Ano tak jakoś wyszło, że ostatnimi tygodniami już zaniedbałem bloga tego. Jakoś problemy pracowe skutecznie pozbawiły mnie chęci do dzielenia się z innymi swoimi przemyśleniami. Po prostu zwyczajnie te przemyślenia stały się mało ciekawe a bardziej mroczne – co jest wysoce nie w moim stylu. Teraz miałem całe 4 dni wolnego i przyznam, że zamiast je wykorzystać na coś konstruktywnego (szukanie pracy czy nauka) to ja kupiłem sobie grę i w zasadzie strawiłem wszystkie wolne godziny na graniu. I też nie mam z tego żadnej satysfakcji bo większą część grania oszukiwałem… Nie umiem już grać tak jak kiedyś, nie bawi mnie to a jedynie było teraz środkiem na zabicie czasu i oderwanie się od przygnębiającej rzeczywistości. Ino to nie w moim stylu jest, ja jestem człek wesoły i pogodnego serca – ale nie pokornego i takie zachowanie nie leży w mojej naturze. Bardzo nie leży a nawet nie stoi. To nie dobrze i nie zdrowo, że co jakiś czas mam takie kryzysy przez pracę. Ciągle chcę to zmienić i ciągle nie robię tego. Takie zamknięte koło szaleństwa i złych emocji… Jak to się stało, że dałem się w to wciągnąć…? Jak to się dzieje, że zamiast już dawno to przerwać ja ciągle w tym trwam?
Ech i zamiast krótkiej notatki na temat ostatniego zaniedbania blogaska ja tu swoje żale wylewam przed publikę…
