Weekend w łóżku
Jak łatwo się przyzwyczaić do dobrego. Od kilkunastu dni mam tego pracowego Della, o którym wspominałem w kilku wcześniejszych wpisach. Nie jest to jakiś super notebook, ale do pracy w zupełności wystarczy. Jak siedzę w domu, nie muszę pracować ani nic nowego się uczyć co by dotyczyło pracy, odpalam Ubuntu LiveCD i przeglądam sieć. Siedzę sobie na łóżeczku/materacu, wszelkie zbędne kable won i korzystam z dobrodziejstw technologii.
Od kilku dni w powietrzu, w którym się poruszamy podróżują ze znaczną siłą i prędkością Internetowe informacje. Jednym słowem WiFi. Jak bardzo to jest wygodnie nie muszę chyba nikogo przekonywać. Mieszkanko jest małe, więc ciężko powiedzieć, że kabel sieciowy byłby takim strasznym problemem, niedługo jednak będziemy się przeprowadzać i w nowym mieszkanku, też niewielkim, kabel przyczepiony do notebooka byłby już problematyczny.
Strasznie łatwo przyzwyczaić się do dobrego. Teraz już w ogóle nie uruchamiam stacjonarnego komputera. Żeby było śmieszniej to dlatego, że klawiatura Della Latitude D620 jest naprawdę fantastyczna. Mój bezprzewodowy Logitech jakiśtam(TM) się nie umywa nawet do niej. Jest głośny i klawisze nie dają takiej frajdy. Jedynym prawdziwym minusem Della jest touchpad, który potrafi się wcinać podczas pisania. Zwyczajnie ręką można o niego zahaczyć, przesunąć kursor i kliknąć, nawet tego nie odnotowując. Zanim się przyzwyczaiłem sporo tekstów tak straciłem, bo jak się okazało zawsze uruchamiała się opcja zaznaczania tekstu i usuwania go… Wiadomo, stare, dobre prawa Murphy’ego działają w każdej sytuacji :)
No i tak sobie spędzam wolne dni bez Gabi, która pojechała do domku. A ja siedzę, obijam się, poznaję Cognosa i obijam się ;-)
-
a
-
http://waltharius.pl walth


