Zabaione Gentoo
Ktoś kiedyś na forum Gentoo napisał pytanie o Sabayon. Temat został zamknięty, bo forum Gentoo jest o Gentoo a nie o jego pochodnych. Jednakże nazwa mnie zaintrygowała i zacząłem poszukiwania. Dość szybko ściągnąłem sobie instalacyjne DVD z tymże systemem, wypaliłem płytkę i postanowiłem zainstalować w pracy.
Już od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem instalacji jakiegoś Linuksa na komputerze w pracy. Ciągle jednak nie było okazji bo komputer w pracy, jak sama nazwa mówi, służy do pracy :) A instalacja Linuksa trochę czasu jednak zajmuje, nie wspominając o konfiguracji. Czekałem lepszych czasów :)
W końcu jednak stało się. Zwinąłem z domu dysk 40GB, podłączyłem w robocie i zabrałem się za instalację. Najpierw postanowiłem wypróbować Ubuntu Eloquent Emu, o którym to pisał swego czasu byte. Niestety system ten nie potrafił się zainstalować… Straciłem na to kilka godzin (wolny mam komputer niestety) i w końcu przy 97% instalacja się zamroziła i goodbye.
Chciałem zainstalować Ubuntu aby później pobawić się instalacją Gentoo w chroocie. Niestety nie udało się.
Zainstalowałem więc Sabayon. System oparty o Gentoo. Przyznam, że mi się spodobał graficznie. To taki Suse czy Mandriva. Łatwy w zainstalowaniu, z dużą ilością pakietów, z różnymi Berylami AIGLX’ami itp. Oczywiście bajery musiałem powyłączać :)
Decydując się na Sabayon musimy pamiętać, że nie robi się tam update world bo system tego nie wytrzyma. Wiekszość pakietów jest z laymana z drzewa sabayon. Owszem można sobie przeinstalować poszczególne pakiety, ale zabawa w: emerge --sync && emerge --update --deep --newuse world
zakończy się na 99% katastrofą ;-)
Warto też przejrzeć plik make.conf i usunąć zbędne flagi USE, pousuwać zbędne wsparcia dla języków z całego świata i przekompilować niektóre programy. Oczywiście jak ktoś chce może jak najbardziej bawić się i eksperymentować :) Ja tak w domu zrobiłem i przekonałem się, że to nie jest zbyt zdrowe dla systemu ;-)
W każdym razie jak ktoś chce mieć szybko zainstalowany system oparty na flagach USE i z emerge to Sabayon wydaje się całkiem miłym rozwiązaniem.
Więcej o nim pewnie napiszę po jakimś czasie, jak już go trochę pomęczę na firmowym komputerku :)


