Któż z nas ich nie ma?
h3. …nałogów.
Zauważyłem właśnie, iż całkiem niepostrzeżenie zostałem wciągnięty w blogowy łańcuszek. Kiedyś wyprosiłem zaproszenie do takiej właśnie zabawy gdzie trzeba było napisać „5 mniej znanych faktów o sobie”:http://pattern.walth.hostdmk.net/2007/02/24/5-palcow. Tym razem mam się pochwalić swoimi 5 nałogami. W ten łańcuch zaplątuje mnie „Magdalena Wysocka”:http://wysocka.info/o-mnie na swoim blogu we wpisie „Pięć nałogów”:http://wysocka.info/2007/piec-nalogow.html.
Nałóg to coś więcej niż przyzwyczajenie. Można by powiedzieć, że to chroniczne przyzwyczajenie z opcją przyssania się do powierzchni nałogowca. Przyzwyczajenia są różne, małe i duże, dziwne i _normalne_ ale zazwyczaj nie są bardzo szkodliwe. Nałogi są (zazwyczaj ale oczywiście nie wszystkie).
Mam się pochwalić pięcioma moimi nałogami. Nie mam się czym chwalić ale też nie mam tak wstydliwych tych nałogów, żeby je kitrać w worku :)
# *Obserwowanie ludzi wokół mnie.* O tak, to jest nałóg, który prześladuje mnie niemal codziennie. Szczególnie jak jadę z pracy do domu. Gdy jadę do pracy rano to zazwyczaj jeszcze dosypiam te 25 minut w tramwaju… Nie umiem, będąc wśród ludzi, nie obserwować ich, nie słuchać jak mówią różne rzeczy, jakim tonem mówią, czy mają akcent itd. To jest moja wielka fascynacja i chyba już nałóg. Dlatego nie lubię nosić słuchawek z muzyką w uszach. Dla mnie to tak, jakbym miał zamknąć oczy. Żyję wśród ludzi i bez sensu jest dla mnie odcinanie się od stada. Teraz jednak taka moda, ech…
# *Blogasek*. Tutaj to chyba nie ma co wyjaśniać. Czasami przechodzę drobne „załamania” i zastanawiam się czy jest sens w ogóle tego bloga prowadzić? Przecież i tak niewiele osób go czyta. Generalnie jednak stał się to już mój nałóg. Komputer takim nałogiem już nie jest. Mogę bez niego wytrzymać kilka dni i spoko. Trudniej mi za to wytrzymać bez pisania bloga, do tego stopnia trudniej, że jak nie mogę tego robić, to piszę sobie na kartce a potem przepisuję. To chyba dość poważny nałóg, no nie?
# *Czytanie książek*. Może tego na blogasku nie widać bo w sumie książek niewiele zaprezentowałem, ale jak nie mam co czytać to jestem chory. Łażę i szukam na półkach jakiejś książki do przeczytania, wyciągam jakieś stare tomiszcza, których już za dobrze nie pamiętam, sięgam wtedy też po wszelkiego rodzaju literaturę branżową.
# *Kupowanie książek*. Oj uwielbiam to! Jak już wpadnę do Empiku czy gdzieś indziej ciężko mi wyjść bez żadnej książki zakupionej pod wpływem impulsu czy „przeczucia”. Nie kupuję hurtowo i bez pomyślunku dla samego posiadania. Nie lubię tak. Kupuję jakieś książki, czytam je, a później się rozglądam za kolejnymi :)
# *Mówienie co na sercu leży*. To też mój nałóg. Nie znoszę kłamać, (co nie znaczy, że nigdy nie kłamię), i prawie zawsze mówię to, co myślę. A szczególnie jeżeli wiem, że ten, z kim rozmawiam ma inne zdanie i dodatkowo wydaje mu się, że ma nade mną jakąś wielką władzę, bo na przykład jest moim przełożonym w pracy. Nie powstrzyma mnie to wcale od tego, żeby stwierdzić, że jestem Polakiem, ale nie jestem ani katolikiem ani chrześcijaninem. Mam w nosie, że mogę mieć później przez to jakieś kłopoty. Zazwyczaj nie mam :) Staram się zazwyczaj takimi stwierdzeniami wybić ludzi z ich zaśniedziałych miejsc, które według nich są jedynymi słusznymi. Chcę dyskusji. Lubię poznawać drugą stronę medalu, nie chcę się zamykać ze swoją prawdą i hołubić ją a wilkiem patrzyć na wszystkich _zboczeńców_ czy _antychrystów_ dookoła.
No i to wsio :)
Kilka lat temu miałem inną listę nałogów. Rozpoczynałaby się od „3xK”, czyli
* Kobiety
* Komputery
* Książki
Teraz się zmieniła, ale chyba nieznacznie ;-)
Do zabawy nie zapraszam nikogo. Każdy się może czuć zaproszony, jeśli zechce pociągnąć ten łańcuszek dalej i umieści u siebie link do tego wpisu odwzajemnię się linkiem do niego w tym wpisie ;-)


