Skip to content

23.02.2007 10:30

4

Lektury – czy warto?

Zastanawialiśmy się wczoraj z Gabcią czy lektury w szkole za naszych czasów były właściwe?

Gaba zachwycała się niektórymi z nich a ja szczerze mówiąc nie pamiętam większości przeczytanej prozy, poezji i co tam jeszcze było _”marked as”_ lektura.

W moim przypadku *”Mistrz i Małogorzata”*, *”Noce i Dnie”* czy *”Zbrodnia i kara”* to była strata czasu. Nie wspomnę już o *”Nad Niemnem”*, której nie przeczytałem i czytać w ogóle nie miałem zamiaru – o czym zresztą nauczycielkę poinformowałem.
Za młody byłem. Dla mnie wtedy odpowiedni był Camus, Karol May, Cooper itp a nie Dostojewski. Nie twierdzę oczywiście, że tak właśnie powinno być i ci pisarze powinni się znaleźć w lekturowym kanonie dla szkół ponadpodstawowych. Po prostu dla mnie to była strata czasu, nie wspominając już o *”Weselu”*, *”Dziadach”* i innych takich, których po prostu pewnie i dzisiaj bym nie łyknął bez specjalnej popitki. Po prostu niektóre książki wcale nie mają takich walorów jak im się zwykło przypisywać i nie każdego wzrusza czytanie kilkusetstronicowych opisów pól nadrzecznych czy spoconych wieśniaków podczas wesela.

Owszem, jestem prostak i nie umiem tego pewnie docenić, ale swojemu dziecku nie chciałbym serwować takiej książki jak *”Medaliony”*, bo nie widziałem sensu w jej czytaniu przeze mnie w liceum i nie widziałbym sensu w czytaniu jej teraz, Nie przeczę, że komuś mogło się to podobać czy wywrzeć jakieś głębsze wrażenia. Ja doszedłem do wniosku, że to chore. Książka miała pokazać jakim okropieństwem jest wojna, tylko czy faktycznie ja potrzebowałem być o tym przekonywany? I to jeszcze w taki sposób…

Nie wydaje mnie się…

h3. Wnioski

Ano nasuwają mi się takie wnioski:

* Nic się na pewno nie zmieni w najbliższym czasie (chyba, że Giertych wywali większość lektur i zastąpi je biblią).
* Dzięki tym nudnym i nieciekawym książkom, które miałem okazje przyswoić sobie w szkole, zapałałem większą chęcią do książek takich jak opowieści Karola Maya, Wernica czy Coopera, gdzie opisy przyrody były naprawdę świetne a ludzie charakteryzowani kilkoma pociągnięciami pióra.
* Dzięki temu, że +musiałem+ czytać w większości nudne lektury, nauczyłem się bronić swojego zdania przed nauczycielką. Jeśli uznałem, że książka jest nudna, to nie interesowała mnie opinia specjalistów na ten temat. *”Nad Niemnem”* dla mnie nudna była i nauczycielka się o tym dowiedziała. To dość cenne :)
* Wybór lektur powinien być znacznie szerszy, a nie czytanie wszystkiego jak leci z danego okresu, bo jest…

Dlatego też może niedługo (za kilka miesięcy) ponownie sięgnę po niektóre z tych książek, które tak mnie męczyły w szkole, aby sprawdzić jak bardzo się pomyliłem :D

Read more from Uncategorized
  • http://www.mindfuck.pl GeedieZ

    Hah, pewnie Cię zaskoczę ale jestem jednym z nielicznych, którym się “Nad Niemnem” podobało.

    Co do lektur to miałem podobne zdanie jak Ty. Miałem… Bo teraz, gdy czytam inne ksiażki to odczuwam brak wiedzy. To znaczy, że jeśli ktoś pisze książke i nawiązuje w niej do np. Wesela to Ty nawet tego nie zrozumiesz – bo Wesela właśnie nie czytałeś. A w jednej powieści, którą akurat chciałeś przeczytać może być np. takich nawiązań z 50. I przez to, że ich nie wyłapiesz to tracisz dużo na lekturze tej powieści… Tak więc – pewnie, że jest część lektur, która moim zdaniem jest lekkim przegięciem (np. wizje psychola i narkomana Witkacego czy schizofreniczne wynaturzenia Bruno Schulza) ale jednak ta znajomość tematu się przydaje. Bo to jest tak, że pisarze (oczytani ludzie przecież) nawiązują często w swych dziełach do wcześniej wydanych pozycji. I aby je zrozumieć musisz po prostu przeczytać te wcześniejsze, bez tego ani rusz.

    Ostatnio stwierdziłem właśnie, że strasznie mi brakuje wiedzy na temat literatury klasycznej. I postanowiłem naprawić to niedopatzrenie przez kupowanie klasyki literatury – tej z początku jak i końca 20 wieku. I mam zamiar to przeczytać kiedyś, nawet mimo tego, że przeczuwam iż tak z połowa mi się tylko spodoba. Ale przynajmniej pewnego dnia będę mógł powiedzieć: “Dostojewski? Czytałem – kiepskie.” albo: “Stendhal? Czytałem – niezłe.” I tak dalej.

    Jak to mówią – “jeśli wejdziesz między wrony…” ;)

  • http://waltharius.pl walth

    No chyba coś u siebie na blogu wspominałeś odnośnie “Nad Niemnem” :)

    Może mało czytam, a może mało ambitne pozycje czytuję bo książek z nawiązaniami do “Wesela” czy innych lektur jakoś nie spotkałem, aczkolwiek nie wykluczam, że mogą takowe istnieć.

    Podoba mi się to, co napisałeś tutaj o tym, że warto przeczytać choćby dla samej możliwości późniejszej oceny danego pisarza. Tylko mam pytanie:

    Kiedy na to znajdziesz czas? :)

  • http://www.mindfuck.pl GeedieZ

    Nie znajdę :)

    Co nie znaczy, że chociaż nie spróbuję ;)

  • http://waltharius.pl walth

    Podoba mi się Twoje podejście do tematu :)

stat4u