Skip to content

15.01.2007 18:12

1

Zakupy spożywcze

Nienawidzę tego po prostu…

Sklepy osiedlowe jakie nas otaczają mają tak nieprzyjemną atmosferę, że jak mam iść zrobić w nich jakieś zakupy to normalnie mnie trzęsie.

  • Smutne, spod oka patrzące kasjerki – którym się wcale nie dziwię, bo za ciężką pracę otrzymują niskie wynagrodzenie, a klienci też szpile umieją wsadzić…
  • Nawet obecność szefa nie zmienia potencjału energetycznego kasjerek, które tylko stają się bardziej nerwowe i skore do pomyłek…
  • Smutni zakupowicze, snujący się między pułkami, sami nie wiedzący czego chcą i czy aby tu na pewno jest taniej o 5gr. niż sklep obok…
  • Długie kolejki, bo szef sklepu nie chce zatrudnić jednej kasjerki więcej, bo się nie opłaca…

No i jak tu robić zakupy, żeby się nie zdołować i myśli czarnych nie wchłonąć?

Powiadam Wam

NIE DA SIĘ!!

Ale… :)

Jestem w stanie nadłożyć drogi (co w moim wypadku jest wielkim wyrzeczeniem, Gaba może potwierdzić, bo leń jestem i zawsze po najmniejszej linii oporu idę) i przetuptać do jakiegoś prywatnego sklepiku, kilkaset nawet metrów dalej niźli najbliższy „supersam”, gdzie za ladą stoi właścicielka/właściciel i obsłużą mnie z zupełnie inną atencją.

Read more from Z życia
  • gabcia

    szkoda tylko, że tak rzadko Ci się Kochanie to udaje,,,no ale i tak lepsze to niż gdybyś omijał wszytskie sklepy, bo nie podobałoby mi sie zrzucanie wszystkich “zakupowych obowiązków” na moją małą osobę :D

stat4u