Saints & Soldiers
Wczoraj był fajny dzień bo w całości [prawie] spędzony wspólnie. Tak to zaowocowało obejrzeniem dwóch filmów:
# „Saint and Soldiers”:http://www.imdb.com/title/tt0373283/ – film wojenny wyreżyserowany przez „Ryan Little”:http://www.imdb.com/name/nm0514662/
# „Nemesis game”:http://www.imdb.com/title/tt0323571/. o którym napiszę „słów kilka w kolejnym wpisie(Nemesis Game – taki tam żarcik)”:http://pattern.walth.hostdmk.net/2007/02/23/nemesis-game-taki-tam-zarcik.
Powróćmy jednak do filmu Ryana Little.
Wojna to bagno i ten film doskonale to pokazuje. Nie ma gloryfikacji Aliantów i potępiania w czambuł wszystkich Szkopów. Okazuje się, że Fryc też człowiek i też wcale nie chce być na tej wojnie, tak samo jak większość Angoli czy Amerykańców. Nie ma nieskazitelnego Anioła Zemsty w postaci jakiegoś super żołnierza z nacji Amerykańskiej, który unosi się nad polem walki i ratuje „dobrych” a niszczy „złych”.
Wojna to bagno. Każdy w nim grzęźnie i każdy się pobrudzi. Jedni bardziej inni mniej, ale to nieuniknione. Mamy tutaj doskonałą ilustrację powiedzenia, że z:
bq. Z dobrego żelaza gwoździ się nie robi, tak jak z dobrych ludzi żołnierzy.
Bohaterowie nie są czarno-biali. Obfitują w całą gamę szarości. Boją się – tak samo jak zwykli ludzi. Są złośliwi i mściwi – tak samo jak zwykli ludzie.
Mogę polecić ten film wszystkim lubiącym dobre kino wojenne.


