Skip to content

28.03.2007 16:54

6

Linux vs Windows według Marcina

Tekst ten powstał w maju ubiegłego roku.

Jakoś tak mnie naszło na takie prywatne porównanie tych dwóch wielozadaniowych systemów operacyjnych. Swego czasu byłem dość zaawansowanym użytkownikiem Windowsa. Bawiłem się dość swobodnie rejestrem systemu, zmieniałem wiele ustawień systemowych, instalowałem nakładki zmieniające funkcjonalność okienek do tego stopnia, że zaczynał on przypominać zupełnie inny system operacyjny. Powoli nie wystarczała mi podstawowa konfiguracja jaką mogłem przeprowadzić tuż po instalacji systemu. Zaczynałem sięgać głębiej i głębiej, ale niestety większość programów, które to umożliwiały były (są) płatne i musiałem korzystać albo z wersji pirackich albo 30-dniowych triali. Im głębiej i lepiej chciałem poznać i skonfigurować Windowsa tym większe problemy napotykałem. Coraz częste zwiechy systemu i bsody uniemożliwiały jakąkolwiek pracę. Najgorsze, że znalezienie rozwiązania w necie zazwyczaj spełzało na niczym. Po wielu googlogodzinach trafiłem na to forum.

Znalazłem tu sporo odpowiedzi na swoje pytania, ale zaraz zaczynałem coraz lepiej pojmować, że nie rozumiem systemu. Podmieniam pliki, jednak to wcale nie daje mi poczucia, że wiem co robię. Po prostu wykonuję pewne instrukcje jak małpa. Próba zdobycia głębszej wiedzy na temat tego jak to działa i w ogóle dlaczego działa spełzała na niczym. Zwyczajnie zaczynało mnie to denerwować. Nie myślałem jednak o zmianie dystrybucji. Dużo grałem.
Z czasem mój windows przestawał przypominać windowsa. I jakoś coraz bardziej mi się to podobało. Jednak mój głód wiedzy o zasadach działania windowsa z każdym tygodniem stawał się coraz większy. Nie drażniło mnie to, że wszystkie programy muszę cracować albo korzystać z ich 30-dniowych wersji. To było tak normalne jak oddychanie. Oczywiste było, że przecież nie kupię sobie WindowBlinds bo mnie nie stać, bo ten program nie był też w moim odczuciu wart takich pieniędzy. Zwalniał komputer i powodował masę błędów. Ale używałem go bo nie było alternatywy sensownej.
W końcu przyszedł taki moment w moim życiu, że wszystko co ważne się rozleciało. Niewiele z tego okresu pamiętam. Przypominam sobie jak poszedłem do Empiku i mój wzrok przyciągnęła pewna gazetka linuksowa. Kupiłem Linuksa. Ot tak! <pstryk> i już :-)
Linuks się nie chciał zainstalować. Był to Aurox 9.0 chyba. W każdym razie nie chciał się instalować ani w trybie graficznym ani w tekstowym. Kupiłem więc Mandrake 10.0 Community. Okazało się, że to też porażka, bo Community oznaczało coś jakby wersję Beta. Nie zrażając się kupiłem jeszcze Slacka i Fedorę i chyba jeszcze jednego Auroxa. Boje z tymi Linuksami pamiętam już w tej chwili średnio. Wiem, że w końcu zamówiłem za jakieś 120zł pudełkową wersję Mandrake 10.0 Power Pack. I przez następne 7 miesięcy korzystałem z tego doskonałego (w mojej opinii) Linuksa.
Windowsa ciągle miałem na dysku. Ach te gry :-) Miałem go też dlatego, że mój ówczesny dostawca internetu (UPC Chello) nie umiał sprawić, żeby pod Linuksem mi ten internet działał z taką szybkością jak pod Windowsem. Tak więc przełączałem się między tymi systemami. Na początku przejście z Windows na Linuksa było jak wejście do klatki. Nie wiedziałem nic. Czytałem za to dużo forów i stron internetowych. Ale Linuks nie podobał mi się jeszcze tak bardzo. Wadami było to, że się nie klika niczego tak jak u konkurenta. Oczywiści wszystkim twardo mówiłem, że to są zalety, ale czasami sam byłem tym zmęczony. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem, ale właśnie to był okres zmiany mojej filozofii korzystania z komputera.
Coraz rzadziej włączałem Windowsa. Już tylko po to, żeby pograć. W końcu już i nawet o grach zapominałem.
Strasznie mi się podobał pod Linuksem wygląd okienek i porgramów. Jestem wzrokowcem i uwielbiam mieć jakieś bajery na pulpicie. Dochodziłem powoli do wniosku, że Windows nawet z WindowBlinds nie będzie taki konfigurowalny i śliczny jak może być Gnome czy KDE.
Coraz rzadziej włączałem Windowsa.
W końcu zmieniłem mieszkanie i w nowym miejscu był internet, który śmigał i pod Linuksem :-)
Windows stracił rację bytu na dysku. A ja straciłem chęć do gier ponieważ zbyt nużące było zabezpieczanie Windowsa przed kolejnymi wirusami, trojanami i innym paskudztwem. Kiedy człowiek przez 2 tygodnie zostawi windowsa i używa Linuksa to powrót do Windowsa jest szokiem. Wydawało się, że system był zabezpieczony – najnowsze wersje antywirusów, spyware i co tam tylko się da ale po 14 dniach niestety komputer był jak sito. Próba updatu do nowszych wersji różnie się kończyła. Ta walka zaczynała mnie wnerwiać. Tylko po to, żebym mógł grać musiałem instalować i dbać o te wszystkie programy ochronno-obronne.
Ja jestem człowiekiem, który jak się w coś wciągnie i przestawi swoje myślenie na nowe tory to później nie chce mu się już wracać do starych zabawek i starej piaskownicy. Windows uległ Linuksowi a jego dotychczasowe włości zagarnął zwycięzca.
Dlaczego tak się stało?
Sądzę iż Linux dostarczył mi to czego szukałem pod Windowsem. Dostarczył mi możliwości dowiedzenia się JAK to działa. Dał mi pełną kontrolę nad sobą. Potraktował mnie jak właściciela komputera, na którym go zainstalowano a nie jak intruza, którego trzeba szpiegować i chronić przed nim samym. Nagle zaraz po instalacji systemu miałem gotowe środowisko do pracy i zabawy. Wszystkie programy potrzebne mi były już zainstalowane. Nie musiałem dodatkowo szukać po necie różnych cracków do płatnych programów, które chciałem (a często wydawało mi się, że również musiałem) mieć u siebie. Skończył się problem z wirusami i trojanami. Po prostu zrozumiałem, że dla mnie Linux jest najlepszym systemem operacyjnym.
Owszem jestem przeciwnikiem Windowsa bo uważam go za śmieciowy system operacyjny. Taki FastFood, który zatruwa nasze organizmy. Ale jest to moje prywatne zdanie i rozumiem, że ktoś może się z tym nie zgadzać, tak samo jak są ludzie, którym smakują hamburgery i frytki z MacDonaldsa :-)

