Skip to content

08.03.2007 23:47

14

Pierwsze spojrzenie na nowe wydanie „Diuny” by Herbert od Rebisa

Ale długaśny tytuł…

Co prawda dzisiaj jest taki dzień (jeszcze), że to kobiety powinny dostawać prezenty, ale tak się złożyło, że Gaba w końcu zrealizowała swoje groźby co do zdobycia dla mnie nowego wydania „Diuny” Franka Herberta. Na wznowienie szarpnęło się wydawnictwo Rebis. Cudownie pachnie farbą drukarską – powiedzieć, że „śmierdzi” może tylko barbarzyńca ;-). Fantastycznie ciężka, (chyba) szyta, skrzypiąca i nowiuśka :) Jak dobrze być facetem i mieć w sobie ciągle tego małego chłopca, by cieszyć się jak dziecko… :)

Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie znalazł jakiś niedociągnięć.
Otóż na miejscu rzeczonego wydawnictwa nie chwaliłbym się, że ilustrował to wydanie Wojciech Siudmak. Zaprawdę dokonał on profanacji… Facet chyba nie czytał książki i pojęcia nie ma o tym co ilustrował i dlaczego. Jedynie może ze dwie czy trzy ilustracje, skądinąd całkiem niezłe, wpasowują się w klimat książki. O okładce już nie wspomnę. Ale co tam, w końcu ktoś wznowił to dzieło w naszym pięknym kraju :)

Fajną rzeczą jest zakładka utrzymana w klimacie książki. Na jednej stronie jest przedstawiona „Diuna” – trochę kolory nie odpowiadają rzeczywistej książce… Na odwrocie znajdują się okładki pozostałych pięciu tomów serii:

  1. „Mesjasz Diuny”
  2. „Dzieci Diuny”
  3. „Bóg Imperator Diuny”
  4. „Heretycy Diuny”
  5. „Kapitularz Diuny”

Papier na którym jest wydrukowane to dzieło sprawia przyjemne wrażenie w dotyku. Miękki i uległy palcom. czcionka duża i wyraźna znacząco podnosi grubość i ciężar całego tomu :)

Bardzo ładnie też prezentuje się sam grzbiet książki, który na półce będzie wygląda bardzo majestatycznie a jak już skompletuję resztę tomiszczy, wszystko razem, mam nadzieję, będzie sprawiało naprawdę przyjemne wrażenie dla oka. Ech, gdyby tylko te obrazki były bardziej w klimacie Arrakis… No ale nie można mieć wszystkiego…

Read more from Zaczytany
  • http://hadret.com Hadret

    Przyznam się bez bicia, że nigdy nie czytałem. Filmu też nie widziałem… Właściwie, to tylko grałem w Dune 2 i 2000. Będę musiał się do Mediateki wybrać i nadrobić zaległość. Anyway, Wojciech Siudmak ma Boską krechę i dobrze, że się nim chwalą. Może akurat do tej książki ilustracje mógł zrobić kto inny, ale tak czy siak – kolej jak dla mnie rządzi ;)

  • http://waltharius.pl walth

    Ja nie napisałem, że Siudmak nie umie rysować :) Po prostu nie wyczuł klimatu tej książki. Dlatego właśnie uważam, że nie powinien robić ilustracji do Diuny, bo moim zdaniem skiepścił doskonały temat. Ale co tam, ważne, że w końcu jest nowe wydanie “Diuny” po polsku.

  • http://pasiwo.blox.pl pasiwo

    dobrze opisales egzemplarz ksiazki:)

  • http://waltharius.pl walth

    @pasiwo no staram się :D A tak na serio to pierwsze wrażenie jest dla mnie ważne. To takie smakowanie wina przed prawdziwą degustacją :) Dodatkowo przy winie (i tutaj zresztą też) służy to rozruszaniu wszelkich zakończeń nerwowych aby później lepiej smakować całość :)

  • Kwisatz

    Po pierwsze to nie ilustracje tylko rysunki nawiązujące mniej lub bardziej do treści – więc nie można się do tego przyczepić. Stopka to potwierdza: „opracowanie graficzne, rysunki i obraz na okładce – Wojciech Siudmak”. Po drugie rysunki są świetne (ale to już kwestia gustu odbiorcy) i pobudzają wyobraźnię a nie stanowią li tylko ilustracje – to nie było ich celem od początku.

