Skip to content

Archive for Czerwiec 2nd, 2007

2
cze

No i co z tym Bogiem? O trudzie dyskusji.

Wczoraj Gaba kupiła mi książkę Richarda Dawkinsa pt.: „Bóg urojony”. Na razie przeczytałem wstęp, ale książkę tę na pewno pochłonę najszybciej jak się da.

Religia zawsze mnie fascynowała. Za sprawą mojego antyklerykalnego ojca wiedziałem, że wcale nie muszę wierzyć i być katolikiem czy chrześcijaninem. Mam wybór. Sięgnąłem też kilka razy po jakieś antykościelne książki jakiegoś niemieckiego autora, nazwiska już teraz nie pomnę, ale były tak przesączone jadem, że szybko sobie je odpuściłem. Co prawda wtedy byłem w 6 – 8 klasie podstawówki, jednak szukałem merytorycznych argumentów a nie wyzłośliwiania się. Wiedziałem, że takie wyzłośliwianie się na religii i kościele, nie przekonałoby mojego księdza na lekcji religii, więc odpuściłem sobie. Szukałem argumentów, które miały moc logiczną a nie uczuciową. Może dlatego, zawsze w liceum miałem z religii 4 z dopiskiem „za samodzielne myślenie” (trafiłem na księdza, który nie był zindoktrynowany – jak by to Dawkins ujął ;-) ).

W każdym razie religię i wiarę w ogóle zawsze traktowałem bardzo poważnie. Nadal nie rozumiem jak w tej kwestii można mówić jedno, myśleć drugie a czynić trzecie. Ale to odrębna sprawa.

Tak więc religia zawsze mnie ciekawiła co jednak znamienne, nie potrafiłem nigdy uznać Biblii za słowo boże i książkę, w której jest sama prawda i tylko prawda. Z lekcji historii wynikało jasno, że tej prawdy tam wcale nie ma na tyle dużo, żeby książka ta mogła być pomocna w rozwoju człowieka, lub przebijała w tym względzie inne dzieła stworzone przez człowieka. Read more »

stat4u