Asus G2S-7T087G – taka tam recenzja
Przejdę od razu do rzeczy :)
Wady:
- Nie działa pod nim Linux. nie wykrywa karty WiFi i karty graficznej.
- Dodawana Vista Ultimate w wersji jakiejś asusowej. Polega to na tym, że otrzymujemy dziwny krążek DVD z obrazem Visty, i możemy instalować. Instalacja to jakaś żenada, bo nie możemy zrobić własnego podziału na partycje. Mamy 3 możliwości: Jedna partycja rzekomo na początku dysku, jedna partycja na całym dysku i dwie partycje na całym dysku. Opcja pierwsza wywala ślicznego errora, drugiej nie próbowałem jedynie trzeci działa właściwie.
- Kiepskie ułożenie gniazd rozszerzeń. Z prawej strony gniazdo zasilania! Z tyłu USB i reszta a lewej sieć, mikrofony i inne. Kabel zasilający przeszkadza przy pracy z myszką. Nie wiem kto to rozplanowywał… ale dał ciała. Nawet jeśli ma to być notebook dla gracza to rozłożenie gniazd można było lepiej zrobić.
- Klawiatura zbytnio cofnięta pod wyświetlacz, czyli za daleko.
- Niezbyt wygodny touchpad.
- Wszystko to (czyli klawiatura i touchpad) zbyt wysoko umieszczone i niezbyt dobrze się z tego korzysta.
- Głośne klawisze, które przy szybszym pisaniu nie zawsze załapują co powoduje sporo literówek, szczególnie na początku zanim się przyzwyczaimy.
- Kolorowe światełka na zbyt wielu powierzchniach. Niby o tym wiedziałem, ale na zdjęciach to tak nie wyglądało.
- Bardzo błyszczący cały notebook (nie mówię o matrycy). Też tak to na zdjęciach nie wyglądało, co dla niektórych może być minusem dla innych może stanowić zaletę.
- Głośny – ale w sumie czego się spodziewać po sprzęcie posiadającym w swoich trzewiach taką moc :-)
- Przyciski funkcyjne takie jak ustawienie modelu pracy komputera (high performance, battery saving i inne) działają softwareowo, więc pod Linuksem nie działają :/ Duży minus według mnie.
- Bardzo ubogi w funkcje BIOS.
Dużo tych minusów jak na sprzęt za prawie 8 tysięcy Nowych Polskich Złotych. Główną wadą dla mnie jak łatwo się domyśleć jest brak kompatybilności z Linuksem. Dopiero po pewnych trudach i zabiegach udało mi się na nim zainstalować Ubuntu alternate edition. Nadal jednak wersja 7.04 nie radziła sobie z grafiką i siecią WiFi. O ile grafikę mógłbym odpuścić bo prędzej czy później będą do nVidii stery o tyle WiFi już darować nie mogłem. Zbyt ważna dla mnie była. Problem też był przy tworzeniu partycji na dysku, nie zawsze się ta sztuka udawała. Po prostu kontrolery jakie zostały użyte są nieznane Linuksowi.
Udało mi się na szczęście w sklepie Dimex, gdzie dokonałem zakupu udało mi się z panem *Kamilem Kostkiewiczem* uzgodnić zwrot komputera. Niestety, jako, że brak kompatybilności z Linuksem nie jest podstawą do zwrotu z tytułu rękojmi, a sklep ponosi 7% „karę” kiedy oddaje nieuszkodzony sprzęt producentowi, zobowiązałem się pokryć te 7%. Trudno. Lepiej tak, niż być posiadaczem notebooka, na którym nie można używać swojego ulubionego systemu operacyjnego.
W tym miejscu muszę podziękować panu Kamilowi Kostkiewiczowi za naprawdę fachową obsługę, której niekoniecznie można oczekiwać po małym sklepie internetowym. Odpisywał na wszelkie moje maile tuż przed zakupem komputera, w trakcie jego użytkowania i kiedy zgłosiłem chęć oddania zakupu. Często też kontaktował się ze mną telefonicznie, aby wyjaśnić jakie szczegóły czy niejasności.
Tak więc mój pierwszy notebook okazał się zakupem całkowicie chybionym i nieudanym. Szkoda. Teraz zastanowię się 100x zanim dokonam kolejnego, aczkolwiek już mam coś na oku ;-)
Komu bym polecił tego Asusa?
Do gier to on się nadaje, ale po usunięciu Visty i zastąpieniu jej XP. Inaczej Viśta zjada tyle mocy komputera, że dla gry zostaje naprawdę niewiele. Uważam jednak, że jeśli zainstaluje się na nim XP to powinno to działać całkiem ładnie i spokojnie może zastąpić komputer stacjonarny :) Trudno mi tutaj napisać o plusach tego sprzętu, gdyż jego największym minusem był brak możliwości poprawnego skonfigurowania Linuksa, więc sprzęt był dla mnie całkowicie nieprzydatny. No i to by było na tyle w tym temacie :)
Aha.
Odpowiedź dla wszystkich miłośników Apple:
Nie kupiłem sobie komputera tej marki, dlatego, że:
a. nie podobają mi się. Kiedyś mi się to to nawet podobało, od jakiegoś jednak czasu przestało przyciągać mój wzrok;
b. mimo wszystko kosztuje jednak znacznie więcej niźli konkurencja;
c. i tak bym instalował na tym Linuksa :) i też wcale nie jest powiedziane, że działało by to tak „out of the box” :)