    • http://waltharius.pl Marcin Radczuk

      Dla mnie, mogą to być nawet malowidła, i tak nie zmieni to faktu, że nie pasują do tej książki i psują efekt. Wlałbym już bez tych rysunków/ilustracji. Niechby były jedynie na okładce.
      Chybione są i już :)
      Oczywiście kwestia gustu i masz prawo wyrazić Swoje zdanie.

      • Kwisatz

        Dokładnie – kwestia gustu. Niektórzy chcą więcej rysunków i pytają czemu tak mało. Niektórzy nie chcą ich wcale – to pierwszy przypadek z jakim się spotkałem (a kwestiami związanymi z Diuną zajmuję się zawodowo). W Polsce panuje pewien „syndrom”: „i tak źle i tak nie dobrze”. Z tym, że łatwiej jest mówić i oceniać niż samemu coś zrobić ;) Może odpowiem na wyżej postawione pytanie – czemu tak mało… Artysta musi poświęcić około tygodnia pracy (wstępne szkice, wykończenie danego rysunku, czasem zrobienie 2-3 pełnych wersji) na zrobienie 1 rysunku. W każdej Diunie oprócz 2 pierwszych tomów jest zwykle po 6-7 rysunków. Czyli prawie półtora miesiąca by mieć pełną oprawę graficzną danego tomu a trzeba wziąć pod uwagę, że Artysta zajmuje się masą innych projektów i co któryś miesiąc jest w Polsce, kiedy nie ma w ogóle czasu na pracę twórczą. Moim zdaniem można się cieszyć, że mamy rysunki na najwyższym poziomie warsztatowym, a że nie wszystkie bezpośrednio nawiązują do treści, no cóż, za to nawiązują w różnym stopniu do klimatu stworzonego przez Herberta.

        • http://waltharius.pl Marcin Radczuk

          Cóż, bez sensu jest stwierdzenie, że nie mam prawa oceniać czyjejś pracy, tylko dlatego, że sam takiej pracy nie wykonuje. Zajmuję się czymś innym i uważam, że jak najbardziej mogę powiedzieć, że rysunki w nowej Diunie mi się nie podobają. Bo taka jest prawda. Nie podobają mi się, nie oddają klimatu książki i widać, że temu, kto je rysował się nie chciało, albo nie miał czasu. Ja to tak odbieram i nie sądzę, żeby usprawiedliwianie twórcy tych rysunków, że niby ma masę innych rzeczy na głowie, jest chybione. Ja też mam masę innych rzeczy na głowie, czy przez to mogę gorzej wykonywać swoją pracę? Nie. Czy wykonuję ją gorzej, zapewne w takich momentach tak. Ale nie będę się usprawiedliwiał czymś takim.
          Mojego zdania nie zmienia. Nie ma się co cieszyć z marnej jakości rysunków, tylko dlatego, że są na najwyższym poziomie warsztatowym. Jak dla mnie te rysunki psują atmosferę książki i jest to jeden z powodów, dla którego nie kupiłem dalszych części.

  • Kwisatz

    Hehe, dobre, dobre. Każdy czyta to co chce odczytać. Nigdzie nie powiedziałem, że czas wpływa na jakość rysunków – tylko na ilość. I bynajmniej nie są robione naprędce – co też już ująłem. „Marna jakość na najwyższym poziomie warsztatowym” – to chyba nowy oksymoron.
    Z resztą nie ma co zaogniać dyskusji, bo rozmawiamy o gustach, o których się podobno nie dyskutuje, bo druga strona i tak będzie bronić swoich racji do upadłego tym bardziej, że już je wyartykułowała publicznie, czyli zmiana zdania wprowadziłaby tak nieprzyjemny dysonans psychologiczny, że raczej pozostanie przy pierwotnej idei i jeszcze się w niej utwierdzi przez negację interlokutorów ;)

