Rekrutacji proces ciekawym przeżyciem
Wczoraj miałem okazję brać udział w _procesie rekrutacji_. Przyznaję, że to bardzo pouczające doświadczenie. Zobaczyć jak to jest z tej drugiej strony. Przyjemnie też jest obserwować jak ktoś spięty i zdenerwowany po kilku minutach wyraźnie się odpręża i da się z nim rozmawiać. To ważne. Osoba, która sprawia wrażenie na niezainteresowaną tą pracą raczej nie zostanie przyjęta czy zarekomendowana wyżej. Po co? Skoro ona pokazuje, że jej nie zależy.
Myślę, że to rekrutowanie nowego informatyka do firmy da mi dość dużo do myślenia i będzie pomocne następnym razem przy szukaniu pracy :)
Kilka moich takich spostrzeżeń dla osób ubiegających się o pracę:
# Bądź szczery. Kłamstwo ma krótkie nogi to raz, a dwa widać jak na dłoni, że kłamiesz. Mało kto umie kłamać w takiej dość stresującej sytuacji jaką jest rozmowa kwalifikacyjna.
# Pokaż, że Ci zależy na tej pracy. Jak możesz zadać jakieś pytanie to zadaj je. Często ludzie przeprowadzający rekrutację robią to pierwszy raz, lub bardzo rzadko a co za tym idzie nie są maszynami, można ich czymś ująć :) Zazwyczaj też taka osoba, będąca pracownikiem firmy chce widzieć Twój zapał do pracy.
# Jak wiesz, że gdzieś dzwonią, ale nie wiesz w którym kościele, lepiej nie odpowiadaj. Przyznaj, że nie wiesz, ale spróbowałbyś(spróbowałabyś) rozwiązać ten problem w taki albo inny sposób. Pokazujesz w ten sposób, że umiesz myśleć.
# Raczej nie przytakuj ciągle. Nie mów, że wszystko rozumiesz, bo raczej na pewno wszystkiego nie rozumiesz, a jak rozumiesz to co tutaj robisz?
# Nie patrz ciągle na zegarek. Skoro się spieszysz to powiedz od razu na wstępie, że masz ograniczoną ilość czasu. Ciągłe patrzenie na zegarek jest jak ziewanie :)
To oczywiście banały, tylko, że z drugiej strony wygląda to znacznie mniej banalnie. Mrukowatość, ponuractwo i gburowatość przekreślają na starcie. Ja jestem cierpliwy i raczej staram się w ciągu kilkunastu minut wprowadzić na tyle przyjazną atmosferę, żeby można było nawiązać wzajemnie kontakt jakiś pozytywny. Jednak jeśli po tych kilkunastu minutach nadal jesteś mruk, to ja sobie odpuszczę. W końcu to Tobie bardziej zależy niż mi, bo ja mam jeszcze kilkunastu kandydatów do sprawdzenia.
Tak, wiem to moje pierwsze tego typu doświadczenie, ale pierwsze wrażenie spisane na gorąco jest właśnie takie.
P.S.
Lubię podchwytliwe pytania:
* Do czego służy *su -* i jak działa?
* Jak sprawdzić jaki procesor jest w komputerze, bez zdejmowania obudowy i mając do dyspozycji tylko konsole i klawiaturę?
* Do czego służy *mount*?
To są banalne pytania, ale mają drugie dno, na które nie jest wcale tak prosto trafić ;-)
-
http://kasiak.jogger.pl Kasia


