Pieśń przed bitwą – John Ringo
Z racji braku czasu wynikającego ze zmiany pracy i przeprowadzką ciągle odkładałem przedstawienie Wam kolejnej książki s-f jaką przeczytałem. Tak więc skoro teraz tego czasu mam w nadmiarze postanowiłem nadrobić zaległości i zaprezentować książkę Johna Ringo (tutaj po Polsku) „Pieśń przed bitwą” otwierającą cykl „Dziedzictwo Aldenata”. Całość składa się z 6 tomów i muszę przyznać, że „Pieśń…” zachęciła mnie do sięgnięcia po resztę.
Książka ta wprowadza nas w świat pełen obcych ras, wojen i kosmicznej technologii. Ludzkość odkrywa, że nie jest sama, mało tego, to właśnie „ONI” nawiązują pierwszy kontakt i wychodzą z cienia informując Ziemian, że trwa międzygalaktyczna wojna. Czyli główny motyw rozruchowy książki jest dość oklepany. Mamy ufoludków „dobrych” i tych „złych”, którzy walczą ze sobą na śmierć i życie. Oczywiście ci „dobrzy” dostają łupnia od „złych” i wygląda na to, że nic nie jest w stanie pokonać „złych”. W tej sytuacji Obcy wyciągają swoją ostatnią mocną kartę, którą jesteśmy my. Dlaczego? Bo ludzie to drapieżcy, mordercy i nie boją się zabijania. Ba! z chęcią to robią i sprawia im to ogromną przyjemność i nieskrywaną frajdę. Wołają tylko o potężniejszą broń i z uśmiechem na ustach idą wyżynać kolejne żywe (i najlepiej myślące) istoty. W związku z tym są wymarzonymi kandydatami do obrony „dobrych” ufoludków przed „złymi” Posleenami.



