Lustracja to zło

Miałem o tym nie pisać. W ogóle miałem ograniczać wpisy polityczne na tym blogasku. I chyba nawet udało mi się te restrykcje wprowadzić z dużym sukcesem w życie.

Tytuł może trochę jednoznaczny i przez to ubogi w przekazie, ale tak uważam.
Powtórzę jeszcze raz (tylko troszkę też myśl tę przewodnią rozwinę):

h3. Lustracja taka, jaką mamy teraz, to zło!

Po jaką cholerę każe się, wymusza na ludziach dokonania autolustracji skoro ta autolustracja i tak nie ma na nic wpływu? Przez czyn ten nikt nikogo nie przekona. To jest tylko kolejne ohydne narzędzie tego komunistycznego rządu jaki mamy dzisiaj. Kolejne narzędzie nacisku, zastraszania i upokarzania ludzi. Nie chodzi przecież o znalezienie prawdziwych winnych. Łapie się za to tych, którzy ulegli potężnej machinie ówczesnego rządu. Nie łapie się tych „wojskowych”, którzy tym wszystkim kręcili, nie! Łapie się tych, którzy zostali przekręceni przez maszynę. zawiadywaną przez tychże wojskowych. To nic, że oni cierpieli, że często musieli wybierać między bezpieczeństwem swoim i swoich bliskich a donosicielstwem, to się w ogóle nie liczy. Gdzie tu logika? Dlaczego jeszcze raz się tych ludzi wyrzyna przez maszynkę upokorzenia i odczłowieczenia? No i gdzież to miłosierdzie, którym nasz super katolicko-chrześcijański kraj stać powinien? Gdzież przebaczenie?

*Nie ma!…*

…i nie będzie.

Cała ta lustracja to sztuczne budowanie napięcia. Sztuczne szukanie wroga tam, gdzie go nie ma, aby zmylić trop. Teczki prezydenta czy też premiera (ktoś ich jeszcze rozróżnia?) sfałszowane, ale teczka jakiegoś aktora już nie? A skąd ta pewność, że wyżej wspomniana teczka była naprawdę fałszywa?

Nigdy nie zrozumiem tych ludzi. Nie rozumiem polityki. Ohyda!

Print Friendly