Skip to content

Archive for Wrzesień 9th, 2007

9
wrz

Tęsknota za…

No właśnie…
Gabcia pojechała zaledwie w piątek wieczór a ja już nie wiem w co mam wpaść…

Zaledwie kilkanaście godzin a ja szukam sobie jakiegoś zajęcia, żeby nie myśleć… Czegoś mi brakuje, brakuje mi tej obecności, którą moja Ukochana wokół siebie roztacza :) Mam jeść obiad? Sam?! Mowy nie ma! Zawsze zasiadamy wspólnie do jedzenia ciepłego posiłku, ja z jednej strony ławy, ona po drugiej. Jedząc opowiadamy sobie jak minął dzień, lub po prostu w ciszy spożywamy nasz obiadek. Często też oglądamy jakiś film w TV. Ale wspólnie, razem. Tak samemu to już nie jest tak fajnie. Człowiekowi szybko zaczyna brakować towarzystwa do którego przywykł.

To strasznie dziwne ta tęsknota. Czasami chciałoby się pobyć samemu, samemu coś porobić, nie przeszkadzać nikomu ale i samemu nie być przez nikogo rozpraszanym. Gdy jednak nadchodzi ten moment, okazuje się, że pojawia się to dziwne uczucie – tęsknota – i samotność wcale nie jest taka fajna. Ja jestem typem samotnika i nocnego marka. Uwielbiam siedzieć do późna wieczorem. Właśnie wieczorem nachodzi mnie najwięcej ciekawych przemyśleń, które odganiają senność. Czasami tęsknię, żeby sobie w samotności posiedzieć, jednak zawsze gdy w końcu to pragnienie się realizuje i zostaję sam w domu, bardziej tęsknię za moją Gabcią i nie wiem co robić…

Tęsknota naprawdę jest dziwna… ;-) Ale chyba też i o czymś świadczy…

Pozdrawiam wszystkich TĘSKNIĄCYCH.

Oczywiście nie możemy zapomnieć o tym, że gdy Gabcia wróci, szybko zapomnę o tęsknocie ;-) Ech to życie, nigdy nie dogodzisz…

9
wrz

Informatyczne plany na przyszłość

No więc w związku z przeprowadzką, zmianą pracy, pory roku i generalnym starzeniem się, postanowiłem poczynić jakieś plany na przyszłość. Generalnie to planowanie zacząłem (i skończyłem) na tych informatycznych, czyli najprzyjemniejszych dla mnie, działaniach. Jako, że sieć bezprzewodową już mam (i posiadam piękną nadzieję, że na nowym też takową zdobędę), zaczyna mnie drażnić brak możliwości odsłuchiwania mojej ulubionej muzyki, którą to muzykę ulokowałem kiedyś, głupim i nieprzewidującym będąc, na komputerze stacjonarnym. Teraz z notebooka z niej skorzystać nie mogę. Tak więc zrodziła się w mej głowie myśl, co by sobie taki sieciowy dysk sprawić, zapewne na Sambie i udostępniać na nim wszelkiego rodzaju dobra, innym moim komputerom.

Kolejną ważną rzeczą, a w zasadzie zaplanowanym już planem, jest zakup nowego, własnego, świecącego i błyszczącego notebooka. Nawet już wiem jakiego. Dell nie jest mój, więc nie podpada pod żaden z tych epitetów. Kwota jaką chcę na tę nową zabawkę przeznaczyć jest zacna, więc mam nadzieję spełnić swoje wszelakie zachcianki.

I w ten oto sposób planuję upiększyć swoją najbliższą przyszłość. Czy mi się to uda? Nie wiem, ale wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że uda mi się.

Planowanie jest fajne ;-)

9
wrz

Weekend w łóżku

Jak łatwo się przyzwyczaić do dobrego. Od kilkunastu dni mam tego pracowego Della, o którym wspominałem w kilku wcześniejszych wpisach. Nie jest to jakiś super notebook, ale do pracy w zupełności wystarczy. Jak siedzę w domu, nie muszę pracować ani nic nowego się uczyć co by dotyczyło pracy, odpalam Ubuntu LiveCD i przeglądam sieć. Siedzę sobie na łóżeczku/materacu, wszelkie zbędne kable won i korzystam z dobrodziejstw technologii.

Od kilku dni w powietrzu, w którym się poruszamy podróżują ze znaczną siłą i prędkością Internetowe informacje. Jednym słowem WiFi. Jak bardzo to jest wygodnie nie muszę chyba nikogo przekonywać. Mieszkanko jest małe, więc ciężko powiedzieć, że kabel sieciowy byłby takim strasznym problemem, niedługo jednak będziemy się przeprowadzać i w nowym mieszkanku, też niewielkim, kabel przyczepiony do notebooka byłby już problematyczny.

Strasznie łatwo przyzwyczaić się do dobrego. Teraz już w ogóle nie uruchamiam stacjonarnego komputera. Żeby było śmieszniej to dlatego, że klawiatura Della Latitude D620 jest naprawdę fantastyczna. Mój bezprzewodowy Logitech jakiśtam(TM) się nie umywa nawet do niej. Jest głośny i klawisze nie dają takiej frajdy. Jedynym prawdziwym minusem Della jest touchpad, który potrafi się wcinać podczas pisania. Zwyczajnie ręką można o niego zahaczyć, przesunąć kursor i kliknąć, nawet tego nie odnotowując. Zanim się przyzwyczaiłem sporo tekstów tak straciłem, bo jak się okazało zawsze uruchamiała się opcja zaznaczania tekstu i usuwania go… Wiadomo, stare, dobre prawa Murphy’ego działają w każdej sytuacji :)

No i tak sobie spędzam wolne dni bez Gabi, która pojechała do domku. A ja siedzę, obijam się, poznaję Cognosa i obijam się ;-)

stat4u