Poległem

Dzisiaj postanowiłem powalczyć z moim Gentoo. Jest ono już od dłuższego czasu zainstalowane na dysku, co jakiś czas chrootuję się do niego i uaktualnienia niezbędne przeprowadzam. Dzisiaj postanowiłem je odpalić tak, aby móc go używać zamiast Kubuntu, którego dość zadowolonym posiadaczem jestem.
Niestety poległem przy czymś tak banalnym jak konfiguracja X… Wstyd i żenada. Mam chęć dać se z tym Gentoo spokój bo już od dłuższego czasu go nie używam i walczyć mi się już nie chcę. Zresztą tak jak sobie patrze na ten system to widzę, że zamiast do przodu to do tyłu idzie. Coraz więcej konfliktów i problemów. Po co mam się męczyć z czymś co na takim Kubuntu śmiga zaraz po zainstalowaniu?

Tylko, że ja kurde nie umiem się poddać! I jak tylko rzucę tę robotę w cholerę, będę miał kilka dni zanim pójdę do innej pracy, to na pewno zechcę jeszcze z Gentoo zawalczyć. Ach drugi komputer muszę mieć, żeby Gabie nie przeszkadzało i żebym nie miał presji że:

bq. Co? Telewizja nie działa pod Linuksem?! Filmów z napisami nie można oglądać?! Przełącz na Windowsa!!

A mnie to cholernie stresuje. Muszę mieć ciszę i spokój do eksperymentowania i nie można mnie tak po łbie tłuc bo ja sam dobrze wiem, że nie działa i wymaga naprawy… A TV to ostatnio ważna sprawa w tym domu! I dranie w The Guild 2. Nie będę pisał kto ogląda TV najwięcej i kto przegrywa każdą wolną chwilę z radością ogromną. Kto sobie obmyśla jak tu kupić jakiś fajny dodatek do owej gry i generalnie jak jeszcze więcej czasu przed ową grą spędzić :-)

Tak więc jak na razie przegrałem z X’ami, jednak to tylko przegrana bitwa, wojny nie przegram.

A może powinienem zmienić podejście do tego?

Print Friendly
  • http://lunco.wordpress.com Lunar

    co Cie nie zabije, to Cie wzmocni :)

    … może nie do końca jest to prawda, ale przynajmniej taki optymistyczny akcent wnosi w życie… w jakimś stopniu optymistyczny :)

  • http://costa.kofeina.net CoSTa

    jak ktoś lubi się użerać… ja już nie lubię. viva macosx! :)