Ne blogu „brochy(Notes Brochy)”:http://brocha.wordpress.com/2007/02/09/pis-kontra-metody-naukowe/ we wpisie o tym, co PIS(Prawo i Sprawiedliwość sic!) zamierza uczynić w związku z narastającą przestępczością wywiązała się ciekawa dyskusja.
Co prawda wpis miał być kolejną szpilą wbitą w rozlazłe kacze cielsko, aczkolwiek moim zdaniem szpilą niepotrzebną w tej materii, bo przy tym, co się dzieje w naszym kraju, kolejna nietrafiona ustawa, nie jest już niczym wielkim. Jednak dyskusja odbiegła od samego PiSu i skupiła się na temacie resocjalizacji.
Otóż niejaki *_blindman_* strasznie się zaperzył, jak usłyszał, że można młodocianego przestępce dać do rodziny zastępczej i w ten sposób próbować resocjalizować. Nie wiem czemu, nie mógłby się on zgodzić na takie postępowanie względem młodocianego, którego ofiarą by padł. Rozumiem tutaj chęć zemsty, jest jak najbardziej na miejscu, ale nie rozumiem dlaczego owa chęć uniemożliwia rzeczonemu *_blindmanowi*_ szerszy ogląd na sprawę.
Przecież nie chodzi o to, żeby walnąć od razu złodzieja młodego do pudła wraz ze starymi recydywistami, bo raczej nic z tego dobrego nie będzie. [MTFC(Multidimensional Treatment Foster Care) - to chyba "o to chodzi":http://www.mtfc.com/, poprawcie mnie jednak jeśli się pomyliłem.]
*_blindman_* twierdzi, że więzienie resocjalizuje i bzdurą jest stwierdzenie, że w więzieniu złodziej nauczy się zabijać. Ja twierdzę inaczej. Znane jest stare przysłowie:
bq. Jeśli wlazłeś między wrony, musisz krakać jak i one.
To jest właśnie główne wytłumaczeni dlaczego należałoby umieścić takiego młodocianego przestępce (nie mówimy tu o mordercy) w rodzinie zastępczej, w której patologia to trudne słowo ze słownika a nie codzienne śniadanie, obiad i kolacja.
Rozumiem, że *_blindmanowi_* nie w smak, że jego oprawca będzie w rzeczonej rodzinie a nie w zakładzie karnym, aczkolwiek należałoby zdjąć klapki zemsty z oczu i pomyśleć.
Dlaczego lepiej do rodziny zastępczej?
* Cytat powyżej działa w obie strony. Jeśli umieścimy takiego młodego „urwisa” w rodzinie zastępczej istnieje spora szansa, że człowiek ów nauczy się prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie. Nabędzie normalnych, społecznie akceptowalnych zachowań.
* Rodziny zastępcze jak mniemam, to osoby przeszkolone w postępowaniu z takimi młodymi przestępcami, którzy potrzebują fachowej, troskliwej opieki a nie klawisza w pudle i kolegów z wyrokami za morderstwa z celi obok.
W tym postępowaniu nacisk kładziony jest na efekt długofalowy, a nie na tymczasowe odizolowanie młodzika od społeczeństwa. Jak już wspomniałem największym problemem więzień jest to, że siedzą w nich często recydywiści, którzy z łatwością ukształtują nowego członka swojej chorej społeczności na obraz i podobieństwo swoje. Nie liczmy na to, że strażnicy w więzieniu będą w stanie temu przeszkodzić, że pomogą więzienni psychologowie czy inne takie osoby. Oni NIE pomogą młodemu złodziejowi, bo nie będą w stanie dać mu żadnej alternatywy. Kolega recydywista za to będzie taką alternatywę posiadał. On będzie w stanie zagrozić takiemu młodemu, będzie wstanie wzbudzić w nim chory podziw i tak dalej i tak dalej. Wszyscy znamy te schematy.
Nie rozumiem więc naprawdę wąskiego myślenia *_blindmana_* bo jest ono krótkowzroczne i obarczone ogromnym błędem. Nie należy skazywać kogoś, dla kogo jest jeszcze szansa, na życie na społecznym marginesie. Nie twierdzę, że każdego należy objąć programem MTFC, dlatego też nie bawię się tu w rozpatrywanie spraw jednostkowych, gdyż to zupełnie inna para kaloszy.
Hołduję jednak przekonaniu, że:
bq. Umysł powinien być jak spadochron.
Najlepiej kiedy jest otwarty.
