Skip to content

25.06.2007 13:02

5

Ach praca, dom, wesele…

Takie pochłaniacze czasu ostatnimi dniami mnie dopadły. Do tego stopnia mnie dopadły, że nie podołałem i musiałem pisanie blogaska odstawić na czas jakiś. Wracam jednak do tego nałogu bo jak każdy nałóg, tak i on domaga się co by o nim na zbyt długo nie zapominać :-)

*Jeśli chodzi o pracę to bez zmian…* Mam zamiar zawalczyć o podwyżkę póki moja pozycja przetargowa jest dobra. Prezes nie ma nic przeciwko podpisaniu podwyżki dla mnie, musi to jednak wyjść od nowego szefa działu IT, który to szef jest mniej chętny dawać podwyżki swoim pracownikom… Jak nie, to mam już tak serdecznie dość atmosfery w tej firmie, że z chęcią złożę wypowiedzenie i obniżę swoją wartość na rynku pracy… Trudno, ale szanować się trzeba.

*Dom jak to dom.* Ostoja spokojności i kraina szczęśliwości :D Już nie chcę do niego przynosić brudów z pracy, nerwów i narzekań. Aczkolwiek niestety czasami jeszcze korci mnie strasznie, żeby ponarzekać Gabci i _wypłakać się jej w mankiet_. Staram się jednak ostatnio patrzeć na wszystko z dwóch stron i słuchać co inni mówią, żeby wyłapać jeszcze dodatkowe punkt widzenia.

*Weselicho…* Ano działo się działo. Było głośno i wesoło. Poznałem kilka świetnych osób. Fajnie było posłuchać młodych ludzi o otwartych umysłach i szerokich zainteresowaniach. Aż byłem mile zaskoczony, tym iż tyle osób nie utożsamiało dobrej zabawy z ilością wypitego alkoholu. Strasznie to było przyjemne :) Pito wódkę, nie mam zamiaru udawać, że nie, ale nie każdy się chciał nachlać bo go z łańcuch spuszczono. I to mi się bardzo podobało. Kilka zdjęć z wesela i takich około weselnych pewnie się niedługo na Picasie znajdzie.

***
Gabcia mnie pewnie zamęczy jak nie opiszę pewnego zdarzenia, a obiecałem, że opiszę, więc niniejszym opis ów zaczynam:

h3. Pewne zdarzenie

h4. (o wartości śmieci)

Wyjazd na wyżej wspomniane wesele miał się odbyć w piątek o godzinie ~5:20.
Wstałem o 5. rano. Mam to do siebie, że o takiej porze jestem _wysoce nietomny_ i nie kontaktuję jak trzeba. Można ze mną rozmawiać, ja się zgadzam, przytakuję i jestem bardzo zgodny i niekonfliktowy, w imię tego, żeby dano mi jeszcze spokój i odrobinę ciszy na dalszy sen. Tak więc rano w 95% przypadków lepiej ze mną nie umawiać się na ważne spotkania i inne takie, bo ja i tak nie będę pamiętał. Gaba o tym wie :D
No ale, to był wyjazd, więc wstałem i powiedziałem, że wyniosę śmieci. Śmieci, które to Gabcia postawiła pod drzwiami w dwóch reklamówkach. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Następnie w wielkim pośpiechu pobiegliśmy na tramwaj. Mało co zawału nie dostałem. To kolejna przypadłość poranna. Mam swój rytm i kiedy go zaburzę moje ciało się buntuje.
Na tramwaj w sumie się spóźniliśmy ale mieliśmy kolejny więc obyło się bez zwyczajowej paniki i nerwów. Po 5 minutach w tramwaju, kiedy to już zacząłem odzyskiwać jasność myślenia Gaba się zorientowała, że nie zabraliśmy prezentu dla młodych…
Jak już napisałem, zaczęły mi powracać prawidłowe funkcje życiowe i zapaliła mi się taka jakaś czerwona lampka. No i prawidłowo, bo jak się okazało prezent dla młodych wylądował na śmietniku wraz ze śmieciami… Dobrze, że śmieciara jeszcze nie przyjechała i odzyskaliśmy drogocenny _”śmieć”_ :)

Oczywiście na weselicho pojechaliśmy kolejnym pociągiem kilka godzin później.

Nie było źle…

Read more from Uncategorized
  • http://kasiak.jogger.pl Kasia

    dobrze, że zdążyliście na to weselicho;) ale świetnie Cię rozumiem, bo gdy jestem zaspana, to funkcjonuję jednocześnie w rzeczywistościach równoległych;P

  • http://blog.gatti.pl Dawid Gatti

    Hehe a ostatnio czytalem ze dobra metoda na obudzenie sie to wstac z loszka i zaczac chodzic ;) jak widac, nie dziala. a myslalem ze tylko ja jestem popsuty ;)

  • http://waltharius.pl walth

    No tak… :D Ja jestem tak “popsuty” już od dłuższego czasu. I nawet deszcz rano na zewnątrz mnie nie obudził hehehe ;-)

  • http://brocha.wordpress.com brocha

    bo na weselicho to trzeba z kopertą jechać a nie z reklamówka :)

  • http://waltharius.pl walth

    Koperta była w reklamówce :D

stat4u