Skip to content

14.08.2007 10:46

12

Wpis 267

bq.

Boże,
użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagi, abym zmieniał to, co zmienić jestem w stanie
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

_[modlitwa AA]_

To dla tych, którzy myślą, że ja nie wierzę w boga. To, że go inaczej nazywam i nie piszę o nim przez *wielkie O* o niczym nie świadczy. To, że nienawidzę religii takich jak *Chrześcijaństwo* czy *Muzułmanizm* a nawet *Judaizm* (chociaż znacznie mniej), nie oznacza, że nie mam boga w sercu. Po prostu mój bóg różni się od Twojego Boga, ale czy to czyni mnie nie dojrzalszym czy mniej moralnym do Ciebie? Bo czyż naprawdę złem jest, że mówię wprost co czuję na temat tabu, jakim otoczyłeś się/otoczyłaś się w swoim przekonaniu na budowę świata. Czyż naprawdę zły jestem, ponieważ mam czelność podważyć Twoje dogmaty wiary, Twoje nawrócenia a przez to doświadczenia, które uznałeś/uznałaś za najważniejsze i kluczowe w Twoim życiu?

Tia… szkoda, że dyskusja jest zawsze tak trudna i wielu się wydaje, że w dyskusji chodzi o *przekonanie* drugiej strony do *swoich* argumentów. A co jeśli w dyskusji chodzi o *poznanie* argumentów *adwersarza*? Może w tych _błędnych_ i z góry skazanych na _porażkę_ wywodach znajdziemy coś ciekawego dla siebie? Ja (prawie)zawsze znajduję.

Dlatego tak uwielbiam *dy-sku-to-wać*.

Ktoś chętny?

Read more from Religia, Rozmyślania
  • Eliasz

    Ja już dyskutowałem, więc teraz niech się ktoś inny poprodukuje. :P

    Pzdr. :)

  • http://lunco.wordpress.com Lunar

    ..ee ale nie ma nad czym tu dyskutować.. ot każdy wierzy w takiego Boga, jakiego chce.. dla jednych jest to Biblijny Bóg, dla innych to Budda, dla jeszcze innych jakiś facio co się zowie Elvis…. Ile ludzi tyle i bogów masz ci w koło… gdyż każdy inaczej interpretuje owo ‘słowo boże’… tjaaa…. no może prócz moherków z RM, ale to inna historia xD

    BTW jak można nienawidzić religii?.. można nienawidzić jej organizacji, hierarchii kościelnej… ale nienawidzenie religii???…

  • http://waltharius.pl walth

    @Lunar, nie chodziło mi o dyskutowanie tylko o religii i to pytanie na końcu wpisu było raczej retoryczne ;-)
    Co do nienawidzenia religii to jak widać na moim przykładzie, można. Może nienawiść to mocne słowo, ale naprawdę jedynie religia wzbudza we mnie tak mocne uczucia. Ech ten szatan we mnie…

    ;-)

  • http://lunco.wordpress.com Lunar

    ale czego dokładnie nienawidzisz w religii?.. bo takie stwierdzenie ‘nienawidzę religii’ to tak jakby powiedzieć ‘nienawidzę polski’.. dupa nie można nienawidzić czegoś tak rozbudowanego, można nienawidzić jakiegoś, czy jakiś elementów, ale nie całości…

  • http://waltharius.pl walth

    Nienawidzę religii za to, że robi ludziom wodę z mózgu. Jak powiedział Robert Anton Wilson:

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia.

    Trochę to mocne ale według mnie sporo w tym racji. Religii nienawidzę bo znam historię i nie boję się nie usprawiedliwiać tych, którzy są odpowiedzialni za jej kształt. W większości odpowiedzialni są duchowni różnych doktryn religijnych. Wiele by o tym pisać i myślę, że zrobię cały wpis (albo kilka) na ten temat.

    Uważam, że jak najbardziej można nienawidzić czegoś co jest bardzo rozbudowane. Komplikacja danego systemu nie gwarantuje, że nie będzie on budził różnych, czasem bardzo silnych i negatywnych emocji.

