Doskonały chwyt kończący

Marcin Radczuk

Czas jakiś temu prowadziłem dość ciekawą ale i zarazem burzliwą dyskusję z pewną koleżanką Gabrysi (no i moją oczywiście także). Jak wiadomo im ciekawsze dyskusje tym burzliwsze, aczkolwiek nie znalazłem żadnego wzoru, który by to zagadnienie jakoś wyjaśniał, więc trzeba mi dać wiarę na tzw. słowo. Dyskusja w zasadzie nie wiem jak się rozpętała. Było coś o giełdzie, o “prawdziwej wartości pieniądza” – cokolwiek to znaczy, o spekulacjach finansowych, generalnie o świętym oburzeniu, że wszyscy nie mają po równo, lub tyle ile “wypracują” – znowuż cokolwiek to znaczy.

Później bardzo gładko przeszliśmy na tematy moralności, dojrzewania, religii, wiary, Boga i ateizmu. Nadal więc było równie gorąco. Akurat tego dnia popełniłem na blogu wpis o 4 powodach mojego braku wiary. Przedstawiłem owej koleżance te powody (co nie było łatwe, gdyż jest ona godnym adwersarzem) i temperatura dyskusji chyba się nawet jeszcze podkręciła. Na koniec, jak już wszyscy inni od dłuższego czasu mieli nas dość, koleżanka ta stwierdziła, że to wspaniałe, że ja poszukuję, że czuję wezwanie do Boga silniej niż inni wokół mnie. I inne tego typu zdania padały jeszcze z jej ust. Myślała, że w ten sposób miło zakończy naszą ostrą już momentami debatę. Wkurzyłem się, ale po jakiś 5 sekundach stwierdziłem O.K. nie ma szans na wyjaśnienie, że tam, gdzie teraz szukam, nie ma już Boga. Tam gdzie ona znalazła swojego Boga, ja nie znalazłem nic takiego i poszedłem gdzie indziej (zważcie, że nie napisałem dalej). Po prostu chyba nie może ona zrozumieć, że można odrzucić istnienia takiego Boga jakim ona Go znalazła. Strasznie to dołujące doświadczenie było dla mnie.

[To właśnie pod wpływem tej dyskusji powstał także ten.]

Znowuż samo szukanie jest pewnym aktem, którego nie umiałbym się wyzbyć. Wierzę w boga, ale nie jednostkowego, osobowego. Jeszcze tego dokładnie nie zdefiniowałem i pewnie nie zdefiniuję nigdy, ale najbliżej tego w co wierzę jest wiara w reinkarnację i panteizm. Może kiedyś uda mi się to bardziej sprecyzować, bo kilka pomysłów na budowę tego wszystkiego mam ;-) Rozwój duchowy, osobisty, emocjonalny, moralny i intelektualny jakiego ostatnio w bardzo wzmożony sposób doświadczam, bardzo mnie zadziwia i chłonę to wszystko z wielkim zaciekawieniem i dziecinnym pytaniem w oczach:

Co dalej?!

***

Nie chcę się kłócić. Nie znoszę się kłócić. I naprawdę mi przykro, że nienawidzę religii. Możliwe, że z czasem uda mi się tę nienawiść zamienić po prostu tylko i wyłącznie w gniew i pogardę.

Popularity: 6% [?]

A może zechcesz podzielić się tym wpisem z innymi?:
  • Wykop
  • Gwar
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Netvibes
  • Print
  • Ping.fm
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • TwitThis
  • Tumblr

Jeden Komentarz do wpisu “Doskonały chwyt kończący”

  • Lunar Skomentował(a):

    i pan powiedział.. Strzeżcie się, albowiem nowa religia powstanie, a lud ciemny podąży ścieżką nową porzucając tradycje swoje…

    Walth tylko sekty jakiejś potem nie zakładaj..

Zostaw komentarz jeśli masz chęć

CommentLuv Enabled
statystyka