Byleby nasza, no nie?
Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem napisania kolejnego politycznego wpisu. Nie lubię tego robić, ale co jakiś czas poziom debilizmu w naszej polityce przekracza ten pewien próg. Wtedy muszę, po prostu muszę, dodać coś od siebie.
Na znakomitej większości blogów, które czytuję, powstał przynajmniej jeden wpis o pornorewolucji, o moralnej odnowie a la Sobecka i Piłka & Co. W końcu i na mnie trafiło.
Albo nie!
Zaprotestuję nie pisząc już więcej na ten temat. Po co?