  • Eliasz

    Walth: Nienawidzisz? W porządku, Twoja sprawa. Tylko w takim wypadku nie wymagaj od innych, aby nie nienawidzili tego, w co Ty sam wierzysz…

  • http://waltharius.pl walth

    Hmmm a czy ja tego wymagam? Chyba mogę pisać o swoich odczuciach względem religii? Rozumie, że może to kogoś zaboleć, ale nie mam zamiaru zmienić swojej postawy w tej sprawie z tego względu. Przecież nie wymagam, żebyś myślał tak samo jak ja. Nie każę Ci też nienawidzić religii, lubię dyskutować, wiem, że często z tych dyskusji wynoszę więcej niż moi adwersarze, ale to już nie moja wina :(

  • Eliasz

    Oczywiście pisać możesz, przecież nie twierdzę nigdzie, że nie, tak samo nigdzie nie twierdzę, że wymagasz, bym myślał tak samo. Mnie akurat nic, co tu przeczytałem do tej pory, nie zabolało, więc akurat mój poprzedni komentarz nie dotyczył mnie.

    Gdy pewnego razu pewien wierzący stwierdzi, że to, w co Ty wierzysz, to zło i trzeba je wypieprzyć tam, gdzie jego miejsce*, to pretensji nie powinieneś mieć do niego, że żywi nienawiść, chociaż religia nakazuje mu wyzbywanie się tego uczucia, skoro Ty sam do jego religii takim uczuciem pałasz.

    Kwestią odrębną jest to, czy powinien wierzący nienawidzić Twojej wiary i Twojego boga (celowo napisałem z małej litery), skoro wiara mu zabrania nienawidzić, ale – moim skromnym zdaniem – nie Tobie to oceniać.

    W końcu ciężko, by morderca posiadał moralne prawo domagania się, żeby go nie zabili, czyż nie?

    To takie moje przemyślenie, które może być Ci przydatne w przyszłości, gdy pewien moher siarczyście wyzwie Cię od brudnych bezbożników i cuchnących satanistów. :)

    * Do takich wniosków dochodziłeś, gdy pisałeś o chrześcijaństwie.

  • http://waltharius.pl walth

    Hmmm…
    No cóż ja nie będę miał pretensji do tego ktosia, kto zechce wykopać “moją wiarę” tam gdzie jest jej miejsce w jego mniemaniu. Tylko niech odpowie na kilka pytań. Podstawowe brzmi “Dlaczego chce to zrobić?”. Reszta pytań zależy od odpowiedzi na to podstawowe. Jeśli mnie nienawidzi, niech powie za co? Ja chyba zawsze staram się uargumentować swoją pozycję w dyskusji? Jeśli nie zawsze klarownie to wynika to tylko i wyłącznie z mojego młodego wieku i braku doświadczenia w dyskutowaniu. Nigdy się jednak nie uchylam od uściślenia argumentacji, jeśli zostanę o to poproszony.

    Kwestią odrębną jest to, czy powinien wierzący nienawidzić Twojej wiary i Twojego boga (celowo napisałem z małej litery), skoro wiara mu zabrania nienawidzić, ale – moim skromnym zdaniem – nie Tobie to oceniać.

    Jak rozumiem, według Ciebie ocenić to może tylko inny wierzący? Jeśli tak, to jesteś na doskonałej drodze do usprawiedliwienia stosów, Inkwizycji, Wypraw Krzyżowych i innych ohydnych zbrodni, które miały miejsce za sprawą Boga (celowo napisałem z dużej litery).

    W końcu ciężko, by morderca posiadał moralne prawo domagania się, żeby go nie zabili, czyż nie?

