Oj tak, to jest to, czego mi w sytuacjach „honornych” najbardziej brakuje. Jest sobie taka „honorna” sytuacja (czyli sytuacja, kiedy ktoś mnie potraktuje jak gówniarza i ja jednym cięciem chcę ten problem rozwiązać – oczywiście nie bacząc na koszta) i zamiast poczekać aż emocje wygasną to ja _ciach_ i wypowiedzenie z pracy już gotowe. Ale co to da, tak naprawdę? Owszem, szybki luz, tylko, ze później w szukaniu roboty startuję z pozycji *bezrobotnego* a to zawsze gorsza pozycja niż osoba zatrudniona, która już coś zarania, cały czas ma jakieś zaplecze. Nikt nie musi wiedzieć jakie to zaplecze jest :-)
Wkurza mnie to, że w takich sytuacjach tracę zdrowy rozsądek i zamiast pomyśleć to działam. Dobrze, że są ludzie, którzy mnie ostudzili. Dziękuję Wam!
Coś ostatnio za dużo tych wpisów o pracy. Miotam się jak żaba na patelni i zamiast wyskoczyć z tego rozgrzanego miejsca to ja tylko tak podskakuję i ciągle ląduję w tym samym miejscu. Niby coś tam wyskakałem, ale to wszystko nie to… W każdym razie wszystkim takim „honornym” jak ja ku przestrodze ten wpis dedykuję. Lepiej nie działać pod wpływem tak silnych emocji, nawet jak nam się wydaje, że wcale one takie silne nie są. Lepiej na zimno.
Jak to mawiają:
bq. Zemsta najlepiej smakuje na zimno.
Co prawda tu nie o zemstę chodzi, ale satysfakcja z odejścia też jest, tylko niech to będzie odejście do lepszego miejsca pracy, a nie na bezrobocie.
Pozdrawiam wszystkie gorące głowy i tych chłodnych, którzy studzą tych emocjonalistów!
Wasze zdrowie! :)
