RSS
 

Technika vs. Religia?

26 sie

Jestem miłośnikiem komputerów, lubię wszelkiego rodzaju gadżety techniczne itd. Nie jestem jakimś fascynatem techniki, ale nie wyobrażam sobie życia bez tych wszystkich elektronicznych dobrodziejstw, które mnie na co dzień otaczają.

Otóż czuję wyraźnie, że technika, którą posiedliśmy, jako rasa, przerasta nasz rozwój emocjonalny. Jesteśmy jak dzieci, którym dano zabawki dorosłych. Nie do końca zdajemy sobie sprawę z ich działania, wiemy co nieco o efektach, ale generalnie to wszystko jest takie tajemnicze. I nie mam na myśli tylko i wyłącznie „zwykłych, szarych ludzi”, ale także i naukowców, którym się wydaje, że wiedzą _wszystko_.

Na rzecz techniki zaniedbaliśmy nasz rozwój duchowy. Oczywistym się stało, że telekineza, prekognicja i inne takie *zjawiska paranormalne* nie mogą istnieć. Nie dbamy o to czego nie możemy przepuścić przez specjalistyczną aparaturę. Z drugiej znowuż strony jesteśmy w stanie na wiarę przyjąć, bez żadnych dowodów, że istnieje *piekło* i *niebo*, że mamy tylko jedno życie itd. Wszystko sprawia wrażenie jakiegoś takiego poplątanego, pogmatwanego i w zasadzie _niesprawnego_.

Mam wrażenie, że przez technikę jaką się otaczamy gubimy harmonię. Mało kto wie, kim jest i co chce w tym życiu osiągnąć. Zastanawiając się nad tym głębiej łatwo dojść do wniosku, że cele jakie przed sobą stawiamy są nic nie warte. Rzadko kiedy udaje nam się osiągnąć coś naprawdę trwałego. Technika przyspieszyła nasze życie, a my wcale nie wydajemy się być gotowi na podróżowanie z taką prędkością. Z drugiej strony religie trzymają nas w średniowieczu emocji, lękiem starają się kierować naszymi poczynaniami. Człowiek jest rozdarty między ciało, umysł i duszę. Czuje się zobligowany do porzucenia dwóch z tych ważnych kawałków siebie na rzecz jednego. Czasami udaje mu się zachować dwa, wyrzekając się *tylko* jednego z nich.

O ile technika wyprzedza naszą emocjonalną dojrzałość o tyle większość religii została już daleko w tyle ze swoimi przestarzałymi dogmatami i naukami niedostosowanymi do potrzeb nowoczesnego człowieka. Mało kto umie się oprzeć jednemu lub drugiemu i większość z nas żyje w ciągłym poczuciu winy lub straty. Alternatyw jest znowuż bardzo mało, albo wręcz wcale.

Ja od dłuższego czasu już szukam tej harmonii i swojego miejsca w świecie, czemu niejednokrotnie dałem wyraz we wpisach umieszczanych na tym blogasku. Sądzę, że lepiej żyć i umrzeć poszukując, niźli zaakceptować _prawdy_, których się *nie czuje*. Tylko dlatego, że większość w nie uwierzyła.

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • TwitThis
  • Tumblr
 

Leave a Reply

 
 
  1. Adam Klimowski

    26/08/2007 at 22:27

    Rozwój techniki Scott Adams opisał następująco: “Wszystko stawało się większe i lepsze. Z wyjątkiem naszych mózgów (…) świat jest dla nas zbyt skomplikowany”.

     
  2. walth

    27/08/2007 at 0:40

    No coś w tym jest (powiedział grabarz potrząsając trumienką) ;-)

     
  3. Kasia

    27/08/2007 at 1:22

    zastanawiam się, dlaczego ludzie ciągle i ciągle dyskutują na takie tematy: http://bialy.jogger.pl/2007/08/24/podejrzany-ateizm/ – bo w sumie do niczego nowego nie dochodzą…

     
  4. uenifeu

    27/08/2007 at 2:09

    Żyjemy w czasach gdy prekognicja zastąpiona została prokrastynacją.

    :)