    Otóż moim zdaniem każdy morderca ma takie prawo, nie wynika jednak ono z moralności, ale z pewnych praw społecznych, jakie się ustala na potrzeby istnienia takiego tworu jakim jest państwo. Z drugiej jednak strony wiem, że religia patrzy na to w dwojaki sposób wykazując się tutaj dość rozbudowaną mentalnością Kalego. Nie rozumiem jednak po co to stwierdzenie? Bo w kontekście Twojej wypowiedzi wynika, że to ja jestem owym mordercą, który podnosząc prawicę na religię, nie ma już prawa do merytorycznej obrony.

    Co do mohera to jego wyzwiska mnie obejdą, bo nie będzie on żadnym partnerem do dyskusji.

    Odnoszę wrażenie, że próbujesz mnie “nawrócić” poprzez zastraszenie, ale to niestety nie jest dobra metoda. Mogę się bać ohydnej siły jaką ma Kościół Katolicki w tym kraju i na świecie, w najmniejszym stopniu jednak, nie zmniejszy to mojej nienawiści do KK, ani tym bardziej nie zamieni jej w miłość. Tak samo jak nie zmniejszy to mojej nienawiści do wszelkich rozbudowanych i scentralizowanych systemów religijnych, które pochłonęły miliony ofiar w całej swojej historii istnienia.

    Szkoda, że zniżasz się aż do takich niskich chwytów, które przestają być argumentami a zamieniają się w kamienie…

  • Eliasz

    Walth:

    Po pierwsze, nikogo i na nic nie próbuję nawrócić, bo sam nie jestem nawrócony do końca, więc to byłoby co najmniej śmieszne. To, w co wierzysz, szczerze powiedziawszy, zwisa mi i ma dla mnie znaczenie takie, jak zeszłoroczny śnieg, więc nie mam zamiaru wpadać tu ze Słowem Bożym na ustach i nauczać. Jestem człowiekiem ułomnym i egoizm nie jest mi obcy, a więc póki co interesuje mnie to, w co ja wierzę, bo ciągle poszukuję. :P Po prostu dyskutuję z tym, co napisałeś, bo mam inny pogląd na niektóre sprawy. I nawet nie oczekuję, że po moich wywodach zmienisz swoje zdanie. :)

    Po drugie, to, czy człowiek powinien nienawidzić, czy też nie, zostało już ocenione przez Boga w Dekalogu, więc nie twierdzę – jak napisałeś – że to człowiek wierzący ma prawo wskazywać drogę. Człowiek się do Przykazań stosuje bądź nie, a gdy tego nie robi, to nie działa wbrew zakazom innego człowieka, ale – wbrew zakazom Boga, więc proszę nie przypisywać mi opinii, których nie wygłosiłem.

    Po trzecie, ja uważam, że morderca nie ma moralnego prawa domagać się, by go nie zabili. Zasady przyjęte przez społeczeństwa cywilizowane, czyli sprawiedliwy proces, kara stosowna do winy itd., narzucają pewne procedury, ale morderca nie może wskazywać na piąte przykazanie jako rzecz, która mogłaby go ochronić przed śmiercią ze strony innych.

    Analogiczne przykłady mógłbym mnożyć: czy oszukujący w grze ma prawo moralne, by domagać się, żeby inni gracze grali zgodnie z zasadami?; czy jak uderzę swojego brata, a on mi odda, to mam moralne prawo, by iść się poskarżyć mamie, że brat mnie uderzył, i prosić, by go ukarała? Jak dla mnie, inna odpowiedź niż “nie” nie wchodzi tutaj w grę.

  • http://waltharius.pl walth

    Nie twierdzę, że nienawiść jest uczuciem pozytywnym. Wiem, że jest negatywna.
    Zabijanie też Twój Bóg ocenił w Dekalogu.
    Nie będę tutaj się teraz rozwodził nad tym, czy morderca ma prawo do proszenia o niezabijanie go, czy też nie ma. To inny temat.

  • http://kasiak.jogger.pl Kasia

    sa takie dyskusje, w których nie dochodzi się do consensusu nigdy – np. kiedy dyskutują emocje z faktami albo wiara z rozumem… a ja i tak nie mam siły teraz na żadne dyskusje;)

stat4u