    Zapraszam do dyskusji na forum archiwabg.pl

  • http://waltharius.pl Marcin Radczuk

    No cóż, Twoją wześniejszą wypowiedź zrozumiałem jako próbę usprawiedliwienia autora rysunków. Że jest zajętym człowiekiem itd. Możliwe, że źle Cię zrozumiałem, nie przeczę. Racja, ze o gustach się nie dyskutuje, podobno :)
    Co do zmiany zdania, nie raz już na tym blogu pokazałem, że jestem człowiekiem, który pod wpływem przemyśleń czy argumentów zdanie zmienić potrafi, więc Twój argument, próbujący zdyskredytować moją dalszą niechęć do rysunków w Diunie, troszeczkę nie trafił ;-) Nigdzie też nie zanegowałem Ciebie jako mojego dyskutanta. Nic o Tobie nie wiem, równie dobrze możesz być samym twórcą tych rysunków (zdarzyło się, że autor jakiejś książki o której tutaj napisałem odezwał się do mnie). A skoro nic nie wiem o Tobie, nie mam jak Cię negować :)
    Jedno tylko mnie drażni, że jak mamy rysunki artysty na światowym poziomie itd, to od razu musimy cieszyć się do nich jak sroka do sera. Przecież światowy poziom nie oznacza, że każdemu przypadnie do gustu. Na tym blogu wyrażam swoją opinię i tylko swoją. Zawsze jest oba subiektywna i zapewne nigdy nie jest obiektywna. Warto o tym pamiętać :)

  • Kwisatz

    Odnośnie negacji – chodziło mi dokładnie vice versa ;) Psychologiczny mechanizm jest taki – że im bardziej ktoś neguje nasze zdanie tym bardziej się w nim utwierdzamy – taka reguła przekory. Nawet jeśli wiemy, że jest ono niesłuszne – a to już jest ciekawy efekt ;)
    Nie czytałem całego bloga tylko post mnie interesujący, więc nie potrafię ocenić siły argumentów prowadzących do zmiany zdania – ale jeśli jest to owocem publicznej debaty i własnych rozważań – to bardzo słusznie.
    Nie musimy się ślepo cieszyć – ale też warto poznać kolejne prace autora i nie bazować tylko na samej Diunie i wg niej wyrabiać sobie opinię. Jeśli chodzi o wartość literacką cyklu – jest to oczywiście trafny pomysł, przy oprawie graficznej – sięgnąłbym głębiej – szczególnie do ostatnich 3 wydanych tomów: Łowcy, Czerwie i Kapitularz.

    Polecam też zerknąć na zdjęcia z jednego z wernisaży wystaw Diuny: http://www.muzeum-miedzi.art.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=227:wojciech-siudmak-podro-po-diunie&catid=51:zapowiedzi&Itemid=69

    A jeśli chodzi o parę słów o mnie – no cóż – jestem tylko „skromnym” kolekcjonerem wszelkich derywatów światów stworzonych przez Franka Herberta, z największą tego typu kolekcją na Starym Kontynencie ;)

  • http://waltharius.pl Marcin Radczuk

    Ok, zrozum, ja nie neguję Siudmaka jako artysty, ba! jest mi on całkowicie obojętny. Wyraziłem tylko swoją opinię na temat tych konkretnych prac i nic więcej. Raczej zdania w tej kwestii nie zmienię. Rysunki same w sobie może i nawet fajne, ale jako ilustracja do tak wspaniałej książki jaką jest Diuna, całkowicie chybione. Takie jest moje zdanie i takim chyba raczej pozostanie. O innych książkach z cyklu się nie wypowiadam.

  • Kwisatz

    No i jak zwykle rozchodzi się o podstawową kwestię – one nie są i nie miały być od początku ilustracją książki tylko dialogiem z nią. Siudmak podkreśla to w każdym wywiadzie, jeśli któremuś z dziennikarzy się wymsknie słowo ilustracja ;)

  • http://waltharius.pl Marcin Radczuk

    No i ok. Mnie się ten dialog po prostu nie podoba :D

stat4u