Kolejny wyjazd służbowy
Ta firma jest wymagająca. Weekendy pracujące – w sobotę 10.5 godziny, w niedzielę od 9 do 17 a na dodatek jeszcze wyjazdy.
Dzisiaj po 17 jadę z kolegą do Bełchatowa. Tam nocujemy w hotelu i z samego rana jedziemy do Legnicy, po to, żeby później pojechać do Wrocławia. Z Wrocławia z powrotem do Bełchatowa, druga nocka i powrót do Warszawy. Gdyby nie śniegi i niepewność pogody na trasie, to pewnie ogarnęlibyśmy to w jeden, góra dwa dni…
Trudno.
Pociągiem mi się jeszcze mniej uśmiecha jechać, bo mimo, że szybciej to jakoś tak mam już dość samotności w trasie. A tak będzie do kogo gębę otworzyć :)
Co będziemy robili w tej Legnicy i Wrocławiu?
Hulio będzie nadzorował montowanie reklam i wykańczanie naszych kolejnych punktów sprzedaży a ja będę instalował sprzęt komputerowy.
Nudy…
A w środę do pracy na kolejny dyżur…
————————————————————-
Czas dany prezesom powoli mija. Nic mi jednak nie wiadomo na temat zmian jakie mają wprowadzić i kiedy to nastąpi. Jest jeszcze tydzień a później się zobaczy…
„Renegat” – Magdalena Kozak
*”Renegat”* to kontynuacja „*Nocarza*(Mój stary opis z dawnego bloga…)”:http://pattern.walth.hostdmk.net/article/35/nocarz-magdalena-kozak.
Wydaje się być znacznie dojrzalszy od części pierwszej. O ile tam zarzucałem Autorce „płaczliwość” bohaterów” o tyle tutaj ton uległ znacznej zmianie. Nie ma już lamentów i łez wylewanych przy byle okazji, jest próba ukazania „twardych” uczuć. Jednak nadal wydaje się, że Magdalena Kozak nie bardzo umie wyśrodkować siłę tych emocji. Targają one bohaterem na wszystkie strony i przez to staje się taki gumowy, nie utożsamiam się z nim tak, jakbym chciał.
Fabuła jest kontynuacją i osoby, które nie przeczytały części wcześniejszej nie będą do końca wiedziały co się dzieje i dlaczego bohater tak ciska się jak żaba na patelni.
W świetle tego co napisałem wyżej jasno wynika, że Autorce i tutaj, według mnie, nie udało się stworzyć tego „męskiego świata”. Twierdzę, że to raczej będzie trudne o ile w ogóle osiągalne dla kobiety – wiem wiem, męski szowinizm przeze mnie przemawia. W każdym razie wydaje się być lepiej niż przy części pierwszej.
Znowu mamy sporo krwi, bezsensownego zabijania, ale też trochę filozoficzno-religijnych dywagacji, poznajemy odrobinę więcej historii wampirów i doświadczamy kilku dylematów moralnych nie do rozstrzygnięcia jeśli chcielibyśmy pozostać bezstronnymi.
Jeszcze jednak uwaga – czytając *”Renegata”* nie umiem utożsamić się z bohaterem (jak już wspomniałem). Mimo wampirzych zdolności, łaknienia krwi i wampirzego środowiska nadal jest on człowiekiem w większym stopniu niż wampirem. Albo jest kiepsko sportretowany, albo ja nie utożsamię się z niczym i nikim innym jak człowiek. Śmiem jednak twierdzić, że to raczej ta pierwsza przypadłość, bo czytałem już nie jedną książkę, w której główny bohater nie był człowiekiem lub był nim tylko w części i nie miewałem problemu z przelaniem emocji na tę postać. Tutaj te problemy miewałem. Tak jakby fałszywość i połowiczność postaci nie pozwalała mi „zostać nią tak do końca”. Nie jest to jakieś nagminne, ale pojawia się momentami i wywołuje taki uśmieszek politowania, a czasami odrobinę irytacji.
Jedno jednak trzeba przyznać – Magdalena Kozak odrobiła lekcję jeśli chodzi o działania jednostek specjalnych i antyterrorystycznych w sytuacji zagrożenia. Bardzo dobrze opisuje sposób walki takich oddziałów, ich szkolenie i mentalność jaka powinna kierować osobami spod znaku „antyterrorki”. Tutaj się popisała, prawie „Cyberpunk 2020(Gra fabularna)”:http://pl.wikipedia.org/wiki/Cyberpunk_2020.
Książkę warto przeczytać, tak jak warto przeczytać *”Nocarza”*. Miło spędzony czas, taki lekki, łatwy i nie wymagający zbędnego myślenia odstresowywacz :)


