Naleśnikowa tragedia
Dzisiaj rano Gabcia przygotowała pyszny farsz do krokietów.
O tym, że jest pyszny dowiedziałem się dopiero jak wróciłem z pracy i zabrałem się za smażenie naleśników do tegoż farszu.
Jestem rodzinnej klasy specjalistą od naleśników. :)
Dzisiaj jednak postanowiłem (tfu!) zastosować jakiś przepis na naleśniki z Internetu (tfu!). Co mnie podkusiło? Nie wiem… Zastosowany przepis w zasadzie niczym się nie różni od tego, który sam stosuję zawsze. Znaczy różni się troszkę… precyzją…
Pierwszy naleśnik.
NIGDY mi nie wychodzi i jest konsumowany podczas tworzenia kolejnych. Tak ma być :D
Tradycję trzeba pielęgnować ;)
Tym razem jednak musiałem pierwszego naleśnika wyrzucić do kosza, bo przy próbie obrócenia go poprzez podrzucenie na patelni, wziął się i w powietrzu zwinął w kulkę naleśnikowego ciasta… Jak łatwo się domyśleć zdenerwowałem się. Moja duma na tym ucierpiała…
Dopiero drugi naleśnik był taki, jaki powinien być pierwszy. MA-SA-KRA!!
Wszystkie naleśniki z tego Internetowego ciasta były kruche po brzegach i przy próbie podrzucenia ich na patelni brzegi te, rozsypywały po całej kuchni okruszki opłatkowego ciasta naleśnikowego. Wyobrażacie sobie jak wyglądałem?
Jak dziecko w kuchni.
Ciasto się skończyło więc postanowiłem zrobić kolejną porcję ale już z własnego przepisu, który tym się różni od Internetowego, że wszelkie miary i wagi zastępuję tam słowami:
„na oko”
lub
„około”
Czyli pełna precyzja :)
Cóż…
To jednak dalej nie był mój dzień…
Zakupy spożywcze
Nienawidzę tego po prostu…
Sklepy osiedlowe jakie nas otaczają mają tak nieprzyjemną atmosferę, że jak mam iść zrobić w nich jakieś zakupy to normalnie mnie trzęsie.
- Smutne, spod oka patrzące kasjerki – którym się wcale nie dziwię, bo za ciężką pracę otrzymują niskie wynagrodzenie, a klienci też szpile umieją wsadzić…
- Nawet obecność szefa nie zmienia potencjału energetycznego kasjerek, które tylko stają się bardziej nerwowe i skore do pomyłek…
- Smutni zakupowicze, snujący się między pułkami, sami nie wiedzący czego chcą i czy aby tu na pewno jest taniej o 5gr. niż sklep obok…
- Długie kolejki, bo szef sklepu nie chce zatrudnić jednej kasjerki więcej, bo się nie opłaca…
No i jak tu robić zakupy, żeby się nie zdołować i myśli czarnych nie wchłonąć?
Powiadam Wam
NIE DA SIĘ!!
Ale… :)
Jestem w stanie nadłożyć drogi (co w moim wypadku jest wielkim wyrzeczeniem, Gaba może potwierdzić, bo leń jestem i zawsze po najmniejszej linii oporu idę) i przetuptać do jakiegoś prywatnego sklepiku, kilkaset nawet metrów dalej niźli najbliższy „supersam”, gdzie za ladą stoi właścicielka/właściciel i obsłużą mnie z zupełnie inną atencją.
Zamówiłem Solarisa
Pod tym adresem można zamówić sobie darmowego Solarisa z Sun Studio Software Media Kit – cokolwiek to znaczy :) Napisali, że będę czekał 10 dni roboczych, no zobaczymy…


