Moralność Biblii – z Dawkinsa #2
Powolutku zbliżam się do końca „Boga urojonego” Richarda Dawkinsa i znowu znalazło się coś do czego chciałbym się odnieść na blogasku.
Dawkins porusza dość ważną kwestię moralności. Wielu ludzi religijnych stwierdza, że bez religii, jej nakazów, zakazów i przykazań nie można być moralnym. To oczywiście absurd, jednak wiara potrafi nieźle zaślepić (czego przykładem mogą być ludzie piszący bloga „Zbawieni”). Nie można być moralnym bez Boga, który za dobre wynagradza a za złe karze. Jeżeli byłaby to prawda, i tylko ta Najwyższa Instancja w Niebie jest gwarantem naszej moralności, to w moim (i nie tylko chyba moim) odczuciu wszyscy bylibyśmy niemoralni. Skoro zachowujemy się przyzwoicie tylko ze strachu przed karą to gdzie ta moralność? Czy osoby, które mają dzieci, chciałyby, żeby dzieci zawsze postępowały zgodnie z ich życzeniem ze strachu przed pasem?
Dawkins dość ostro rozprawia się z tą tezą podając konkretne przykłady „moralnego” zachowania Boga z Biblii. Nie jest pod tym względem nowatorski. Wystarczy samemu przeczytać Biblię w sposób krytyczny i zastanowić się czy takie postępowanie, jakie jest w niej niejednokrotnie nagradzane, nagradzalibyśmy dzisiaj? W 99% przypadków odpowiedź brzmi: NIE.
Ciekaw jestem czy rodzice, którzy dają swoim pociechom ową książkę do czytania, wiedzą co w niej jest? Czy sami kiedykolwiek ją przeczytali? Chociaż raz. Sądzę, że w większości przypadków opierają się na autorytecie jaki wokół owej pozycji narósł przez lata.
Stwierdzenie, że chrześcijaństwo uczy dobra jest czymś tak popularnym, że w zasadzie dzisiaj nie podlega dyskusji. I tutaj Dawkins też nie jest odosobniony w stwierdzeniu, że takiej dyskusji jak najbardziej potrzebujemy. To całkiem oczywiste gdy się spojrzy obiektywnie i racjonalnie na to, co religie wyprawiają ze społecznościami. Czy ktoś kiedyś zabijał w imię niewiary w imię Ateizmu? Chyba historia nie odnotowała takich przypadków. Czy ktoś kiedyś zabił kogokolwiek z Bogiem na spienionych wściekłością ustach? Tak. Znajdziemy mnóstwo potwierdzających to faktów i dowodów, nie trzeba wcale sięgać daleko.
Można więc wyciągnąć uprawniony wniosek, że moralności nie czerpiemy z żadnej ze Świętych Ksiąg. Moralność tych książek jest bardzo wątpliwa.
Nie da się ukryć, że mało kto stosuje się do zasad zaczerpniętych wprost i bez zastanowienia z Biblii. Sami „zbawieni” przyznają, że korzystają z niej w sposób wybiórczy. To, co im pasuje uznali za Słowo Boże, a co jest dość trudne lub wręcz niemożliwe do realizacji za relikt przeszłości. Dziwi mnie ta podwójna moralność. Nie rozumiem jak można tak żyć w zgodzie z samym sobą. Według mnie jest to niemożliwe, ale jak pokazują nam fakty, dla niektórych nie stanowi to większego problemu.
Zgadzam się więc w 100% z Dawkinsem, że moralne postępowanie jakim się kierujemy w życiu nie wywodzi się z żadnej ze znanych nam religii. To religie sobie przywłaszczyły uniwersalne prawa moralne, którymi ludzie zwykli się kierować na przestrzeni wieków, dodały otoczkę boskości i kilka „Prawd Objawionych”, tworząc pseudo-moralność na potrzeby wojen, władzy i pieniędzy, hipokryzji, nacjonalizmu i zadufania w sobie.
Teraz już nie potrzebujemy tej pseudo-moralności. Kiedyś możliwe, że taka pseudo-maralność ułatwiała przetrwanie gatunku czy grupy społecznej, teraz jest zbędna i staje się cholernie niewygodnym a co gorsza – niebezpiecznym, balastem.
Każdy chce myśleć samodzielnie, no może przesadziłem…
Każdy powinien myśleć samodzielnie i powinno to być mu umożliwione już od najmłodszych lat. Społeczeństwo nie stoi w miejscu, ulega ciągłym przemianom. To, co było moralnie do przyjęcia 50 lat temu, teraz wzbudziłoby wiele niezrozumienia i niechęci.
Biblia – mimo wielokrotnych zmian, tłumaczeń i „poprawek” nie uległa gruntownej przebudowie. Nie może. Jest skostniała i każda zmiana wywoła efekt spaghetti. Jeśli coś ulegnie zmianie w jednym miejscu, okaże się, że w innym przestanie działać coś innego… Tragedia dla religii.
***
Jeszcze ateistą nie jestem. Podoba mi się jednak ten sposób myślenia. Lubię łamanie zaśniedziałych konwenansów i przyzwyczajeń. Zmiany są dobre jeżeli poszerzają nasza wiedzę i dają nowe pozytywne odczucia a przy tym nikt nie cierpi. Religia tłamsi umysły ateizm je wyzwala. Z dwojga złego wybieram ateizm :) Dlaczego z dwojga złego? Bo ateizm mnie nie przekonał do siebie w 100%. Z tego też powodu najprawdopodobniej zainteresuje się chińskimi i indyjskimi doktrynami filozoficzno-religijnymi ;-)
Wszechświat nie znosi próżni.


