Fizycznego kontaktu brak
Oklepane jak większość poruszanych przeze mnie tematów. Znowu poczyniłem pewne „odkrycie”. Stało się, że chorme.pl padło i nagle odkryłem świat bez jabbera, bez żadnego protokołu komunikacji internetowej (chyba tak to brzmi poprawnie?). Na początku, jak ze wszystkimi przyzwyczajeniami, kiedy się je zmienia, było źle i ciągle i od nowa próbowałem się zalogować na konto, ciągle i od nowa uruchamiałem różne komunikatory, żeby sprawdzić czy to przypadkiem nie wina po mojej stronie… No cóż, ewidentnie nie. Strasznie dziwne uczucie, tak jak z odstawieniem telefonu komórkowego. Próbował ktoś kiedyś? Na początku wydaje się, że bez tego nie da się żyć. Po jakimś czasie człowiek się przyzwyczaja a później nie rozumie jak można dać sobie uwiesić u szyi taką ohydną smycz. No i na końcu wraca ,znowu wraca, bo wszyscy używają, bo faktycznie ułatwia itd…
Jestem teraz na etapie, że jabbera nie mam i nie chce mi się go odpalać. Znalazłem jakieś swoje stare konto na jabberpl.org, oraz na jabber.cz, zalogowałem się ale na razie nie chce mi się robić porządku w kontaktach… Poczułem jak bardzo straciłem panowanie nad swoimi sprawami. Zastanówcie się jak szybko odbieracie telefon po usłyszeniu sygnału, jak szybko odpisujecie na wiadomość, gdy ktoś do Was napisze (może być też sms)?
Twitter i blogowanie to chęć zaistnienia, zwrócenia na siebie uwagi, pokazania innym, że też żyjemy, przeżywamy, przekazania im, że chcemy współprzeżywać ten świat z innymi ludźmi. Chcemy się chwalić.
Wszystko tak szybko wokół nas przemija, traci znaczenie i sens. Autorytety się wypalają w przeciągu kilku lat, ba! kilku miesięcy nawet. Skąd czerpać wiedzę, kogo pytać, gdzie i którędy podążać? Czego się wystrzegać a za czym gonić bez tchu? Kto nam powie? Rodzice nie, bo albo nie mają dla nas czasu, albo ich nie znamy i im nie ufamy, albo po prostu to nie modne pytać „starych” o takie rzeczy… Cóż oni o tym wiedzą? A czasami po prostu sami się wstydzą swoich emocji.
Odpowiedzią stał się Internet. Tutaj znajdziemy wszystko czego możemy potrzebować do zaspokojenia swoich najgłębszych pragnień i instynktów. Tych mrocznych i tych jasnych, normalnych i zboczonych. TV jest zbyt scentralizowane.
Ileż to razy żaliłem się tutaj na swoją pracę, swojego szefa odgrażałem się złożeniem wypowiedzenia… I co? I nic… Tak łatwo jest napisać pod wpływem emocji, tak łatwo podjąć decyzję tutaj, w Sieci, tak bardzo się czeka na zrozumienie, otuchę, poparcie czy radę… Tutaj wszystko staje się prostsze i przejrzystsze, bo Sieć mimo wielkości nie może być tak skomplikowana jak środowisko w którym istnieje, nie może być większa niż Wszechświat, który nas otacza i życie, które się na nas uwzięło i osaczyło…
Przez tą prędkość (światła) nie umiemy już kontemplować własnego istnienia. Nie mamy małych radości i smutków. Mamy za to wielkie ekscytacje, które trwają tak długo jak napisanie o tym wpisu na bloga czy sms na twittera, dopadają nas wielkie, egzystencjalne doły, które pogłębiają się z każdym „wspierającym” komentarzem. Samoumartwienie się w wirtualnej przestrzeni jest takie proste.
Brakuje stylu zaczerpniętego z własnych doświadczeń, bo cóż możemy doświadczyć? Pracujemy coraz więcej, żeby mieć coraz więcej. Szukamy szybkiej, łatwej i prostej rozrywki. Zbyt długie teksty nas nużą, zbyt ciężki styl przeraża a wartości zbyt głębokie sprawiają, że zaczynamy odczuwać pustkę.
bq.
-
http://www.tomasz.topa.pl Tomasz Topa
-
http://lunco.wordpress.com Lunar


