Skip to content

13.08.2007 20:00

2

„Załatwiaczka” – Milena Wójtowicz

 Jeśli chcecie wygrać na loterii w najbliższej kumulacji – ona może Wam to załatwić. Chcecie, żeby na świecie zapanował pokój? Nie ma sprawy, wystarczy znać odpowiednią formułę i za jej pomocą poprosić o to Załatwiaczkę. Naprawdę.
Załatwiaczka może wszystko załatwić. Nie ma rzeczy niemożliwych. Nie myślcie sobie, że wszystko to za darmo, o nie! Aczkolwiek ceny, jaką płacą Ci, którzy coś od Załatwiaczy chcieli, nie znam. Podobno bardzo wysoka.

Pomysł na książkę całkiem niezły. Załatwiaczka to Małgosia, nasza rodzima studentka, która wyjechała szukać lepszego życia do Anglii. Tam odziedziczyła po ekscentrycznej staruszce dom i…
…i pracę Załatwiacza właśnie. Wszystko na początku jest jak sen. Okazuje się, że czary i magia to nie fantastyka, że wampiry i zombie również istnieją na świecie. Wszystko to sprawia, że książka jest ciekawą mieszanką zwykłej fantasy z czasami jak najbardziej na współczesnymi.

Czytając miejscami miałem wrażenie, że to czarna komedia. Śmieszność niektórych sytuacji i bohaterów nie jest wcale taka jasna, bo gdy się nad tym lepiej zastanowić, to wszystko to jest wysoce tragiczne i mroczne. Załatwiaczka załatwia – wszystko. I jest zwolniona od odpowiedzialności moralnej. Czyli załatwia czyjąś śmierć równie łatwo, jak czyjeś wskrzeszenie z martwych i nikt nie może powiedzieć, że jest zła. Taka fajna relatywizacja. Załatwiaczka nie może odmówić przyjęcia zlecenia, jeśli podane zostanie w odpowiedniej formule. Tak po prostu. Ona jest tylko pewnego rodzaju „przekaźnikiem”. To klient sobie życzy, ona załatwia a cała odpowiedzialność i koszt spadają właśnie na klienta.

To taka śmieszno-nieśmieszna czarna komedia, jeśli ktoś się chce bardziej zastanowić nad sensem świata wykreowanego przez Milenę Wójtowicz. Jeśli ktoś nie chce, to ma komedię i to całkiem zabawną. Oczywiście przesadzam. Nie wszystkie sprawy do załatwienia są śmieszne czy zabawne. Kilka jest poważnych. Dialogi, jak przystało na „nowoczesną” Polską powieść z Fabryki Słów są zabawne i mają ociekać tym czymś. Nie są jakimś dziełem sztuki, ale też nie są drewniane i sztuczne, więc czyta się to całkiem przyjemnie.

Bohaterowie są dość realni (mimo nierealności tego świata) i łatwo się z nimi zintegrować :)
Książka porusza kilka ważnych problemów, podanych co prawda w tak zawoalowanej formie, że ciężko je zauważyć. Pani Milena zdaje się próbować wybielać swoją bohaterkę ustalając jakieś zasady, które to mówią, że Załatwiacz nie jest obciążony moralną odpowiedzialnością za efekt końcowy zleceń jakie otrzymuje. Na mnie to jednak nie zadziałało. Tak gdzieś już po 1/3 książki przestałem identyfikować się z główną bohaterką, i nie umiałem usprawiedliwić jej oportunizmu i relatywizacji tego, co się wokół niej działo. Stała się takim pionkiem w rękach wszystkich, którzy wiedzieli jaką ma pracę. Nie jest to raczej bohater, z którym mógłbym się utożsamiać. Gdyby ona po prostu była zła, ale nie, ona stała się jak powietrze czy woda, czy inny ośrodek, przez który przechodzą fale. Zero wpływu na swoje życie. Taki bohater jest mało ciekawy :) Przynajmniej jak dla mnie. Jednak konstrukcja psychiczna Małgosi jest na tyle wciągająca, że przy czytaniu nie nudziłem się za bardzo. Inni bohaterowie też, jak już wspomniałem, są ciekawie skonstruowani. Mają swoje jasne i mroczne strony, zmieniają się wraz z upływem czasu i przeżywanymi doświadczeniami.

Książka jest dość ciekawa i jak macie taką możliwość to sięgnijcie po nią w wolnej chwili.

Read more from Zaczytany
  • Gosia B

    Dla mnie ta książka to niestety kompletna tragedia… doczytałam do 258 strony i nic mnie nie zmusi, żeby czytać dalej…
    Czy to ma być Harry Potter dla dorosłych? Dla mnie tak, tylko duuużo gorszy… Bo napisany, jak dla dzieci.
    Nie jest to dla mnie ani ciekawa lektura ani wciągająca, w dodatku z masą niekonsekwencji ….

  • http://komarnicki.webd.pl Paweł Komarnicki

    Zaciekawiło mnie – zajrzę :D

stat4u