Zmęczenie materiału i strach o przyszłość
Te 3 wpisy z ostatnich dni świadczą o tym, że mądrzy ludzie przesycili się już tą farsą, którą w naszym kraju zwą IV RP. Ja też już mam tego po dziurki w nosie. Strach mnie bierze, że wybory niczego nie zmienią. Będzie źle.
Najgorsze jest to, że ludzie (w większości) reagują na tym polu tak samo jak w sprawach związanych z religią i wiarą. Fanatycznie albo są przeciwni, albo za. Ja już się pogubiłem. Coraz więcej moich znajomych twierdzi, że polityka ich nie interesuje, że to, co oni by chcieli się nie liczy, gdyż i tak nikt z nas nie ma siły przebicia a wybory to kicz. Coraz więcej ludzi po prostu umywa ręce… Jest źle, chyba najgorzej od 17 lat.
Brak wiary na lepsze a najgorsze, że i powoli nadzieja umiera. Aż pod palce cisną się same radykalne rozwiązania. Wybić wszystkich polityków i wychować nową kadrę. Wprowadzić odpowiedzialność majątkową dla polityków po upływie ich kadencji, niech bekną za to, co zdziałali. Rozliczanie z obietnic wyborczych, już po upływie 12 miesięcy, bo przecież przez tak długi okres czasu można już coś zdziałać.
Strach się bać, że takie rzeczy mogą się dziać w państwie Prawa i Sprawiedliwości. Ja już nie wiem czy chcę mieć z tym cokolwiek wspólnego, czy nie popadam w syndrom więźnia, polegający na tym, że łyknę wszystko, co mi podadzą, byleby krzywdy jakiejś namacalnej nie zrobili. To jest chore…
Oczywiście ów syndrom się nie rozwinie we mnie, ale sama taka myśl zrodzona w państwie demokratycznym świadczy o tym, iż z demokracją to całe państwo ma coraz mniej wspólnego.
Popularity: 6% [?]