Read more from OS, Rozmyślania
  • Gracjan

    Popieram autora tekstu. Sam od ponad roku siedze na linuxie, ktory pozwala mi wszystko robic czego zapragne. Akurat w danym momencie instaluje gentoo i przegladam net za pomoca links’a :P swietna zabawa, a system blyskawicznie chodzi, lepiej niz ubuntu i inne podobne prostsze systemy linux’owe. A jesli chodzi o rozwiazywanie problemow to spolecznosc jest zajebista, na google i na forach napewno znajdziesz pomoc. Polecam wszystkim ktorzy chca sie nauczyc przydatnych umiejetnosci. Linux 4 Life

  • http://waltharius.pl walth

    Co do Gentoo to ja już jakiś czas temu z niego zrezygnowałem. Wcale nie było szybsze niż Ubuntu a ilość problemów jakie z nim miałem była zbyt wielka, żeby mi się chciało w to bawić. Każda dystrybucja jest dobra trzeba tylko wiedzieć czego się chce i zdawać sobie sprawę z plusów i minusów tejże :)

  • Soltys

    Jako były Linuksowiec który przez wiele przeszedł z Pingwinem, mogę powiedzieć, że wady które widziałem w Windowsie to wady spowodowane przeze mnie.

    Im bardziej dłubiesz tym system bardziej jest nie stabilny, pojawiają się BSOD, wirusy atakują i tak dalej. Windows dobrze działa jeżeli nie kombinujesz w rejestrze, nie dodajesz hiper-super dodatków.

    Jesteś osobą (czytając tekst) która lubi się bawić i kombinować (w dobrym znaczeniu) oraz “wtykać śrubokręt gdzie się da”. Windows się do tego nie nadaje. Posiada inaczej zdefiniowanego użytkownika.

    Mnie drażniło w Linuksie, że muszę COKOLWIEK robić aby mój pendrive działał, aby móc zgrać zdjęcia z aparatu. Także problem było obejrzenie „filmu z napisami pod filmem” (standardowe wymaganie). By uciąć wszystkie spekulacje, że używałem jakiś arachaiczych dystrybucji, używałem Kubuntu (7.coś) oraz openSUSE 10.2.

    Programy w Linuksie, to element który najwięcej piany u mnie tworzy. Fakt są darmowe (co do jakości, tutaj osobna dyskusja). Streszczeniem co mnie doprowadza do białej gorączki jest cytat z basha:
    http://bash.org.pl/256699/
    <xyl> kurwa
    <xyl> w linuxie sa 2 schowki
    <xyl> i mi sie pierdola
    <hmb> :)
    <hmb> to bedziesz mial trzeci:)

    Kto mógł wymyślić że mogą istnieć jednocześnie 2 systemy obsługujące dźwięk? Często gdy instalowałem cokolwiek za pomocą pakietów (fajna rzecz, zostaje przy instalatorach exe) myślałem oby to lub to się nie zainstalowało w „prezencie”. Istnieją 3 playery video ale żaden nie ma zamiaru współpracować z Firefoxem lub Operą. „Piekło zależności” jest rzeczywiście piekłem. Wybierasz pomiędzy wszystko zainstalowanym systemem (*buntu) lub długo instalującym się systemem (Gentoo).

