No niestety. Wczoraj uległem drobnemu wypadkowi spowodowanemu moją głupotą. W efekcie owego wypadku moja prawica uległa dość nieprzyjemnemu poparzeniu (lewicy zresztą też się dostało, ale mniej). Dzisiaj sytuacja została trochę już opanowana, na szczęście mam wolne więc mogłem trochę pocierpieć w domowym zaciszu. Jutro niestety wyjazd do instalacji dwóch nowych punktów… Na szczęście nie jadę sam :)
A wracając do poparzenia, najlepsze na to jest nasiusiać na poparzone miejsce, aczkolwiek ból jest po prostu ko-smi-czny…
Później tarte, surowe (najlepiej prosto z lodówki) ziemniaki i okładać poparzoną skórę. No i oczywiście standardowe Bepantheny czy Panthanole, aczkolwiek przy tak mocnym poparzeniu jak moje to średnio się sprawdziły.
Śmiesznie się teraz korzysta z komputera. Opuszki poparzone inaczej odczuwają nacisk :) Trackman też staje się znacznie trudniejszy w używaniu.
Jak jednak widać jestem uparty i nawet w takim stanie nic mnie od blogowania nie odciągnie :)
