No i minął. Skończył się szybciej niż bym sobie tego życzył, ale to było spodziewane zjawisko. Mnóstwo planów, jakie miałem wzięło oczywiście w łeb :) Tego też się z grubsza spodziewałem. Trochę szkoda, ale co tam… musiałem odpocząć, a dla mnie najlepszą formą odpoczywania jest totalne lenistwo, nic nie robienie i udawanie, że za chwilę wezmę się za coś konstruktywnego. Takie oszukiwanie samego siebie. Dobrze wiem, że nic nie zrobię, bo mi się nie chce i mam ochotę na nicnierobienie, jednak próbuję udawać przed samym sobą, że jak by mi się chciało to bym naprawdę dużo osiągnął… No właśnie, gdybym naprawdę chciał.
Kiedy człowiek nic nie robi konstruktywnego, ani nie jest przymuszony do wykonywania żadnej konkretnej pracy, czas zmienia swój bieg. Płynie jakby gdzieś poza nami, szybko znika i zanim się człowiek obejrzy 5 minut zamienia się w 5 godzin. To jakaś tajemnica Wszechświata a zarazem dowód, że Einstein miał rację i czas wcale nie jest const.
Tak raz na jakiś czas dobrze totalnie odpocząć i zmarnować sobie ze dwa dni. Mi one umknęły na spaniu, graniu i szukaniu jakiś informacji o ciekawych notebookach. Grałem w grę S.T.A.L.K.E.R Shadow of Chernobyl. Bardzo fajna gra – tak swoją drogą.
Czy wypocząłem? Wydaje mi się, że tak. Owszem, nie chciało mi się dzisiaj iść do pracy, ale to żadna nowość. Mam jednak nadzieję, że następny weekend jednak mniej pójdzie na zmarnowanie. Wedle zasady, co za dużo to nie zdrowo.
