żyć coraz lepiej… _[Nie napiszę tutaj tego, co się samo pcha pod palce :)]_

Okazuje się więc, że w dzisiejszym świecie wykształcenie formalne jest coraz mniej warte. Staje się wartościowe dla ludzi, którzy zdobyli już jakieś doświadczenie w pracy, jakąś pozycję społeczną i zawodową i chcą sami dla siebie skończyć jakieś studia i mieć _papierek_. Oczywiście daleki jestem od generalizacji bo lekarz bez dyplomu to nie lekarz, policjant bez ukończenia szkoły policyjnej (czy co tam oni mają), też policjantem nie jest itd. Chodzi mi jednak o pokazanie, że powoli pasja wykonywania danego zawodu wypiera wykształcenie w tymże zawodzie. Wszystko to za sprawą Internetu. Informacje, wiedza i często doświadczenie wylewają się na nas ze stron WWW. Każdy może wszystko, trzeba tylko chcieć a za chceniem powinna lub wręcz nawet *musi* stać – *pasja*. Często też ludzie idą na studia *z powodu* pasji. Chcą wiedzieć więcej, wykorzystać możliwości jakie dają dobre uczelnie, uczyć się od ludzi, którzy całe dziesięciolecia strawili nad danymi zagadnieniami. I to jest super a nie życie studenckie. Życie studenckie nie jest super jeśli się popatrzy o co w tym wszystkim chodzi ;-)

Studia są często wybierane pod wpływem impulsu, częściej też pod wpływem najbliższego otoczenia, co zazwyczaj sprawia, że mamy zawód *wyuczony* i zawód *wykonywany*, które to zawody nie są tożsame. Często nie są nawet z tej samej obory.

Internet sprawił, że świat się skurczył do rozmiarów kilkunastu/kilkudziesięciu cali naszego monitora. czy to dobrze czy źle – nie wiem. Nie o to chodzi. Teraz liczy się to, kim jesteśmy i co sobą reprezentujemy oraz jakie mamy dokonania niż to, w jakiej uczelni spędziliśmy ostatnie 5-6 lat. I wiecie co? Podoba mi się to.


Żeby nie było, doceniam znaczenie studiów. Nie pochwalam bezmyślności i straty czasu, które uskuteczniałem sam przez kilka lat. Nie gloryfikuję nieuków i nieudaczników. Nie mam zamiaru negować wiedzy jaką zdobywa się na studiach. Po prostu ciężar gatunkowy się trochę ostatnimi laty nam przesunął w inną stronę. Liczą się ludzie z wyobraźnią, z marzeniami i pasją – i tak było zawsze, jednak teraz tacy ludzie mają większe szanse niż kiedyś i to właśnie dzięki Internetowi.

stat4u