Lektury – czy warto?
Zastanawialiśmy się wczoraj z Gabcią czy lektury w szkole za naszych czasów były właściwe?
Gaba zachwycała się niektórymi z nich a ja szczerze mówiąc nie pamiętam większości przeczytanej prozy, poezji i co tam jeszcze było _”marked as”_ lektura.
W moim przypadku *”Mistrz i Małogorzata”*, *”Noce i Dnie”* czy *”Zbrodnia i kara”* to była strata czasu. Nie wspomnę już o *”Nad Niemnem”*, której nie przeczytałem i czytać w ogóle nie miałem zamiaru – o czym zresztą nauczycielkę poinformowałem.
Za młody byłem. Dla mnie wtedy odpowiedni był Camus, Karol May, Cooper itp a nie Dostojewski. Nie twierdzę oczywiście, że tak właśnie powinno być i ci pisarze powinni się znaleźć w lekturowym kanonie dla szkół ponadpodstawowych. Po prostu dla mnie to była strata czasu, nie wspominając już o *”Weselu”*, *”Dziadach”* i innych takich, których po prostu pewnie i dzisiaj bym nie łyknął bez specjalnej popitki. Po prostu niektóre książki wcale nie mają takich walorów jak im się zwykło przypisywać i nie każdego wzrusza czytanie kilkusetstronicowych opisów pól nadrzecznych czy spoconych wieśniaków podczas wesela.
Owszem, jestem prostak i nie umiem tego pewnie docenić, ale swojemu dziecku nie chciałbym serwować takiej książki jak *”Medaliony”*, bo nie widziałem sensu w jej czytaniu przeze mnie w liceum i nie widziałbym sensu w czytaniu jej teraz, Nie przeczę, że komuś mogło się to podobać czy wywrzeć jakieś głębsze wrażenia. Ja doszedłem do wniosku, że to chore. Książka miała pokazać jakim okropieństwem jest wojna, tylko czy faktycznie ja potrzebowałem być o tym przekonywany? I to jeszcze w taki sposób…
Nie wydaje mnie się…
h3. Wnioski
Ano nasuwają mi się takie wnioski:
* Nic się na pewno nie zmieni w najbliższym czasie (chyba, że Giertych wywali większość lektur i zastąpi je biblią).
* Dzięki tym nudnym i nieciekawym książkom, które miałem okazje przyswoić sobie w szkole, zapałałem większą chęcią do książek takich jak opowieści Karola Maya, Wernica czy Coopera, gdzie opisy przyrody były naprawdę świetne a ludzie charakteryzowani kilkoma pociągnięciami pióra.
* Dzięki temu, że +musiałem+ czytać w większości nudne lektury, nauczyłem się bronić swojego zdania przed nauczycielką. Jeśli uznałem, że książka jest nudna, to nie interesowała mnie opinia specjalistów na ten temat. *”Nad Niemnem”* dla mnie nudna była i nauczycielka się o tym dowiedziała. To dość cenne :)
* Wybór lektur powinien być znacznie szerszy, a nie czytanie wszystkiego jak leci z danego okresu, bo jest…
Dlatego też może niedługo (za kilka miesięcy) ponownie sięgnę po niektóre z tych książek, które tak mnie męczyły w szkole, aby sprawdzić jak bardzo się pomyliłem :D
-
http://www.mindfuck.pl GeedieZ
-
http://waltharius.pl walth
-
http://www.mindfuck.pl GeedieZ
-
http://waltharius.pl walth


