Skip to content

11.07.2007 16:51

3

„Kwarantanna” – Greg Egan

 Od dłuższego czasu zaniedbałem „moją listę”:http://pattern.walth.hostdmk.net/2007/01/16/listy-ksiazek książek do przeczytania. Jakoś tak ciągle wpadają mi w łapki inne ciekawe pozycje (fakt, że nie specjalnie się ograniczam w ich nabywaniu gdy tylko mam taką okazję), które zaraz pochłaniam z największą (a czasami trochę mniejszą) ciekawością.

Tak więc zgodnie z tradycją nie trzymania się listy książek dzisiaj chciałem Wam opowiedzieć o *”Kwarantannie”* _Grega Egana_.
Podobno jego książki mielą mózg i wyciskają z niego 7 poty kwantowe… Hmmm trochę bym tutaj popolemizował. Owszem, są wymagające i faktycznie przy ich czytaniu trzeba albo mieć jakiekolwiek pojęcie o fizyce kwantowej, paradoksach itd., albo dryg do szperania w międzyczasie i wyszukiwania o czym ten autor tutaj wypisuje. Jednakże nie jest to nic takiego, co dla wytrawnego _czytacza_ książek s-f byłoby nie do przeskoczenia.
Książki Egana, *”Miasto permutacji”* może nawet bardziej niż *”Kwarantanna”*, faktycznie miały spory wpływ na moją wyobraźnie. Muszę przyznać, że odrywając się od lektury *”Kwarantanny”* i spozierając zmęczonym okiem na świat mnie otaczający zaczynałem zastanawiać się, czy Matrix faktycznie mnie nie otacza.

*”Kwarantanna*” _Egana_ według mnie zawiera kilka poważnych błędów i skrótów w wykorzystywaniu fizyki kwantowej do budowy fabuły książki. Trochę mnie to wnerwiało i psuło mi zabawę z czytania powieści, ale ja jestem pod tym względem „taki dziwny”…

Dlatego też polemizowałbym tu z „mindfuckiem”:http://www.mindfuck.pl/?p=57, który to napisał, że:

bq. “Kwarantanna” ma niezaprzeczalną wartość edukacyjną. łącząc akcję z podstawami fizyki kwantowej zmusza czytelnika do zainteresowania się tematem, zrozumienia i pogłębienia go. Egan, co prawda, czasami mocno brnie w zależności układów ale robi to z wyczuciem – przerywa, gdy czytelnikowi zaczyna się lasować mózg i ciągnie temat, gdy splata się on z normalną, “zwyczajną” fabułą.

Według mnie to nie przesadzałbym z tym walorem edukacyjnym książki. Może ona zaciekawić efektami kwantowymi swojego czytelnika, ale fizyki kwantowej się z niej nie pozna. Za to można się dowiedzieć, że wszystko jest możliwe, nawet ludzie zamieniający się w szklanych ludzi czy tańczące na środku jezdni winorośle. A na to raczej fizyka kwantowa nie pozwala. Ale co ja się tu będę rozpisywał i spoilerował, przeczytacie to sami sobie wyrobicie zdanie o tej książce. Generalnie mi się książka podobała, aczkolwiek *”Miasto permutacji”* – o którym napiszę w najbliższym czasie – jest znacznie lepsze.

Read more from Uncategorized
  • http://www.mindfuck.pl GeedieZ

    Hmm mnie raczej chodziło nie o dosłowne nauczanie fizyki kwantowej co raczej zachęcenie czytelnika aby dowiedział się na jej temat czegoś więcej. Taka zachęta co by pomyśleć nad zasadami dzialania tego wszystkiego wokół nas.

  • http://waltharius.pl walth

    @GeedieZ wydaje mi się jednak, że sposób w jaki przedstawił fizykę kwantową jest na tyle zagmatwany, że nie sądzę, aby zachęcił do tego kogoś, kto nie ma zielonego pojęcia o temacie. Prędzej by zniechęcił ;-) Natomiast ktoś, kto się tematem interesuje może się trochę obruszyć na uproszczenia jakich dokonał Egan w “Kwarantannie”, aczkolwiek, tak jak napisałem, da się to przeżyć i zdystansować do tematu na tyle, żeby cieszyć się fabułą.

  • http://www.mindfuck.pl Geediez

    No cóż, mnie zainteresował :)

stat4u