    Nie lubię McDonaldsa.

    Z braku czasu nie mogę dalej się rozpisać

    Czekam na odpowiedz.

  • http://waltharius.pl waltharius

    Sołtys – powiem Ci, że częściowo trudno się z Tobą nie zgodzić, jednak stwierdzenie, że jakościowo programu Open Source są kiepskie – co sugeruje Twoja wypowiedź – jest dużym nieporozumieniem. Wymień chociażby 3 programy FLOSS, które mają swoje odpowiedniki z MS i które są znacząco gorsze od tychże Microsoftowych programów. Od razu mówię, że nie liczy się stwierdzenie, że nie działa mi jakaś karta graficzna pod Linuksem a pod Windowsem działa, bo to nie zaleta Windowsa jako systemu operacyjnego, tylko wsparcie producenta karty tutaj decyduje. Naprawdę jestem ciekaw tych programów. W tej chwili chyba każdy player obsługuje napisy w filmach.

    Kolejna sprawa, ja jestem userem, który chce mieć pełną kontrolę nad swoim systemem. Czyli bycie ZU we własnym systemie operacyjnym to dla mnie koszmar. A co do psucia się Windowsa, z mojego doświadczenia wynika, że Windows się psuje w trakcie działania. Nic nie trzeba więcej, wystarczy włączyć i przez kilka miesięcy używać, nie mówiąc już o instalowaniu poprawek z MS Update. Przykładem niech będzie ten wpis. Serwer drukarek nagle, automagicznie przestaje udostępniać drukarki tylko niektórym userom na niektórych komputerach. Nic nie ma w logach, nikt nic nie zmieniał. Its not bug, its feature ;-)

    Ja już wyrosłem z wojny Windows jest be, Linux RULEZZ! Widzę zastosowania dla jednego jak i dla drugiego systemu. 95% czasu spędzam używając Linuksa (Ubuntu), jednak od czasu do czasu korzystam z Windowsa, głównie, żeby pograć :) Mimo, że w tej chwili mam laptopa, na którym dźwięk nie działa i trzeba trochę namieszać, żeby zaczął działać, nie przeniosę się na Windowsa. Ogromne znaczenie ma dla mnie także wygląd, a Windows tutaj w ogóle nie ma szans z Linuksem. Praktycznie mi się nie zdarzają zwiechy, zapomniałem już co to znaczy wirus czy inny taki robal. Kilka dni temu w firmie niestety sobie przypomniałem jak się okazało, że pomimo zainstalowanego NODa na wszystkich kompach z Windowsami trafiliśmy na spamlisty i zablokowano nasze IP. Przeskanowanie zew. antywirusem pokazało, że praktycznie każdy komputer był zawirusowany. Nie były to tylko komputery ZU, ale także programistów, którym się wydawało, że wiedzą co pobierają na dysk i jakie strony odwiedzają.

    Największym minusem Linuksa jest brak wsparcia ze strony producentów sprzętu. Ale czy to na pewno jest minus Linuksa?

  • Soltys

    Nie można powiedzieć, że każdy program FLOSS jest dobry, i nie każdy jest zły.

    Stwierdzeniem “co do jakości, tutaj osobna dyskusja” miałem na myśli coś takiego: jakość opensource jest dobra, ale gorsza od zamkniętych komercyjnych programów.
    Ale są “szlchetne wyjątki” np. GCC czy Emacs oraz MySQL (i inne bazy danych).

    Chciałeś abym wymienił programy, tutaj mogę się złapać otóż programy opensource szybko się zmieniają i już nie ma tego problemu. Wymienię te które mnie najbardziej irytowały (nie są ZNACZĄCO gorsze) kiedy ostatni raz używałem. – GIMP (czyż nie mogliby tego zamknąć w jednym oknie?) – OpenOffice (cytat brata “za mało podobny do Office”, zbyt długo szuka się odpowiedniej funkcji) – MPlayer (wywala się szybciej niż znalezienie trupa w CSI)

    Co do wyglądu, zgadzam się, w 100% takich rzeczy nie zobacze w Viscie Ultimate. Ten Compiz/Beryl/Compiz-Fusion to jeden z lepszy projektów FLOSS. Tylko że nie korzystam z tych bajerów, są zbędne.

    Tym komentarzem kończę moją dyskusję.

  • http://waltharius.pl waltharius

    To ja jeszcze od siebie dodałbym z tych lepszych programów Open Source:

    1. Apache
    2. Samba
    3. Firefox
    4. CUPS

    Co do tekstu o Open Office – nie wiem czy powinienem komentować, bo stwierdzenie, że za mało podobny do MS Office jest pozbawione sensu w tej dyskusji.

    Tym komentarzem kończę moją dyskusję.

    No trudno :)

stat4u