Generalnie jest na to co najmniej kilkanaście sposobów. Wbrew pozorom nie chodzi li tylko o finanse. Zaczniemy więc od tych niefinansowych zachęt.
- Olewczy stosunek do konfliktów jakie powstają między naszymi pracownikami. Niechęć do zapoznania się z problemem, tylko liczenie na to, że samo się jakoś rozwiąże, a jak nie to ignorowanie skarg pracowników. To bardzo dobrze działa i jeśli chcemy się pozbyć jakiegoś pracownika, to jak tylko nadarzy się jakiś konflikt, zastosujmy się do powyższej taktyki. Od razu zdejmiemy mu kilka puntów z motywacji. Raczej nie ma szans, żeby się przez to od razu zwolni, ale sukcesywne prowadzenie takiej polityki, przyniesie w końcu efekty a jeśli jeszcze do tego dołożymy:
- Sporą ilość nadgodzin, które oczywiście są bezpłatne, a ponieważ firma jest zawsze w ciężkiej sytuacji, to nawet nie ma ich jak oddać w dniach wolnych. Punkty motywacji, jakie pozostały u naszego pracownika polecą na łeb na szyję w zdwojonym tempie.
- Dni wolne – ha! Tutaj też jest spore pole do popisu dla nas jako szefów firmy czy przełożonych. Pracownik jak ma za dużo dni wolnych to wiadomo – motywacja mu wzrasta, wypoczywa i generalnie lepiej pracuje, więc, żeby go zniechęcić do pracy i zachęcić do złożenia wypowiedzenia w dni wolne ściągamy go do pracy pod byle pretekstem. Oczywiście w umowie była klauzula, że pracownik musi być pod telefonem możliwie jak najczęściej, co w naszej opinii jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że zawsze jest pod telefonem.
- Nigdy nie chwalimy pracownika. Im lepiej pracuje, tym mniej przychylnie na niego spozieramy. To bardzo ważna zasada, gdyż każdy jest łasy na pochwały i zasłużone pochwały są wielce motywujące, więc NIE CHWALIMY!
- Pamiętać też należy o niszczeniu wszelkich przejawów kreatywności. Czyli innymi słowy pomysły podwładnego są zawsze złe, nawet jeśli za 5 minut sami „wpadniemy” na taki sam pomysł.
- Warunki pracy – też nie mogą być zbyt komfortowe. Sprzęt najlepiej najtańszy, stanowisko pracy jak najbardziej spartańskie. Nie należy przesadnie dbać o właściwe oświetlenie i klimatyzowanie pomieszczenia pracy. To takie drobniejsze „szpileczki”, które motywują pracownika do odejścia. Powoli, ale tak jak kropla wody drąży dziurę w skale, tak i to przebije się przez chęć do pracy naszych pracowników.
- No i oczywiście piniądze. Ale tutaj to temat jest oklepany i radzić raczej nic nie trzeba. Wiadomo, że to przede wszystkim my mamy zarabiać.
Stosując się do tych kilku prostych punktów szybko i skutecznie zachęcimy każdego pracownika do złożenia wypowiedzenia. Mało tego, często nie musimy tego stosować do każdego podwładnego, inni nas bacznie obserwują i sami wyciągając wnioski, również ulegną naszym zachętom.
Nie trzeba wcale wiele. Te punkty naprawdę działają.
