Samodzielne decydowanie o własnym losie jest pragnieniem chyba każdej zdrowej jednostki. Stwierdzenie:
bq. Sam decyduję o swoim życiu!
brzmi bardzo dumnie i buńczucznie :) Jak często jest to jednak stwierdzenie prawdziwe? Jak często, te ważne decyzje, faktycznie podejmujemy w 100% sami?
Zastanawiałem się nad tym ostatnio i doszedłem do wniosku, że praktycznie nigdy nie jest tak, że sami podejmujemy najważniejsze decyzje w naszym życiu. Zawsze jest coś lub ktoś, kto w jakiś w sposób wpływa na nasze decyzje. Przeważnie tzw. „umowy społeczne” zmuszają nas do podążania w pewnych kierunkach, bez względu na to, co tak naprawdę sami byśmy chcieli. Pewną taką umową społeczną jest ślub. Że musi być kościelny. Wiem, że to nie zawsze tak jest, ale pewnego rodzaju społeczny nacisk jest, no nie? Tak samo z chrztem, być musi i już. Inną taką umową będzie pewien nakaz moralny, że jak jest dziecko, to musi być małżeństwo, bo inaczej chłop na pewno ucieknie. I tutaj już te decyzje nie są tak w 100% nasze.
Świat jest tak zbudowany, że niestety samodzielne podejmowanie decyzji nie jest możliwe. To oczywiste. Żyjemy w społeczeństwie więc nie możemy się od niego odciąć. Możemy, w pewnym ograniczonym zakresie, decydować o sobie, ale jednak w większości przypadków musimy brać pod uwagę całą masę dodatkowych zmiennych.
Wiem, że to nic odkrywczego nie jest, jednak jakoś mnie taki nastrój naszedł i musiałem napisać taki oto krótki wpisik :)
