Wczoraj wróciliśmy z wyjazdu do mnie do domu „rodzinnego”. Wyjechaliśmy w piątek a wróciliśmy we wtorek. Trochę się nam wyjazd przedłużył, ale w sumie jak się jest na bezrobociu to można ;-)
Muszę Wam się przyznać, że tak się przyzwyczaiłem do chodzenia do pracy, że teraz w oczekiwaniu na rozpoczęcie takowej działalności w nowej firmie, to już mnie pomroczność jasna trafia. Niby fajnie, bo ponad dwa tygodnie wypocznę, odpocznę i generalnie się zrelaksuję, ale ja popadam w taki jakiś dziwny psychiczny dół. Brrr. Kiedyś nic nie robiłem latami i to było fajne, teraz kilkanaście dni i zapadam się w sobie. No ludzie! tak przecież nie można! Trochę poszanowania dla swojego ciężko zapracowanego, wolnego czasu… Człowiek się cieszy, że będzie miał te dni wolne, że się pobyczy, coś porobi konstruktywnego na blogu – na przykład nowy szablon, albo w końcu wykupi i podepnie tę domenkę w .pl, i cieszy się na to wszystko jak dziecko. Kiedy w końcu ten czas wolny się pojawia, to tęskni do robienia czegoś „konstruktywnego”, jakby siedzenie 11,5h dziennie przed komputerem w robocie było bardziej wydajne niż siedzenie 16h dziennie przed komputerem w domu… No dobra, w robocie jest bardziej opłacalne, ale to nie o to chodzi, przynajmniej nie tylko o to.
No i weź bądź mądry i pisz wiersze…
W każdym razie w domciu było całkiem fajnie, może nie wypocząłem, bo chyba nie umiem wypoczywać będąc w takim zawieszeniu bez pracy a dzisiaj czuję się przeżuty bo poszedłem spać o 5 rano… Dorwałem starą grę X-COM Apocalypse i grałem kilka ładnych godzin. Tak, wiem, to kiepska gra, ale mnie się zawsze podobały takie gry jak X-COM Apocalypse ;-)
A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?: