Mniejsze zło
Do niedawna uważałem, że nie istnieje coś takiego jak mniejsze zło. Niestety w polityce istnieje i co gorsza ma się dobrze, a wręcz występuje w znaczącej i przytłaczającej większości.
Owszem można się bawić w bycie człowiekiem bez skazy i pogardliwie machnąć ręką, tak jak to dotąd robiłem, słysząc ten znienawidzony i nie zwiastujący niczego dobrego, termin. Niestety polityka nas otacza i choćbyśmy chcieli nie możemy jej zbyć machnięciem ręki.
Dlatego proszę Was wszystkich, razem i każdego z osobna, jeśli tylko będziecie mieli możliwość pójść głosować (liczę, że przedwczesne wybory jednak nastąpią), zróbcie to! KONIECZNIE!
Co więcej, mam czelność prosić Was, razem i każdego z osobna, żebyście wybrali kogoś, kogokolwiek, mniejsze zło. Lepiej zagłosować na kogoś niż nie zagłosować na nikogo i pozwolić, żeby inni rządzili całkowicie naszą przyszłości i brali w swoje świętoszkowate ręce nasz los.
Zdaję sobie sprawę jak wielu z Was gardzi pojęciem mniejszego zła. Ja też nim gardzę, ale nie da się inaczej. Albo wybierzemy kogoś, kto bardziej prawdopodobne, że poczyni mniej szkód w naszym pięknym kraju, albo wybiorą za nas mohery i inne świętijebliwe chcące jak najściślej kontrolować życie swoich bliźnich.
Nienawidzę polityki, ale chyba nie mamy wyboru. Według mnie teraz jest tak samo źle jak za komuny a nawet gorzej w wielu ważnych aspektach. Nie znam się na polityce, ale to co się dzieje skłania mnie ku przeświadczeniu, że może taki Tusk czy inny Cimoszewicz albo SLD byliby znacznie mniejszym złem niż PiS.
Wybierzcie…
Wybierzmy…
Ale zróbmy cokolwiek!


