No i przeczytałem. Przez kilka dni miałem nad czym się zastanowić. Od razu na samym wstępie muszę skrytykować wydawnictwo CiS za ogromną ilość literówek w tekście. Strasznie się spieszyli chyba z wydaniem tej pozycji i zaoszczędzili na korekcie tekstu… A szkoda, bo książka sporo na tym traci.
Przez pierwsze dwa rozdziały miałem obawy czy nie będzie to kolejna książka wojującego ateisty i krzykacza, ale na szczęście później ilość argumentów i ich jakość przeważyła nad krzykliwością tematu. Owszem, Dawkins stara się jak może aby to, co mówi o religii i Bogu było jak najbardziej szokujące czy wyzywające i obrazoburcze, ale nie robiło to na mnie żadnego większego wrażenia. Do mnie przemawiała jakość jego argumentacji. A ta była i jest całkiem mocna.
h1. Komu nie polecam tej książki?
Wszystkim _zbawionym_, którzy są fanatykami i żadne argumenty, nigdy ich nie przekonają. Szkoda nerwów na taką lekturę ;-) Dawkins jest bezwzględny i brutalny – ma w tym swój cel i swoją rację. Zgadzam się z nim, że kwestii wiary nie powinno się traktować inaczej niż na przykład upodobań politycznych. Naprawdę ciężko się z tym nie zgodzić.
Dawkins w *”Bogu urojonym”* jasno podkreśla, że obala tutaj mit boga pochodzącego z jakiegokolwiek z wielkich pism świętych typu Koran, Talmud czy Biblia. Taki Bóg, jeśliby nawet istniał (ale to już moje własne spostrzeżenie), nie jest wart wiary.
Wszystkim tym, którzy Biblię traktują jak wyrocznię, odczytują ja alegorycznie tam gdzie *im* pasuje a dosłownie tam gdzie *im* wygodniej. Nie polecam lektury *”Boga urojonego”* tym osobom, które uznają, że o wierze nie można dyskutować i nie można zadawać pytania:
bq. Dlaczego wierzysz w to a nie w coś innego?
Dla tych osób ta książka będzie nie do przełknięcia.
h1. Komu polecam przeczytanie tej książki?
Wszystkim tym, którzy mają otwarte głowy i chcą popatrzeć na świat religii i wiary z innego punktu. Dawkins nie jest odkrywczy, bo i co tu można odkrywać? On stara się być sprawiedliwy, jeśli tak to można ująć. Nie chce traktować wiary delikatnie. I chwała mu za to.
Książkę tę mogę polecić wszystkim tym, którzy chcą się napawać „zwycięstwem” rozumu nad mitami czy wiarą w różnego rodzaju gusła.
Dawkins dał mi w *”Bogu urojonym”* sporo tematów do przemyśleń o czym zresztą nie omieszkałem na blogasku poinformować choćby „tutaj(Religia jako skutek uboczny – z Dawkinsa #1)”:http://pattern.walth.hostdmk.net/2007/06/12/religia-jako-skutek-uboczny-z-dawkinsa-1 i „tutaj(Moralność Biblii – z Dawkinsa #2)”:http://pattern.walth.hostdmk.net/2007/06/17/moralnosc-biblii-z-dawkinsa-2.
Dzięki lekturze tej książki poszerzyło mi się słownictwo i kilka klapek z oczu spadło :) Nie były to żadne wstrząsy intelektualne ale po przeczytaniu *”Boga urojonego”* czuję się psychcznie lepiej niż przed :D
On tutaj nie obalił teorii Boga w ogóle, on tylko obalił sens wiary w takiego osobowego Boga o jakim mówi większość religii monoteistycznych. Tak ja odebrałem tę książkę, ale nie widzę powodu, dla którego ktoś bardziej cięty na Boga niźli ja miałby stwierdzić, że Dawkins obala zasadność istnienia Boga w ogóle. Dla każdego coś miłego ;-)
***
Teraz określam się mianem *-deisty- panteisty z ateistycznymi konotacjami* ;-)
UPDATE:
Kilka ciekawych artykułów i wywiadów na temat tej książki i jej autora znalezionych w sieci:
„Wirus wiary”:http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead27&news_cat_id=936&news_id=220400&layout=18&forum_id=10429&fpage=Threads&page=text.
„Dawkins: bronię ateistów”:http://www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3727779.html?as=1&ias=2&startsz=x.
„Bóg, czyli wielkie zło”:http://przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2945&Itemid=62.
„Riczard Dawkins, ateista cz. I”:http://ateo.blox.pl/2006/08/Richard-Dawkins-ateista-cz-I.html.
„Riczard Dawkins, ateista cz. II”:http://ateo.blox.pl/2006/09/Richard-Dawkins-ateista-cz-II.html.