Skip to content

Archive for Styczeń 24th, 2007

24
sty

„Eragon” – film o smoczycy…

Czas jakiś temu, dość dawno, wybraliśmy się z Gabcią do kina Femina na owy film. Co tu dużo gadać… film kiepski. Przygoda nudna i dłużąca się.

Napięcie? Brak. Humor? Brak. Jakoś tak efekty specjalne znowu zapanowały nad treścią, co ostatnio niestety ale staje się czymś całkowicie normalnym. A szkoda, bo film oparty na książce mógł być chyba znacznie lepiej zrobiony.

W zasadzie to tylko jedna scena mi się podobała, jak młody Eragon po raz pierwszy leciał na swojej smoczycy. Ale to też wyglądało mało przekonywająco i zbyt brawurowo.  Wszystko to jakieś takie było sztuczne, pozbawione głębszych treści i sensu. Oto młody chłopak zostaje Smoczym Jeźdźcem i już. Tak jakoś wyszło, przepraszam bardzo. Ale ok, pomińmy ten fakt. W świecie magii i smoków faktycznie mogło tak się właśnie stać. Jednak nieudolność jego przeciwników, którzy nie umieją sobie z nim poradzić porażała mnie w tym filmie. Albo ten wieśniak jest w czepku urodzony, albo wszyscy chcielibyśmy mieć tak głupich wrogów.

Czarodziej, straszny i potężny sługa złego króla nie umie sobie z nim poradzić przez długo czas. No aż mi go szkoda było, bo ciągle mu się nie udawało. Tak, wiem czepiam się. Po części spowodowane to jest tym, że w Kinie Femina było zimno i to bardzo zimno. Za co myśmy zapłacili? Ale po części czepiam się bo naprawdę mi się ten film nie podobał i nie umiem w nim znaleźć nic, za co warto by było zapłacić kupując bilet. Efekty specjalne nie powalają. Teraz to już rzecz normalna i nic nie dziwi. Fabuła – płytka i nieciekawa. Gra aktorska – słaba a nawet mizerna. A już ubranie smoka w zbroję było czymś tak głupim, że z Gabą śmiechem parsknęliśmy. Wyglądało to po prostu głupio!

 Moim zdaniem film nie wart wydanych pieniędzy a w Kinie Femina w Warszawie powinni zainwestować w ogrzewanie sal…

24
sty

„Przeobrażenie” – Carol Berg

Oj rozkręcała się ta książka i rozkręcić nie mogła.
Chociaż to akurat nie było negatywnym objawem fabuły. Dzięki temu był czas na dokładne „narysowanie” miejsca wydarzeń i głównych postaci. A to spory plus. Dodatkowo postacie nie są drewnianymi klocami, które w żaden sposób nie ulegają zmianom. Wręcz przeciwnie. Cały czas w głównych bohaterach wrze i kipi, kipi i wrze. Wylewa się, wlewa i paruje emocjonalny bulion, który całkiem przyjemnie został nam podany. A to rzadkość w dzisiejszym świecie pisarzy fantasy.

Schemat jak zawsze niezmienny od lat. Dobro walczy ze złem. Dobro jest słabe a zło potężne i przerażające. Ale bez obaw ;) Aczkolwiek czasami obawy miałem…

Tytuł, *”Przeobrażenie”* jest jak najbardziej trafny. Nie chodzi tu tylko o „kotołactwo(Kotołaki są na wiki?)”:http://pl.wikipedia.org/wiki/Koto%C5%82ak spowodowane zaklęciem rzuconym przez tych złych; (patrz też „likantropia(wilkołaki też się znajdą, aczkolwiek nie w książce)”:http://pl.wikipedia.org/wiki/Likantropia. Przemiana jest znacznie głębsza i widoczna w całej książce. Przemienia się ten książę Aleksander (dla ukochanych krewnych Zender) i przemienia. Ale jakże głębokie są to przemiany i jak sprytnie pokazane. Nic na siłę, nic na chama. Czytelnik sam wszystko wyczyta.
Aczkolwiek na początku odniosłem zupełnie inne wrażenie… Ale to były pierwsze kartki książki. Później było już znacznie lepiej.

Z taką pewną dozą nieśmiałości sięgam po część drugą: _”Objawienie”_. Nieśmiałości bo mam cichą nadzieję, że poziom się utrzyma, a nawet wzrośnie i ciekawości bo, co tu ukrywać losy Aleksandra i Seyonne przestały mi być już obojętne.

stat4u