Dzień Konia – o administrowaniu uwaga drobna

Nie udało mi się wczoraj nic naskrobać, bo zwyczajnie w pracy miałem taki młyn, że jak już wróciłem do domu, to nie chciało mi się do komputera siadać. No dobra, posiedziałem chwilę, ale o pisaniu czegoś z sensem mowy już nie było.

Dzień Konia

O co chodzi z tytułowym Dniem Konia?
Otóż mamy w pracy takie powiedzenie, że jak się coś ostro wali, jak człowiek jest zakręcony jak domek ślimaczka lub nierozgarnięty jak kupka popiołu, to ma właśnie Dzień Konia.

No i wczoraj właśnie taki dzień trafił na mnie. Chodziło o to, że mamy kolejnego, nowego informatyka, którego szkolenie spadło na mnie. Oczywiście mój „cappo di tutti cappi” postanowił pozbyć się tego niewdzięcznego obowiązku i tak oto szkole człowieka…

Jak się okazało wczoraj, nasz nowy kolega absolutnie nie może zostać pozostawiony sam sobie. Jest w stanie zadzwonić na jeden punkt bukmacherski, gdzie mamy problem z programem kasjerskim a zalogować się na innym punkcie i na podstawie rozmowy z kasjerką dokonywać wszelkich działań na złym punkcie! Takie pomyłki są niewybaczalne i nie mogą się zdarzać nawet początkującemu administratorowi systemu.
Jak widać muszę patrzeć mu na ręce i nie mogę spuścić z niego oka nawet na chwilę… To strasznie męczące. I frustrujące gdyż nie znoszę tak traktować ludzi, ale póki chłopak jest na szkoleniu, wszelkie jego pomyłki idą na moje konto.

Kierunek

Dzięki temu całemu szkoleniu tego Nowego sformułowałem na własne potrzeby kilka cech jakie powinien posiadać, lub wyrobić w sobie każdy, kto chce administrować zawodowo wieloma komputerami, serwerami itd.

  1. Dokładność – nie może być tak, że wpisuje się jakieś nowe polecenie na serwerze produkcyjnym bez sprawdzenia, przynajmniej 2x, czy składnia jest poprawna, czy jest się we właściwym katalogu, wreszcie czy użytkownik, na którym się zalogowaliśmy, jest tym, którego potrzebujemy.
  2. Uwaga – po wpisaniu polecenia, po sprawdzeniu składni itp., po klepnięciu entera, nie odchodzi się od konsoli tylko sprawdza się efekt tego polecenia. Szczególnie, jeżeli polecenie korzysta z jakiś skryptów, których nie jesteśmy autorami i nie do końca możemy na nich polegać.
  3. Spokój – nerwy to najgorszy wróg. Administrator musi mieć umiejętność szybkiego opanowania zdenerwowania i przywrócenia klarowności myślenia.
  4. Pewność siebie – nie mylić z zadufaniem. Chodzi o to, żeby znać swoje możliwości. Uczciwie przyznać się przed sobą do braków w wiedzy czy umiejętnościach, ale też nie negować tego, co potrafimy. Nie szarżować, ale i nie chować się po kanałach.
  5. Otwartość na nowe – szukanie nowych sposobów rozwiązywania starych problemów. Nie bać się eksperymentowania (w środowisku nieprodukcyjnym oczywiście).
  6. Podzielność uwagi – nie raz mam tak, że wykonuje 4. zadania mniej więcej w tym samym czasie, a 5. kolejnych czeka na swoją kolej i muszę o nich pamiętać. Jeżeli mam obawy, że mogę o czymś zapomnieć – żółte karteczki.
  7. Wesołe usposobienie – :) Bardzo pomaga w życiu :)

Wiem, że to taka lista niezbyt profesjonalna, ale z moich obserwacji wynika, że sama wiedza to często za mało, a brak tych właśnie cech/umiejętności może narobić strasznego bigosu. Jak nie znamy składni polecenia zawsze możemy poszukać, jak czegoś nie jesteśmy pewni, zawsze możemy się jakoś upewnić, ale jeśli jesteśmy nierozważni to nikt nam już nie pomoże.

rm -rf / wydane z prawami roota i mamy bigosik – to oczywiście dość popularny żart wśród użytkowników Uniksa/Linuksa, ale równie katastrofalne w skutkach może być pomylenie PID’u jakiegoś procesu, który chcemy zabić.

Oczywiście nie jest to lista ani pełna ani ostateczna. Czuję, że sporo jeszcze można tu dopisać. Jeśli ktoś ma jakieś uwagi – słucham :D

Print Friendly
  • http://zibik.jogger.pl Zbigniew Czernik

    Święte słowa :)