Cola i kebab – wiem…

…że nie zdrowo.

Jako, że moja lepsza połowa spakowała manatki i wyjechała *”do mamusi”* jakoś sobie radzić muszę. Tym oto sposobem wczoraj przeżyłem dzień na 3 kanapkach, filiżance lodów _Tiramisu_, resztkach przedwczorajszych chipsów i kilku cukierkach _icecośtam_ (takie w niebieskim opakowaniu – całkiem smaczne).

Tak więc dzisiaj w pracy był kebab z pobliskiej kebabowni :) W zasadzie to dwa kebaby bo kolega Mechanik takoż wyraził chęć spożycia jednego za moje ciężko zarobione pieniądze :) A ja nie taki co by (raz na jakiś czas) gestu nie miał… tak więc dwa kebaby na mój koszt – zakupił Mechanikus.

Może dwa słowa o Mechaniku.
Jest pracownik nasze zacnej firmy, który już „w niej robi” _circa_ 10 lat. Człowiek orkiestra. Jest gońcem, ale bez niego wiele rzeczy byłoby znacznie utrudnionych a wręcz gdyby go zabrakło to przez jakiś czas firma zostałaby sparaliżowana.

Uwaga: w poprzednich zdaniach podałem informację prawie, że wywiadowczą dla naszej konkurencji, chcącej sparaliżować pracę naszej firmy ;-)

Oprócz tego, że Mechanik jest gońcem jest jeszcze człowiekiem lubiącym _wódeczkę_ aczkolwiek _piweczkiem_ też nie pogardzi. Mimo tych zapędów jest jednak godny szacunku, bo nie jest jakimś tam obwiesiem czy obszczymurkiem, szanuje swoją *mamę* i generalnie zasłużył sobie na tego kebaba.

Kurde ale mnie dziś napadło…

UPDATE:
O ile kebab był _prima sorte_ o tyle Cola jest badziewnym napojem, zawiera jednak *bombelki* i kofeinę co stawia ją dzisiaj wysoko w rankingu rzeczy pożywnych i dla prawidłowego funkcjonowania ciała i duszy – niezbędnych. Bardzie ciała niż duszy, ale kto to może tak naprawdę wiedzieć?

Print Friendly