Poranna ścieżka zdrowia
Moje łydki odczuwają nieusunięty śnieg z chodników :) Niby to Stolyca ale te rzadziej uczęszczane chodniki nie są oczyszczane z zalegającego na nich śniegu. Trzeba więc drałować na tramwaje i autobusy poprzez śnieg sięgający kostek. Od razu mówię, że to nie jest narzekanie! To całkiem fajne, wymaga odrobiny wysiłku i jest ciekawie podczas mijania się ludzi na takich wydeptanych, jednoosobowych ścieżkach :)
Najgorsze są babcie z parasolkami, taką wyminąć to dopiero sztuka. A często jak śnieg w oczy wieje to można się nadziać na te parasolki :)
Generalnie lubię taką zimę.


