Śmietnisko? Owszem, ale jakże ważne
h3. Internet to ogromne śmietnisko.
Znajdziemy tu wszystko. Od amatorskich opracowań po profesjonalne porady praktycznie na każdy temat. Tylko brać, czytać, tłumaczyć, uczyć się. Fajne to jest, ale nie można zapomnieć, że w Internecie obowiązują pewne prawa. Internauta ma obowiązek przestrzegania na przykład prawa autorskiego itp, itd. Właśnie w sprawie plagiatów rozgorzała ostatnio wojna wśród rodzimych twórców blogów:
„Piotr Mikoajski(Kradnij, a się wylansujesz…)”:http://piotr.mikolajski.net/2007/01/kradnij-a-sie-wylansujesz opisał kradzież jakiej dopuścił się „Polski Blogger(Paweł Lipiec)”:http://polskiblogger.pl/ na swoim blogu.
Dalej poleciało już lawinowo:
„Paweł Tkaczyk(Internet potężny i groźny)”:http://paweltkaczyk.midea.pl/611/
„bytowisko(Na prawo patrz)”:http://byte.livenet.pl/?p=814
„Ja, RAFI(Fanatyczny złodziej tekstów)”:http://ja.rafi.pl/2007/01/13/fanatyczny-zlodziej-tekstow/
Zapewne jeszcze kilka linków mógłbym tu przytoczyć, ale te są chyba najbardziej wartościowe. Jak widać Internet mimo, że śmietniskiem jest, potrafi jako taki porządek na tym śmietnisku wymuszać, czego najlepszym przykładem jest usunięcie tekstu z bloga Polskiego Bloggera.
Ale wracając do bogactwa Sieci.
Są tegoż bogactwa wady i zalety. Otóż, nie trudno się domyśleć, że w takim śmietnisku ciężko jest znaleźć coś, co nas interesuje, stąd tak ogromna popularność wyszukiwarek internetowych (nie mylić z przeglądarkami ;-) ). Pozwalają one dotrzeć do cennych informacji zgromadzonych w Sieci.
Ach, gdybyż ten bałagan ujrzał Asimov, który miał wielką nadzieję, na planetarną bibliotekę…
h3. Taka biblioteka
musiałaby być tworzona przez jakieś zamknięte środowisko, zapewne rządowe, które tym by się zajmowało. Powstałyby więc kolejne problemy.
* Jak stwierdzić, że taka centralnie zarządzana skarbnica wiedzy nie podlega jakiejś cenzurze?
* Jak pilnować tych, co pilnują, żeby teksty które się tu znajdą były materiałami wartościowymi?
* Jak pilnować pilnujących… i tak dalej…
Czyli tak na prawdę to pojawiają się problemy takie, jakie mają większe portale internetowe różnych gazet, serwisów i te de.
I tutaj właśnie broni się owo śmietnisko samo najlepiej. Niech ktoś spróbuje cenzurować Internet :-) Można ograniczyć dostęp (patrz „Google w Chinach(idg.pl)”:http://www.idg.pl/news/88063.html), jednak prawdziwych treści cenzurować nie sposób. Trzeba by było zapanować nad ISP(Internet Service Provider), nad firmami sprzedającymi lub dającymi za free dostęp do serwerów, na których można umieszczać strony www, oraz wreszcie nad samymi Internautami, poprzez system programów instalowanych nawet na ich maszynach, które by cenzurowały treści jakie pojawiają się na ich ekranach. Mam nadzieję, że to utopia :)
Za tę wolność panującą w Internecie i za to, że w „żyłach” tego organizmu krążą takie „leukocyty(białe krwinki)”:http://pl.wikipedia.org/wiki/Leukocyty jak panowie z blogów powyżej, dbający o zdrowie owego organizmu musimy płacić tym chaosem informacji. Jakoś nie wyobrażam sobie scentralizowania tego w jednym miejscu. Owszem są takie strony jak:
„Wikipedia(Polska Wikipedia)”:http://pl.wikipedia.org/wiki/Strona_g%C5%82%C3%B3wna
„eioba(A to co jest?)”:http://www.eioba.com/
„Wykop(Wykop to czy tamto…)”:http://www.wykop.pl/
„del.ico.us(takie tam delicje)”:http://del.icio.us/
i cały ten „_Social bookmarking_(wiki prawdę Ci powie?…)”:http://en.wikipedia.org/wiki/Social_bookmarking ale to wszystko tylko pewnego rodzaju implanty, które mają pomóc organizmowi w funkcjonowaniu. Ten organizm taki już jest i raczej się nie zmieni. A przynajmniej nie na tyle, żeby zmiany te nazwać rewolucyjnymi. Tutaj działa ewolucja. Zbyt wiele komórek twórczych, które są zbyt samodzielne, żeby nad tym wszystkim zapanować. To pocieszające :-)
Korelacja Czas Efektywność
Jak to się dzieje, że im mniej czasu tym większa efektywność w pracy jaką mam do wykonania?
To tak jak wielu pisarzy w tym chyba Goethe stawiało sobie nieprzekraczalne, zabójcze terminy, bo tylko wtedy wyrabiali się z pracą…
Może i ja zacznę tak robić?
Zostawić coś po sobie – blog
Tak jakoś z okazji nowego bloga zacząłem szperać co tam ludzie w sieci piszą o pisaniu blogów.
A różnie piszą.
Jedni chcą promować za wszelką cenę swoje strony pamiętników internetowych, stawiają na niesamowicie bajeranckie szablony i dużą ilość odwiedzających.
Inni natomiast przedkładają _content_ nad formę. Wolą prostą, nierozpraszającą formą, ale żeby było co czytać. Bliżej mi do tych drugich – mam nadzieję :) Jednak wygląd i forma prezentowania treści też chyba ma spore znaczenie. To tak jak z dobrym jedzeniem. Wolimy je mieć podane na ładnych naczyniach, jeść czystymi sztućcami w miłym towarzystwie i przyjemnym otoczeniu.
Co z tego, że _content_ jest _prima sorte_ jeśli czcionka prawie czarna zapodana na czarnym tle w zasadzie niewidoczna. Do tego jeszcze mała… A i takie widziałem. Owszem, robię wtedy copy–>paste i czytam w „kwrite(edytor tekstu dla KDE)”:http://kate-editor.org/. Tylko czy będę w stanie długo takiego bloga tolerować?
_Content_ to podstawa i to nie podlega dyskusji. BloGAsKi istnieją, są oglądane (bo jakoś nie mogę uwierzyć, że ktoś to *czyta*) nie są jednak świadomym przekazywaniem myśli i odczuć. To raczej chaos, albo dowcip _tfurcuf_. Blogowanie dla wielu z nas to coś więcej niż pokazanie się w Sieci. To więcej niż przekazanie innym ciekawych informacji, linków do interesujących stron czy filmów. To tworzenie świata, tworzenie przez duże „T”. Realizowanie się, chęć zostawienia czegoś wartościowego po sobie a tu liczy się nie tylko _content_ ale i to, jak zostanie podany.


